W Przemyślu zdrożeją śmieci?

Na razie przemyślanie za segregowane śmieci płacą 9 złotych, za niesegregowane 11. Wkrótce może się to zmienić na więcej. Fot. Archiwum
Na razie przemyślanie za segregowane śmieci płacą 9 złotych, za niesegregowane 11. Wkrótce może się to zmienić na więcej. Fot. Archiwum

PRZEMYŚL. Część radnych szykowała się na burzliwą dyskusję, ale się nie doczekała.

Na dyskusję w tym punkcie porządku obrad ostatniej sesji przemyskiej Rady Miejskiej wszyscy czekali. Ale się nie doczekali, bo zdjęto go z porządku obrad tuż przed procedowaniem. Wygląda jednak na to, że co się odwlecze, to nie uciecze i wkrótce temat podwyżki cen za odpady komunalne powróci, to tylko kwestia czasu. Niestety, to pokłosie beztrosko niegdyś podjętej decyzji.

Zaplanowany punkt porządku obrad na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Przemyślu, który traktował o podniesieniu opłat za odpady komunalne o około 40 proc. wzbudzał emocje. Ale do tego nie doszło, bo przewodnicząca Rady, Lucyna Podhalicz, zawnioskowała o zdjęcie go z porządku obrad i radni jej wniosek przyjęli. Jednak to tylko odwleczenie sprawy. Prywatna firma, która przemyskie odpady przyjmuje i zamienia na granulat, życzy sobie za składowanie ich i obróbkę większych opłat, PGM na nie przy cenach odbioru śmieci nie ma.

Obecnie przemyślnie płacą za śmieci segregowane 9 złotych, za niesegregowane 11. To dużo więcej niż w ościennych gminach wiejskich. Ale i tak nie narzekali, teraz mogą zacząć, bo zarządzająca terenem wysypiska prywatna firma, która zajmuje się też przerabianiem przemyskich śmieci „zawołała” za to sporo więcej niż dotychczas. Ma takie prawo, ale niestety spółka miejska w postaci PGK na to nie „wyrobi”.

Przewodnicząca Podhalicz wnioskując o zdjęcie punktu o podwyżce zadała pytanie: jak do tej sytuacji doszło. Ano niby normalnie. Parę lat temu miasto zlikwidowało Zakład Usług Komunalnych, a teren pod wysypisko oddało za psi grosz prywatnej firmie, która ma odpady składować i obrabiać. PGK tylko je zbiera i dowozi. Teraz ta prywatna firma chce za swe usługi więcej kasy i tyle. Jako „prywaciarza” nic jej nie ogranicza, a z uwagi na zawarte umowy niespecjalnie można coś z tym, poza prośbami, zrobić.

– Pani przewodnicząca nas ubiegła – przyznaje szef opozycyjnego klubu PO, Wojciech Błachowicz. – Sami mieliśmy zamiar wnioskować o zdjęcie tego punktu – mówi.

Tuż po przyjęciu wniosku pani przewodniczącej prezes Ziemniak został pilnie wezwany do prezydenta Roberta Chomy. Miejmy nadzieję, że nie oczekiwano odeń, że z pustego naleje, bo to i biblijnemu Salomonowi się nie udało.

Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że od czasu likwidacji ZUK-u i przejęcia jego pracowników i kompetencji przez wspomnianą prywatną firmę, kieruje nią w Przemyślu nie kto inny, jak mąż pani miejskiej skarbnik. Może zatem kierując się taką bliskością i dobrem mieszkańców miasta warto poprosić o jakieś negocjacje, by może owa prywatna firma „zeszła” nieco ze swoich roszczeń. Tak dla wspólnego dobra… Bo tak „z boku” to, no średnio to wygląda, że o finansach miasta współdecyduje bardzo bliska osoba tego, kto wewnętrznie dlań pracuje, ale może tylko nam się tak zdaje?

Monika Kamińska

4 Responses to "W Przemyślu zdrożeją śmieci?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.