A w policji nadal bez zmian

Grzegorz AntonNiedawno miałem nieprzyjemność pojawienia się w budynku policji, w Rzeszowie przy placu Dworcowym. Wiele lat temu pisałem już o tym przybytku i miałem nadzieję, że coś się zmieniło – w końcu mamy XXI wiek, tyle lat w unii, a i dobra zmiana miała wpłynąć na poprawę m.in. w policji. Okazuje się, że nic się nie zmieniło… hmm albo może i trochę się zmieniło, ale na gorsze.

Do budynku bądź co bądź poważnej instytucji należy przejść przez drzwi, a które to są zamknięte i należy zadzwonić dzwonkiem – nic w tym dziwnego. Dziwne za to jest to, że ów dzwonek… nie działa, przynajmniej nie działa za każdym razem. W sumie to wisi karteczka wywieszona przez stróżów prawa, że tak się dzieje i należy nie dawać za wygraną i naciskać do skutku. Po pokonaniu pierwszej przeszkody trafiłem do pokoju. Pokoju, w którym znajduje się m.in. lodówka Predom z lat 70., a stara pałka, jakiej używali milicjanci – taka biała gumowa – wisi przyczepiona do kraty na oknie. Biurka, szafy oraz podłoga to taki przełom lat 70. i 80. Wszystko trzyma się na słowo honoru. W końcu policjantka zachęciła mnie do spoczęcia na krześle (także głęboka komuna) i nagle odchyliłem się do tyłu. Patrzę, a tam jedna noga wygięta, a w sumie to chyba naderwana. O mało nie upadłem. Inne krzesła niewiele lepsze. I tak działa w XXI wieku policja w stolicy innowacji.

Za to słyszę, że miasto kupuje policji harleya za niecałe 70 tys. zł. Ładny i legendarny – nasuwa się pierwsza myśl. Jednak po chwili przychodzi refleksja. Wszystko pięknie, różne media podłapały temat i ogólnie panuje samozadowolenie. Istna sielanka. Ja jednak pokusiłem się o rozmowę z policjantami, tymi prawdziwymi, co to wiedzą ze swoich doświadczeń, a nie książek, jak wygląda interwencja, realizacja i tzw. ulica. Otóż panowie i panie policjanci mówią, że mają tak wyeksploatowane radiowozy, że woła to o pomstę do nieba. A motor to jest im tak potrzebny jak klapki w zimie. Motorem to można przy polskim klimacie pojeździć z 3, no może 4 miesiące. Dodatkowo maszyna pojedzie pewnie na kilka festynów, na których dzieciaki będą miały radochę, bo usiadły na prawdziwym harleyu. Następnie trafi na wiele miesięcy do policyjnego garażu. A byłbym zapomniał – jeszcze kilku oficerów strzeli sobie fotki na nim, aby pochwalić się przed znajomymi i rodziną.

Jeżeli miasto chce pomagać policji, to tak delikatnie sugeruję – użyczyć mundurowym jakiś budynek miejski, aby nie musieli przyjmować tysięcy mieszkańców Rzeszowa w takiej ruderze jak ta przy placu Dworcowym. Dać im nawet kilka krzeseł i biurek do tych pomieszczeń, żeby nie wyglądało to wszystko jak w jakiejś melinie. Można także kupić jakiś zwykły, przeciętny, ale nowy radiowóz i to będzie realna pomoc, a nie wydawanie publicznych pieniędzy na gadżety, które będą służyć tak naprawdę jedynie do promocji stolicy innowacji – bo za chwilę o policyjnym harleyu napiszą ogólnopolskie media – a nie do realnej pomocy policjantom, którzy służą w końcu mieszkańcom Rzeszowa i okolic. Bo często te najprostsze rzeczy i rozwiązania są bardziej użyteczne niż różne cuda na kiju. No ale kto bogatemu zabroni…

Redaktor Grzegorz Anton

2 Responses to "A w policji nadal bez zmian"

Leave a Reply

Your email address will not be published.