
RZESZÓW, BIŁGORAJ. Kolejne tajemnicze zaginięcie w Rzeszowie.
„Gdzie jest Przemek? Co się z nim dzieje? Czy ktoś go skrzywdził?”. Te pytania, które jak dotąd wciąż pozostają bez odpowiedzi, od kilku dni zadają sobie bliscy 23-letniego Przemysława Bielaka z Dąbrowicy w gminie Biłgoraj i rzeszowscy śledczy. Mężczyzna w środę tydzień temu wylądował na lotnisku w Jasionce. Miał dotrzeć do domu, ale do niego nie wrócił. Co robił w rejonie Politechniki Rzeszowskiej, gdzie miał być widziany po raz ostatni? To właśnie tam ślad za 23-latkiem się urywa…
Przemysław Bielak pochodzi z Dąbrownicy, ale wyemigrował do Anglii. W środę, 11 października, około godziny 11 przyleciał samolotem na lotnisko w Jasionce. Miał tam poczekać na transport do domu. Ostatni raz kontaktował się z rodziną telefonicznie około godziny 17. Od tamtej chwili nie nawiązał już kontaktu z bliskimi i nie pojawił się też w rodzinnej miejscowości. Jak nieoficjalnie wiadomo, celem podróży 23-latka do Polski miało być leczenie, tak miał powiedzieć swoim znajomym.
Miał przebywać pod jednym z adresów w Rzeszowie. Policjanci tam go nie znaleźli
Zaniepokojeni brakiem kontaktu z mężczyzną jego bliscy zgłosili zaginięcie. Sprawa z Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju, została przekazana do Rzeszowa, gdyż to właśnie tutaj – konkretnie w okolicy Politechniki Rzeszowskiej, Przemysław Bielak miał być widziany po raz ostatni. Po co zjawił się w tym rejonie, czy spotkał się tam z kimś i co się z nim aktualnie dzieje, tego wciąż nie wiadomo. Poszukiwania 23-latka prowadzi aktualnie Komenda Miejska Policji w Rzeszowie.
– Sprawdziliśmy placówki zdrowia, mężczyzna do nich nie trafił – mówi kom. Adam Szeląg, rzecznik rzeszowskiej policji. – Aktualnie weryfikujemy sygnał dotyczący tego, że mężczyzna miał być widziany w okolicy Politechniki Rzeszowskiej. Mieliśmy również wskazany jeden adres, miejsce, w którym zaginiony miał przebywać na terenie Rzeszowa. Sprawdziliśmy ten sygnał, ale informacja nie potwierdziła się. Będziemy też na pewno szczegółowo przeglądać monitoringi. Chodzi o miejski monitoring, ale będziemy też szukać kamer np. w okolicy Politechniki, kamer prywatnych czy przy różnego rodzaju instytucjach w rejonie gdzie był widziany lub w rejonie miejsc, o których jeszcze uzyskamy informacje, że był widziany. Liczymy, że spłynie do nas teraz więcej takich sygnałów. Poszukiwania trwają, ale jak na razie nie ma przełomu w tej sprawie – dodaje kom. Szeląg.
Katarzyna Szczyrek


