U progu historii

Adela Helić zdobyła w sobotę najwięcej, bo 11 punktów. Świetnie spisał się jednak przede wszystkim środek z Magdaleną Hawryłą i Katarzyną Żabińską. Fot. Wit Hadło
Adela Helić zdobyła w sobotę najwięcej, bo 11 punktów. Świetnie spisał się jednak przede wszystkim środek z Magdaleną Hawryłą i Katarzyną Żabińską. Fot. Wit Hadło

SIATKÓWKA. LIGA MISTRZÓW. Siatkarki z Rzeszowa chcą więcej!

Developres w 3. rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. W sobotę rzeszowianki szybko w trzech setach rozprawiły się z izraelskim Hapoelem Kfar Saba i do pokonania został im już tylko jeden „stopień”. 7 i 11 listopada zagrają o fazę grupową ze słoweńskim Nova KBM Branik Maribor.

Tym razem nie było mowy o żadnych problemach. Owszem – jak już niemal standardowo – nasze panie nie ustrzegły się kilku poważniejszych przestojów, ale znajdujące się po drugiej stronie siatki rywalki po prostu były zbyt słabe, by je wykorzystać. Gospodyniom wystarczały zresztą zaledwie dwa wygrane sety, co wobec osłabionej kadrowo drużyny z Izraela okazało się po prostu łatwym zadaniem. Atmosferę i „napięcie” widowiska najlepiej obrazował zresztą Lorenzo Micelli, szkoleniowiec Developresu, z twarzy którego od samego początku nie schodził uśmiech. I wcale nie chodzi o włoskie usposobienie w myśl dolce vita. – Dziś musieliśmy tylko dokończyć ten film. Pokazaliśmy, że jesteśmy wyraźnie lepsi, co cieszy szczególnie po zmęczeniu podróżą z Izraela. Było sporo świetnych momentów, ale też głupie błędy w międzyczasie. Do kolejnego meczu z Mariborem zostały jednak trzy tygodnie, więc ten czas dobrze spożytkujemy – mówił Micelli, który nie mógł skorzystać m.in. z Moniki Ptak. Środkowa Developresu cały mecz spędziła w kwadracie dla rezerwowych, bo boryka się z urazem, więc, jak przyznał sam trener, nie warto było ryzykować.

Rzeszowskie siatkarki nie miały ostatnio czasu na spokojne treningi, co na boisku można zaobserwować. Często kulała przede wszystkim komunikacja, choć widać delikatny postęp, odnosząc się do inauguracji ligowej z Pałacem Bydgoszcz. Martwić za to powinna forma Klaudii Kaczorowskiej. Doświadczona przyjmująca znów miała problemy w odbiorze i ataku, więc szybko została zmieniona.

Europa jako dodatek
Dla istniejącego zaledwie od 2012 roku klubu z Rzeszowa awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów byłby historycznym sukcesem, a przy okazji wydarzeniem bez precedensu. Na drodze Developresu stanie teraz słoweński Maribor, więc o sukcesie można myśleć realnie. Europejskie rozgrywki nie są jednak priorytetem. – Liga Mistrzów to dla klubu duży prestiż, ale przede wszystkim skupiamy się na rodzimych rozgrywkach. Widać, że w tym roku jest kilka fajnych zespołów. Trzeba uważać, bo już z Bydgoszczą straciliśmy jeden punkt – zwracał uwagę Micelli, ciesząc się przy okazji z atmosfery, jaka panowała w hali V LO. – Możemy tylko podziękować organizatorom za pomoc drużynie w dwóch meczach. Właśnie tu pierwszy raz, od kiedy jestem w Rzeszowie, czułem ogromne wsparcie kibiców dla drużyny – spuentował.

DEVELOPRES SkyRes 3
HAPOEL Kfar Saba 0
(25:21, 25:19, 25:15)
DEVELOPRES: Helić 11, Kaczmar 1, Rousseaux 9, Kaczorowska 1, Hawryła 11, Żabińska 9, Sawicka (libero) oraz Gajewska, Andruszko 8, Blagojević 5, Żak.
HAPOEL: Nakamura 6, M. Correa 2, Kopilovitch 2, A. Correa 7, Galperina 6, Velikiy 10, Erez (libero) oraz Abbramowicz, Ben-Haim.
Sędziowali Zsolt Mezoffy (Węgry) oraz Olga Zakarowa (Rosja). Widzów 800.

Tomasz Czarnota

Leave a Reply

Your email address will not be published.