
RZESZÓW. Rozwód – nagły koniec czy przewidywalna katastrofa? Zdrady, alkohol i przemoc nie są jedynymi powodami rozwodów w Rzeszowie.
Spadła liczba związków małżeńskich zawartych w Rzeszowie, a rozwodów nieznacznie podskoczyła. – Ślubów w roku 2016 było 941, natomiast w 2015 – 948, czyli tendencja jest spadkowa. Inaczej przedstawia się sytuacja z rozwodami. W ubiegłym roku było ich 329, to o 4 więcej niż 2 lata temu – informuje Andżelika Koprowicz, rzecznik prasowy Urzędu Statystycznego w Rzeszowie.
Co jest przyczyną? – Przede wszystkim zmieniła się świadomość kobiet – mówi Małgorzata, 26-letnia rozwódka z Rzeszowa. – Problemów nie zamiata się pod dywan jak niegdyś. Owszem, są różne formy terapii, ale na ogół mężowie nie chcą z nich korzystać, a do tanga trzeba przecież dwojga. My z byłym mężem decyzję o ślubie podjęliśmy zbyt pochopnie, bo ciąża, rodzina naciskała. Pojawiło się małe dziecko, romans się skończył, przerosło nas życie codzienne, wdarła się rutyna. Obydwoje byliśmy nieszczęśliwi. Decyzja o rozstaniu była wspólna, nie żałuję – dorzuca.
– Najczęstszą przyczyną rozwodów od lat jest przede wszystkim zdrada – oświadcza Izabela Pado, adwokat z Rzeszowa. – Jedynie co się zmieniło to to, że nie zdradzają już tylko mężczyźni, kobiety są tak samo winne. Ludzie po prostu nie są ze sobą szczęśliwi, jednak nie mają bodźca, żeby odejść, żyją razem, bo jest wygodnie. Dopiero moment pojawienia się w związku osoby trzeciej staje się czynnikiem mobilizującym do rozwodu. Drugim znaczącym powodem są alkohol i przemoc. Tu także nic nie zmieniło się od lat. Można też nadmienić, że niezgodność charakterów całkiem przekreśla małżeństwo – wymienia pani mecenas.
Czy tylko zdrada, alkohol i przemoc?
– Otóż nie tylko – wypowiada się 30-letni rozwodnik z Rzeszowa. – To nie jest tak, że tylko alkohol czy zdrady. Na rozpad małżeństwa składa się wiele rzeczy, które przez lata nawarstwiają się, przykładowo: odmienny charakter, pasje, zainteresowania czy nawet system wartości. W moim przepadku decyzja była nieprzemyślana, zostałem ojcem w bardzo młodym wieku, wszystko potoczyło się za szybko i szybko też zacząłem tego żałować. Chociaż byłą żonę bardzo szanuję i rozstaliśmy się w pokojowych stosunkach, nie wyobrażałem sobie takiego układu do końca życia – kończy wypowiedź.
Mediator rodzinny w nieoficjalnej rozmowie podpowiada, że oprócz wymienionych problemów dochodzą do tego nieporozumienia na tle finansowym, co prowadzi do frustracji, kłótni, małżonkowie nie potrafią sobie z tym poradzić. – Naganny stosunek do współmałżonka, kompletny brak szacunku do siebie nawzajem, niedobór pod względem seksualnym, nieobecność spowodowana wyjazdami za granice. Więź wtedy maleje, wkrada się brak zaufania, oskarżenia o zdradę, które jak się nierzadko okazuje są bezpodstawne. I co więcej, problemem jest uzależnienie od Internetu, ludzie przestają ze sobą rozmawiać. Do tego dochodzą gry, pornografia, która jest teraz ogólnodostępna. Mężczyźni tracą zainteresowanie swoimi kobietami, a te po porodach przestają o siebie dbać, często tyją. Fakt, ludziom po prostu nie chce się już walczyć, starać się. Są też inne przyczyny. Przykładowo, związek trwa 10 lat, nie układa się, ale szkoda zmarnować tyle lat, więc młodzi decydują się na ożenek, nie mijają 2 lata, jak już nie ma czego ratować, bo się nienawidzą – dodaje specjalista od mediacji w rodzinie.
Małgorzata Miś



15 Responses to "Dlaczego mówimy małżonkowi: – Żegnaj!"