Swego czasu pewien pan nazwiskiem Kononowicz ubiegający się o fotel włodarza Białegostoku bodajże, przekonywał, że najlepiej będzie, jak się „wszystko zlikwiduje i niczego nie będzie”. Ów pan miał wówczas na myśli różne służby i instytucje państwa, które postrzegał jako zbędne, a rozbawiona gawiedź w Internecie radośnie udzielała mu „poparcia”.
Postaci na miarę pana Kononowicza są w każdym mieście i w każdym budzą uśmiechy politowania. Politowania głównie z uwagi na stopień naiwności ich tez, ale i dlatego, że wiadomo, iż taki pan Kononowicz nic nie może.
Okazuje się jednak, że idea pana Kononowicza bliska jest tym, którzy, o zgrozo, całkiem dużo mogą. Mogą na przykład zlikwidować to i tamto i to jeszcze przekonując ludzi, że to nie likwidacja, a reorganizacja, łączenie, czy też tylko „zmiana szyldu”…
„Pięknym” przykładem na to jest Przemyśl. Tu dokonano likwidacji Szpitala Miejskiego cały czas „trąbiąc”, że to łączenie go z Wojewódzkim. Jak się ktoś odezwał, że jednak likwidacja, to był wrogiem, siał defetyzm, nie wierzył demokratycznie wybranej władzy. Te hasła nieco starszym niż 30-latkowie poprzypominały czasy PRL-u, kiedy to podobno wrogowie jedynie słusznego systemu nie wierzyli w jedynie słuszną myśl przewodniej siły narodu w postaci PZPR…
Teraz likwidacja szpitala stała się faktem, ale dalej nie nazywa się jej po imieniu.
Ostatnio natomiast decyzją przemyskiej Rady Miejskiej zlikwidowano Zakład Robót Drogowych – znów – nic takiego. „To tylko zmiana szyldu, pracownicy przejdą gdzie indziej, to dla wspólnego dobra…”
Jak się tak człowiek rozejrzy, to najlepiej wychodzi w Przemyślu i nie tylko… likwidowanie. Jakby go nie nazwać: restrukturyzacja, łączenie, zmiana, czy już gdy nie ma wyjścia, likwidacja – zawsze ma wyjść na dobre. Pytanie: komu? Bo wychodzi na to, że władzom, czy to krajowym czy lokalnym, ale zawsze. A zwykli ludzie? Ano nie rozumieją jedynie słusznej idei, jaką kieruje się władza! Bo chyba władza wie najlepiej, co dla „szaraka” dobre” – od tego władzą jest.
A jak się komuś nie podoba, to powinien się zastanowić dlaczego chce bruździć demokratycznie wybranej władzy. Kiedyś to wiadomo było, na usługach CIA taki był, Waszyngtonu słuchał. Teraz to pewnie Brukseli, albo Berlina, w każdym razie – obcych i złych. A słuchać trzeba swoich- zawsze i wszędzie. Jak mówią, że trzeba likwidować, to trzeba! I trzeba podziwiać jeszcze, jak ta likwidacja dobrze idzie…
Monika Kamińska



3 Responses to "Najlepiej zlikwidujmy wszystko…"