
KOMARNICE. Wszystko wskazuje na to, że zaginiona w maju 39-latka nie żyje.
W sobotę, 23 września, późnym popołudniem mężczyzna wybierający się na grzyby, w gęstym zagajniku przy łące w Komarnicach (gm. Fredropol) znalazł zwłoki kobiety. Wszystko wskazuje na to, że to zaginiona w maju 39-letnia mieszkanka gminy Fredropol.
Przerażony grzybiarz natychmiast wezwał policję, a ta znalazła przy zwłokach dokument, który pozwolił z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, iż zmarła to poszukiwana od maja zaginiona mieszkanka Kupiatycz. – Z dotychczasowych ustaleń na miejscu zdarzenia nie wynika, aby do śmierci kobiety przyczyniły się osoby trzecie – informuje sierż. sztab. Marta Fac, oficer prasowa przemyskiej KMP. – Niemniej jednak konieczne będzie przeprowadzenie sekcji zwłok i szczegółowych badań – dodaje.
O zaginionej 39-latce informowały wszystkie lokalne media. Kobieta zaginęła 11 maja. Wyszła z domu i rowerem pojechała do ośrodka zdrowia we Fredropolu. Nigdy jednak tam nie dotarła. Kobiety bardzo intensywnie poszukiwano, ale nie natrafiono na żaden ślad. Za udzielenie jakiejkolwiek informacji o jej losie zadeklarowano nagrodę pieniężną. Na jej powrót czekali z nadzieją mąż, syn i chora córeczka.
Niestety, wszystko wskazuje na to, że 39-latka nie wróci do swej rodziny. Jak się dowiedzieliśmy, najprawdopodobniej sama mogła przyczynić się do swej śmierci. Kobieta cierpiała na ciężką depresję, zażywała silne leki antydepresyjne. Mogła je przedawkować.
Najczęściej osoby zaginione odnajdują się całe i zdrowe, choć czasem wcale nie mają ochoty na kontakt z tymi, którzy ich zaginięcie zgłaszają. Niestety, około 2 do 5 proc. zaginionych udaje się odnaleźć dopiero po śmierci. Ten przypadek niestety do nich należy.
Monika Kamińska


