Z wielką radością przeczytałem w jednej z ogólnopolskich gazet o rekordowym wzroście liczby Polaków, deklarujących sympatię wobec Ukraińców (36 proc. Polaków czuje sympatię do Ukraińców, 26 proc. ma do nich stosunek obojętny, a 32 proc. mówi o niechęci). Jednak po obu stronach granicy rosną też środowiska marginalne, które mówią wzajemnej współpracy „nie”.
I nie mam tu na myśli tylko niestabilnych emocjonalnie wariatów, których i w Polsce, i na Ukrainie nie brakuje. Niepokoi mnie zorganizowana akcja pod flagą legalnej organizacji państwowej mającej za zadanie odkrywanie historii narodu ukraińskiego. Więc jaki cel przyświeca tym rzekomym historykom, aby tę prawdę historyczną fałszować? Mam w uszach już krzyk moich ukraińskich kolegów dziennikarzy, gdyby to polski IPN propagował grę dla naszych polskich dzieci, o tym, że Lwów i Kijów są w granicach Polski. Nie dajmy się zwariować i nie kopmy rowów nienawiści, bo czy nam się to podoba czy nie, musimy żyć obok siebie. A lepiej chyba żyć jak cywilizowani Europejczycy niż napakowani złością i nienawiścią przedstawiciele hord wschodnich.
Dlatego drażni mnie, że strona ukraińska, przede wszystkim środowiska nacjonalistyczne, ale też obecne władze, które w znacznym stopniu, co prawda koniunkturalnie, ale bazują na nacjonalizmie ukraińskim, idą w kierunku konfrontacji nie tylko z Rosją, lecz też z Polską i Węgrami. Ten szalony zamiar Ukrainy powrotu do programu nacjonalizmu sprzed 70 – 80 lat jest po prostu chory. I w tej nakręcającej się spirali niechęci nikt już nie zwraca uwagi na to, że na zdewastowanych grobach ukraińskich w Polsce i w Niemczech, oraz polskich na Ukrainie pojawiają się napisy z rusycyzmami. Nacjonalistyczne emocje na Ukrainie i w Polsce ze stuprocentową radością wita jedno centrum: Kreml.
Redaktor Mariusz Włoch



6 Responses to "Nie kopmy rowów nienawiści!"