
STALOWA WOLA. Czegoś podobnego nikt się nie spodziewał. Trzeba było ofiar, żeby minister spraw wewnętrznych nakazał skierowanie policyjnych patroli do centrów handlowych.
Jedna osoba nie żyje, pięć walczy ze śmiercią w szpitalach, trzy kolejne z opatrzonymi ranami opuściły już lecznice. Dwoje zranionych jest w stanie bardzo ciężkim. To efekt morderczego rajdu Konrada K. przez galerię „VIVO!” w piątkowe popołudnie. Ofiar mogło być więcej, gdyby nie odwaga kilku młodych mężczyzn, którzy ujęli psychopatę i oddali w ręce policji. Ta zjawiła się na tyle szybko, że nie doszło do linczu. W galerii była ochrona, ale tylko z nazwy.
Podobnego zdarzenia w Polsce jeszcze nie było. Przed nową galerię zjechały wszystkie karetki pogotowia i policyjne radiowozy z szerokiej okolicy. W sprawie krwawego zajścia głos zabrała premier Beata Szydło. Swoje służby na nogi postawili ministrowie zdrowia i spraw wewnętrznych. Pierwsze informacje, które do nich dotarły mogły sugerować, że doszło do ataku terrorystycznego. – Motywy działania sprawcy nie miały podłoża ideologicznego – uspokoiła mieszkańców wojewoda Ewa Leniart, na specjalnej konferencji pod „VIVO!” w trzy godziny po tragicznych zajściach.
Główny trakt spłynął krwią
– Najpierw pomyślałem, że to jakaś ustawka kiboli, albo coś w tym stylu – mówi świadek piątkowych wypadków. – Dwóch lub trzech młodych ludzi goniło jakiegoś łysego. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że uciekający ma w rękach dwa noże o długich ostrzach. Z osłupienia wyrwały mnie krzyki i piski ludzi. Rozejrzałem się. Co kilka metrów leżeli ranni. Krew była wszędzie.
To było kilka minut po godz. 15. Galeria „VIVO!” szykowała się do świętowania swego 2-letniego bytu w Stalowej Woli. Rocznicowe święto miało rozpocząć się w sobotę. Świąteczne rabaty ściągnęły do sklepów tłumy. Na zatłoczony główny trakt galerii wszedł młody człowiek ubrany w sportowy dres. Gdy tylko znalazł się pod dachem, wyjął noże i zaczął dźgać przypadkowo spotkanych. Uderzał na oślep, głównie w plecy i głowy. Prawie wszystkich od tyłu. Gdy pierwsza zraniona osoba padła, ludzie w panice zaczęli uciekać. Furiat biegł przed siebie i kogo dogonił, tego dźgał. Sprzedawcy widząc co się dzieje zamykali sklepy. Część wybiegła z galerii, wielu zamknęło się w toaletach.
– Jeden z mężczyzn, który znalazł się na drodze szaleńca zacisnął pięści i podniósł je na wysokość twarzy jakby stawał do walki, a wtedy nożownik skręcił w bok i pchnął nożem jakąś kobietę – mówi inny świadek. Jeden z goniących mordercę ludzi miał metalową rurkę. Uciekający wybiegł z galerii i jakby opadł z sił. Po pierwszym ciosie padł na ziemię. – Oddaj to k…wo! – krzykiem i kopniakami nożownik został zmuszony do oddania oręża. Doskoczyło do niego kilkunastu mężczyzn, a po chwili pierwsi policjanci. Nie mogli opanować rozwścieczonego tłumu. Kopanie nożownika trwało nawet w czasie, gdy był skuwany kajdankami.
Trwa walka o życie
Dantejskie sceny działy się w środku galerii. Podłoga głównego korytarza była cała we krwi. Po kilkunastu minutach przyjechała pierwsza karetka. Rozhisteryzowani ludzie wręcz porywali ratowników; bo rannych było wielu. Do lekarki udzielającej pomocy pierwszej z ofiar ktoś krzyczał, „Gdzie są inne karetki?”. – Nie ma! – odkrzyknęła. To, niestety była prawda. Na pomoc wezwano ratowników z Niska, Tarnobrzega i Sandomierza. Do szpitali w Stalowej Woli i wymienionych miastach trafiali ranni. Zarezerwowano dla nich wszystkie stoły operacyjne w okolicy. Niecałą godzinę po krwawym rajdzie po galerii, w szpitalu zmarła 51-letnia mieszkanka Grębowa (pow. tarnobrzeski). Do południa dnia następnego ze szpitali zostało wypisanych troje lżej rannych. Pozostała piątka ma rany zagrażające życiu. W najcięższym stanie, prokuratorzy w sobotę określali go jako agonalny, jest 36-letni mężczyzna. W nocy z soboty na niedzielę jego stan na tyle się ustabilizował, że można go było przewieźć ze szpitala w Nisku do kliniki w Rzeszowie. W Centrum Urazowym przeszedł operację. Ofiary nożownika mają od 16 do 51 lat. Wśród nich jest 19-letnia kobieta w ciąży.

