Imponujący finisz rzeszowian

Resovia wreszcie wygrała, ale straciła Konrada Domoniaa, który z powodu urazu kolana jeszcze przed przerwą musiał opuścić boisko. Fot. Wit Hadło
Resovia wreszcie wygrała, ale straciła Konrada Domoniaa, który z powodu urazu kolana jeszcze przed przerwą musiał opuścić boisko. Fot. Wit Hadło

ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI – RESOVIA. Świetny nastrój zmąciła kontuzja kapitana „pasiaków”.

Po 6 nieudanych meczach resoviacy wrócili na zwycięską ścieżkę. A przecież jeszcze kwadrans przed końcem nic nie zapowiadało szczęśliwego finału.

Po stracie bramki rzeszowianie przeżywali ciężkie chwile. Orlęta atakowały, obrona gości trzeszczała w szwach. – Źle to wyglądało, ale jedna akcja zmieniła wszystko – przyznaje Szymon Grabowski, trener Resovii. – Bartek Buczek podał prostopadle do znajdującego się w polu karnym Szymka Fereta, ten „zabrał się” z obrońcą i wyłożył piłkę Pawłowi Hassowi. Zrobiło się 1-1, uwierzyliśmy, że możemy wygrać. Decydujący cios „pasiaki” zadały tuż przed końcem. I znów świetną akcją popisał się Feret, który uciekł defensorowi Orląt, dośrodkował, a Michał Ogrodnik popisał się kapitalną „główką”. Mieliśmy zatem dwa gole rezerwowych i dwie asysty piłkarza, którego obecność w wyjściowym składzie była totalnym zaskoczeniem. 18-letni Feret został cichym bohaterem „pasiaków”, co bardzo ucieszyło Grabowskiego i jego współpracowników. – Postawiliśmy na tego chłopaka, mając nadzieję, że rozrusza naszą ofensywę. Nie pomyliliśmy się „ uśmiechał się szkoleniowiec gości, którzy skorzystali z potknięć konkurentów i „złapali” kontakt z czołówką. – Przełamanie przyszło w najlepszym momencie, bo nagle się okazało, że do lidera tracimy tylko 3 punkty. Dlatego apeluję: więcej wiary w naszą drużynę! I więcej szacunku dla zespołów takich jak MKS Trzebinia, Wólczanka czy Spartakus. Skoro zabierają punkty kandydatom do awansu, to chyba nie są takie słabe? – pytał trener Resovii.

Rzeszowianie wrócili do domu bogatsi o 3 punkty, zrzucając z siebie wielki ciężar, bo ostatnie tygodnie były dla nich szalenie frustrujące. Dobry nastrój zmąciła jednak kontuzja Konrada Domonia. Lider defensywy jeszcze w I połowie poczuł mocny ból w kolanie i dopiero specjalistyczne badania wykażą, jak groźny jest to uraz.

ORLĘTA Radzyń P. 1
RESOVIA 2
(0-0)
1-0 Myśliwiecki (62.), 1-1 Hass (74.), 1-2 Ogrodnik (87.)
ORLĘTA
: Stężała – Zarzecki, Szymala (89. Zawierucha), Stolarczyk, Ciborowski (46. Melnyczuk), Myśliwiecki (67. Kalita), Puton, Zmorzyński, Korolczuk (75. Iwańczuk), Kiczuk – Wiejak
RESOVIA: Pietryka – Cach, Domoń (36. Kwiek), Makowski, Pawlak, Pyrdek (59. Ogrodnik), Kaliniec, Kmiotek, Pałys-Rydzik (67. Hass) – Feret, Buczek (90. Lorenc).
Sędziował Konrad Kolak (Nowy Sącz). Żółte kartki: Stolarczyk, Wiejak – Kaliniec, Hass. Widzów 600.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.