Wraca temat budowy trzeciego mostu na Sanie

Zbudowany w latach 70. ub. wieku most łączy Stalową Wola z prawobrzeżną Pysznicą. Z braku miejsca w Stalowej Woli jej mieszkańcy budują się po prawej stronie Sanu i stąd poranne i popołudniowe korki na moście. Fot. Jerzy Mielniczuk
Zbudowany w latach 70. ub. wieku most łączy Stalową Wola z prawobrzeżną Pysznicą. Z braku miejsca w Stalowej Woli jej mieszkańcy budują się po prawej stronie Sanu i stąd poranne i popołudniowe korki na moście. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Trzecia przeprawa ożywiłaby prawobrzeżną gospodarkę, ale to ożywienie sporo by kosztowało.

Temat nowej przeprawy przez rzekę wywołała senator Janina Sagatowska przy okazji debaty nad przebiegiem obwodnicy miasta. Ochoczo podchwycili go niektórzy samorządowcy i już wiadomo, że most będzie kartą przetargową w przyszłorocznych wyborach. Raz już nią był.

W Stalowej Woli są dwa mosty. Nie widać na nich komunikacyjnego zagęszczenia, ale w godzinach szczytu kierowcy samochodów muszą swoje odstać w korkach. Trzeci most ulżyłby ich doli, ale taka ulga niemało kosztuje. Z tego względu jeszcze jakiś czas pozostanie w strefie samorządowych marzeń.

Nie ma mowy o zmianie granic
O moście było głośno cztery lata temu. Gorącym zwolennikiem jego budowy był Andrzej Szlęzak, ówczesny prezydent miasta. Przez nową przeprawę miały się ziścić jego plany poszerzenia granic miasta. Planował przyłączyć przynajmniej dwie wsie z leżącej na prawym brzegu rzeki gm. Pysznica. Ich mieszkańcy niezbyt chętnie patrzyli na te plany i most, który zaoszczędziłby sporo czasu na dojazdy do pracy, miał być bonusem, który zmiękczyłby ich opór. Sprawą niezaprzeczalną jest też to, że ożywiłby prawobrzeżną gospodarkę. Przeprawa miała powstać w ciągu drogi wojewódzkiej między Stalową Wolą i Chłopską Wolą, a finansowana głównie z budżetu marszałkowskiego. W 2013 r. kosztowałaby ok. 150 mln. zł.

– Ten most jest inwestycyjną koniecznością – powtarza dziś Zygmunt Cholewiński, który był marszałkiem Podkarpacia i radnym wojewódzkim, a teraz jest radnym powiatowym. Stalowa Wola miała nawet swoje lobby w Sejmiku, ale przegrało ono z ekipą, która dziś rządzi na Podkarpaciu. przegrało, bo równolegle był budowany drugi most w Mielcu i kasa wojewódzka nie wytrzymałaby podwójnego obciążenia. Nowa przeprawa powstała w Mielcu. Również dlatego, że po zmianie władzy nowa ekipa rządząca w Stalowej Woli oficjalnie uznała trzeci most za budowlę zbędną dla układu komunikacyjnego. Teraz też oficjalnie do tematu wraca sen. Sagatowska, przy której polityczne szlify zdobywał obecny prezydent Lucjusz Nadbereżny. Włodarz miasta zachowuje polityczne milczenie w temacie mostu. Na pewno będzie musiał się do niego odnieść, gdy rozgrzeje kampania wyborcza. Na razie mówi tylko, że nie ma tematu poszerzenia granic miasta. A z tego można wnioskować, że w godzinach szczytu korki na dwóch mostach pozostaną.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.