W rzeszowskiej komendzie policji ukryte są szczątki ludzi?

W obecnej siedzibie Komendy Miejskiej w Rzeszowie w latach 40. i 50. mieścił się WUBP. Fot. Paweł Dubiel
W obecnej siedzibie Komendy Miejskiej w Rzeszowie w latach 40. i 50. mieścił się WUBP. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. – Niemcy z całą pewnością wywozili ciała z ul. Jagiellońskiej, natomiast co do komunistów, nie ma takiej pewności – mówi historyk.

Czy to możliwe, że policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie pracują na co dzień w budynku, w którego piwnicach lub pod ziemią na podwórzu znajdują się szczątki ludzi? Czy budynek może być zbiorową mogiłą? Wiele lat temu na łamach Super Nowości cytowaliśmy jednego z byłych szefów policji, który twierdził, że rozmawiał ze świadkami wydarzeń sprzed lat, twierdzącymi, że komuniści nie wywozili wielu zwłok z budynków, w których obecnie siedzibę ma rzeszowska policja. Co na to IPN?

Skąd miałyby pochodzić szczątki? W budynku, w którym obecnie znajduje się Komenda Miejska Policji, w przeszłości swoją siedzibę miało NKWD, a wcześniej Gestapo. Niemcy przeznaczyli budynek do celów więziennych i śledczych. Kompleks wraz z podwórzem jeszcze w 1944 r. przeszedł w posiadanie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

– Zarówno Niemcy, jak i komuniści, mordowali tam ludzi. Były to zabójstwa związane ze śledztwem – informuje Bogusław Kleszczyński z rzeszowskiego IPN. – Aresztowani umierali z powodu ciężkich tortur, byli też rozstrzeliwani – dodaje. – Niemcy z całą pewnością wywozili ciała z ul. Jagiellońskiej, natomiast co do komunistów, nie ma takiej pewności – mówi historyk. Prawdopodobnie wywozili zwłoki do lasu głogowskiego, później na cmentarz Pobitno – ale to jest tylko hipoteza – kontynuuje.

Opowieści świadków
Jeden z emerytowanych komendantów Komendy Miejskiej w Rzeszowie przedstawiał na łamach naszej gazety relacje świadków – głównie więźniów. Opowiadali oni, że obok murowanych budynków, w podwórzu, stał wówczas drewniany barak, w którym składowano węgiel. Zdarzało się, że UB przywoziło z różnych akcji zwłoki swoich funkcjonariuszy, milicjantów, AK-owców czy członków NSZ. Rzucano je na węgiel w szopie. Nikt jednak nie widział, aby potem ciała wywożono na zewnątrz, poza siedzibę UB. Według jednej z wersji, mogły być zasypywane w piwnicach. Piachem, którego z czasem przybywało. W podziemiach budynku, obok zasypanej części, działała podręczna rusznikarnia. Robiono tam drobne naprawy broni, a piach wykorzystywano jako kulochwyt przy jej przestrzeliwaniu.

Były komendant policji po objęciu stanowiska chciał, aby dokonano przekopania piwnic. Jak mówił, trafił jednak na opór swoich przełożonych, którzy wyrażali się krytycznie o tym pomyśle.

Czy podziemia nadal mogą skrywać tajemnice?
Od tamtej pory budynek przechodził różne remonty. – Podczas robót nie ujawniono ludzkich szczątków – oświadcza nadkom. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik Prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. – Część prac prowadzona była w obecności pracowników Instytutu Pamięci Narodowej, proszę więc i tam zwrócić się o informację – dodaje.

Czego dowiadujemy się w IPN? – Piwnice były przez nas badane i wątpię, by mogły tam być ukryte ludzkie szczątki – oświadcza Kleszczyński. – Już w 1990 r. miejsce to odwiedzali działacze społeczni i dziennikarze. Odnaleziono wtedy szereg materialnych śladów przeszłości w postaci napisów na ścianach i drzwiach – zauważa.

W 2007 r. kolejny raz sprawdzono piwnice. – Uczestniczyłem w tej eksploracji. Odkryto nawet pomieszczenie pod schodami, którego wcześniej nie zauważono – mówi Kleszczyński. Wszystko jest udokumentowane fotografiami. – Posadzka w piwnicach częściowo jest betonowa, częściowo jeszcze z czasów WUBP – informuje. Czy dokładnie zbadano podziemia? – Piwnice nigdy nie były przekopane, ale uważam za mało prawdopodobne, by tam kogoś chowano – ocenia.

Pochówki na podwórzu
Jak mówi historyk, zupełnie inaczej jest w wypadku podwórza. – Mamy relacje dotyczące pochówków w tym miejscu i dlatego interesujemy się prowadzonymi tam pracami ziemnymi – tłumaczy. – Nadzorowaliśmy m.in. zmiany instalacji kanalizacyjnej. Oprócz tego wykonaliśmy badania georadarowe, jednak ich wynik był negatywny – kontynuuje.

Być może w piwnicach Komendy Miejskiej też niczego nie ma. Pytanie tylko, na ile można mieć taką pewność? Czy siedziba policji jest zbiorową mogiłą? Na razie odpowiedź na to pytanie znają tylko duchy przeszłości.

Wioletta Kruk

4 Responses to "W rzeszowskiej komendzie policji ukryte są szczątki ludzi?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.