Derby Podkarpacia dla Siarki (ZDJĘCIA)

Fot. Bogdan Myśliwiec
Fot. Bogdan Myśliwiec

STAL STALOWA WOLA – SIARKA TARNOBRZEG. Godzina bez goli i trzy trafienia w dwóch ostatnich kwadransach.

Rozpędzona Siarka Tarnobrzeg, która nie przegrała 5 ostatnich spotkań górą w derbach Podkarpacia. Podopieczni Włodzimierza Gąsiora, grając w roli gości na stadionie w Tarnobrzegu, pokonali Stal Stalową Wolę 2-1. Gola na wagę 3 punktów zdobył dla Siarki rezerwowy Krzysztof Ropski.

Stal, która wobec remontu swojego stadionu, domowe mecze rozgrywa poza Stalową Wola, była gospodarzem sobotniego spotkania. Dzięki temu mogła ona liczyć na zorganizowany doping swoich kibiców, zaś wiosenny rewanż rozegrany zostanie ponownie w Tarnobrzegu. Mecz zaczął się pechowo dla Siarki, a konkretnie dla Jakuba Księżniakiewicza, który po zaledwie 20 minutach musiał opuścić boisko. – Wszystko wskazuje na poważną kontuzję. Podobnie sytuacja wygląda też z Grzesikiem. To był mecz godny derbów. Każdy dążył do zdobycia bramki i 3 punktów. Takich meczów chciałoby się oglądać jak najwięcej. Przy wyniku 1-0 mogliśmy wykorzystać jedną z trzech sytuacji i byłoby w końcówce o wiele spokojniej. Z drugiej strony kibice po to przychodzą na piłkę, że wynik jest do końca niewiadomy i tak właśnie było tym razem – mówił Włodzimierz Gąsior, trener Siarki. Chwilę przed zejściem z boiska Księżniakiewicza, kapitalną szansą na objęcie prowadzenia miała Stal, ale Mateusz Bukowiec trafił wprost w Karola Dybowskiego. Jeszcze przed przerwą Siarkę na prowadzenie mógł z kolei wyprowadzić Mateusz Janeczko i Patryk Mikita. Piłkę po strzale tego pierwszego zdołał odbić Mikołaj Brylewski, a wyścig do niej z jednym z defensorów „Stalówki” przegrał Patryk Mikita.

Na pierwszą bramkę kibice musieli czekać zatem równą godzinę. Właśnie w 60. min fanów Siarki uszczęśliwił Patryk Mikita, który po indywidualnej akcji, wyprowadził swój zespół na prowadzenie. I wówczas widowisko nabrało rumieńców. Siarka dążyła bowiem do podwyższenia prowadzenia, Stal z kolei do wyrównania. Sztuka ta najpierw powiodła się tym drugim, a konkretnie Sebastianowi Zalepie, który dośrodkowanie jednego z kolegów, zamienił na gola. Ostatnie słowo należało tarnobrzeżan. W ogromny zamieszaniu na polu karnym Stali, najwięcej zimnej krwi zachował wprowadzony na boisko po przerwie Krzysztof Ropski, który z bliska wpakował piłkę do siatki. – Prowadziliśmy 1-0 i mieliśmy sytuacje, by dobić przeciwnika. Nie wykorzystaliśmy ich i zrobiła się z tego nerwówka. Na szczęście swoją determinacją w grze dążyliśmy do zwycięstwa i udało się strzelić gola na 2-1 – mówił Ropski. W nerwowej końcówki i aż 4 doliczonych minutach gry, więcej goli już nie padło. – Ciężko nam się grało. Mimo że gospodarze, to jednak na wyjeździe. Szczególnie w I połowie Siarka miała nad nami przewagę własnego boiska. Naszym mankamentem było to, że za łatwo straciliśmy bramki. Szkoda, że kolejny raz przegrywamy jednym golem – oceniał spotkanie Janusz Białek, trener „Stalówki”, która na zwycięstwo czeka od 10 września i wygranej potyczki z Wartą Poznań.

STAL St. Wola 1
SIARKA Tarnobrzeg 2
(0-0)
0-1 Mikita (60.), 1-1 Zalepa (78.), 1-2 Ropski (81.)
STAL:
Brylewski – Korczyński, Jarosz, Zalepa, Sobotka, Trubeha (70. Jonkisz), Stelmach, Bukowiec (77. Hirskyj), Dziubiński (71. Łętocha), Stąporski, Gębalski
SIARKA: Dybowski – Janeczko, Broź, Grzesik (46. Ropski), Czyżycki (58. Radulj), Płatek, Księżniakiewicz (20. Stępień), Kubowicz, Witasik, Witkowski, Mikita (88. Głaz)
Sędziował Robert Marciniak (Kraków). Żółte kartki: Zalepa, Hirskyj – Ropski, Stępień, Janeczko, Broź, Mikita. Widzów 2 tys.

mj

[print_gllr id=220864]

Leave a Reply

Your email address will not be published.