Społeczeństwo go osaczyło
Konrad K. ma 27 lat i mieszka z rodzicami w Rozwadowie, dzielnicy Stalowej Woli. Jeszcze niedawno mieszkał z żoną, ale małżonkowie są w trakcie rozwodu. Dwa miesiące temu urodziło się dziecko z tego związku. Znacznie wcześniej, bo trzy lata wstecz, rozwadowianin zaczął się leczyć u psychiatry. – Sam się zgłosił na leczenie – zaznacza mec. Leszek Augustyn, obrońca z urzędu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że lekarze zdiagnozowali u niego początki schizofrenii. Ostatnio miał popaść w depresję. – Mówi, że czuje się zastraszony przez społeczeństwo – mówi mec. Augustyn. – Z rozmowy i obserwacji można wywnioskować, że jedną nogą żyje w innym świecie.
Na morderczy rajd nożownik szedł trzeźwy. Od dłuższego czasu zresztą nie pije. Analiza pobranej krwi da odpowiedź, czy był pod wpływem narkotyków. Znajomi mówią, że miał z nimi kontakt. Atak na klientów galerii zaplanował w połowie lata. Miesiąc temu przez Internet kupił dwa szturmowe noże. Na przesłuchaniach wyjaśniał raz, że do obrony, innym razem, że do ataku na wrogów. Tych wrogów nie umiał sprecyzować. – Jego wyjaśnienia są wewnętrznie sprzeczne – mówił na sobotniej konferencji prok. Janusz Woźnik z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, która przejęła śledztwo od Stalowej Woli. Konradowi K. zostały przedstawione zarzuty z art. 148 par. 1 i 148 par. 3, czyli zabójstwo i usiłowanie wielokrotnego zabójstwa. Grozi mu dożywocie. Przesłuchiwany nożownik dużo mówił o swojej trudnej sytuacji rodzinnej i materialnej. Pierwszą można zrozumieć, drugiej nie. Miał schronienie u rodziców i stałą pracę w jednej z firm metalurgicznych w Stalowej Woli. W piątek miał pracować na drugiej zmianie. Nie pojawił się. W połowie zmiany przyszli policjanci, by przeszukać jego szafkę. Wcześniej przeszukali dom, zabezpieczając komputer i telefon komórkowy.
Raczej żałuje
Śledczy mają wyjątkowo dużo materiału dowodowego z monitoringu i nagrań przez telefony komórkowe. Na nośnikach elektronicznych jest cały morderczy rajd po galerii, jak wydarzenia piątkowe nazwał prok. Woźnik. – Podejrzany przemieszczał się bardzo szybko i bardzo dynamicznie, choć trudno precyzyjnie określić czas. Przeszedł główną aleją „Vivo!” uzbrojony w dwa noże typu szturmowego, zadając ciosy na oślep. Było mu obojętne komu te ciosy zadaje – mówi prowadzący śledztwo.
Konrad K. przez Sąd Rejonowy w Stalowej Woli został skazany na tymczasowy areszt. Najbliższy kwartał spędzi w areszcie w Krakowie, gdzie jest oddział psychiatryczny. Przyznał się do zarzucanych mu przestępczych czynów. Czy żałuje? – Raczej tak – za swojego klienta odpowiada mec. Augustyn. W sobotę rano mszę za ofiary tragedii w kościele pw. Opatrzności Bożej w Stalowej Woli odprawił bp Krzysztof Nitkiewicz, ordynariusz sandomierski.
***
Po tragicznych wydarzeniach w galerii handlowej w Stalowej Woli otwarte zostały punkty pomocy psychologicznej dla poszkodowanych w ataku, ich rodzin i wszystkich mieszkańców, którzy potrzebują takiego wsparcia. Pomocy udzielają psycholodzy i interwenci kryzysowi Stalowowolskiego Ośrodka Wsparcia i Interwencji Kryzysowej (SOWiIK) w Stalowej Woli (siedziba: ul. Polna 18 Stalowa Wola) – tel. całodobowy: 15 642 52 93, 15 642 52 99.
Stalowowolskich specjalistów wspierają także psycholodzy i interwenci kryzysowi Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Rudniku (siedziba: ul. Rzeszowska 35 Rudnik n/Sanem) tel. 15 649 21 86, kom. 607 302 198 oraz pracownicy Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Gorzycach (siedzib : ul. 11 Listopada 12 w Gorzycach) – tel. całodobowy 15 836 28 69 wew. 110.
Jerzy Mielniczuk



7 Responses to "Atak nożownika w Stalowej Woli, 1 osoba nie żyje, 9 rannych"