Naukowiec zabił podczas ataku padaczki?

59-letni Waldemar B., były pracownik naukowy Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego jest podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Fot. Wit Hadło
Waldemarowi B. za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi dożywocie. Fot. Wit Hadło

KROSNO, RZESZÓW. 60-letni Waldemar B. miał zmasakrować koledze twarz nożem i dobić go taboretem.

Czy za makabrycznym zabójstwem 63-latka stoi atak epilepsji? Tak bynajmniej twierdzą obrońcy Waldemara B., byłego pracownika naukowego Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego, który za morderstwo Piotra K. odpowiada przed sądem w trwającym właśnie procesie. Sąd chce, by w tej sprawie wypowiedział się specjalista od padaczki.

– Został dopuszczony biegły z zakresu epileptologii, specjalista neurolog epileptolog prof. Jerzy Majkowski, który wyda opinię w tej sprawie – potwierdza sędzia Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie.

Proces Waldemara B. ruszył w lutym tego roku. Mężczyzna odpowiada za morderstwo, do którego doszło rok temu w będącym jego własnością domku letniskowym w Rymanowie-Zdroju, działkę pod budowę którego odkupił od ofiary. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się z 9 na 10 stycznia. To właśnie wtedy, zdaniem prokuratury, Waldemar B. miał zadać Piotrowi K. 9 ciosów nożem w twarz w pozycji stojącej, a gdy ten upadł na podłogę, przynajmniej dwa razy z dużą siłą miał uderzyć go krawędzią siedziska drewnianego taboretu w twarz. Pokrzywdzony doznał ran kłuto-ciętych twarzy oraz stłuczenia twarzoczaszki z wielomiejscowymi złamaniami. Wykrwawił się na śmierć. Gdy na miejsce dotarła zawiadomiona przez Waldemara B. karetka pogotowia, już nie żył.

Miał poczuć zbliżający się atak padaczki
Waldemar B. od początku nie przyznaje się do tego, żeby umyślnie zabił Piotra K. Jak zeznawał, 63-latek miał z niezrozumiałych dla niego powodów wpaść nagle w szał, chciał go dusić i bić metalowym rozłupywaczem do drewna. On chciał z kolei się przed nim bronić – nożem odstraszyć napastnika, a taboretem go ogłuszyć, ale przebiegu tej obrony i tego, żeby w ogóle miał zadawać ciosy Piotrowi K. nie pamięta, bo miał stracić świadomość. Jak opowiadał oskarżony, poczuł w pewnej chwili zbliżający się atak padaczki. Zanik pamięci miał mieć związek – jak przekonują przed sądem jego obrońcy – właśnie z atakiem epilepsji, na którą Waldemar B. ma cierpieć od czasu przebytej przez niego operacji neurochirurgicznej. Po ataku oskarżony miał nagle odzyskać świadomość i zobaczyć martwego Piotra K. Jak potoczą się losy Waldemara B. i czy opinia prof. Majkowskiego z Centrum Diagnostyki i Leczenia Padaczki w Warszawie potwierdzi tezę obrony? Okaże się to 30 października, podczas kolejnej rozprawy.

Katarzyna Szczyrek

6 Responses to "Naukowiec zabił podczas ataku padaczki?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.