Łódzki Koszmar Siarki (ZDJĘCIA)

Na trudnym i grząski boisku szczęście uśmiechnęło się do łodzian (niebieskie stroje) którzy okazali się lepsi o jedną bramkę od Siarki. Fot. Bogdan Myśliwiec
Na trudnym i grząski boisku szczęście uśmiechnęło się do łodzian (niebieskie stroje) którzy okazali się lepsi o jedną bramkę od Siarki. Fot. Bogdan Myśliwiec

SIARKA TARNOBRZEG – ŁKS. Gospodarze nie znaleźli sposobu na sforsowanie jednej z najlepszych defensyw w lidze.

Siarka Tarnobrzeg przegrała w sobotę drugi mecz z rzędu przed własną publicznością. Tym razem sposób na pokonanie drużyny Włodzimierza Gąsiora znalazł ŁKS, który po golu Bartosza Widejki wrócił do domu bogatszy o 3 punkty.

Gospodarze nadal musieli sobie radzić bez kontuzjowanych Jakuba Księżniakiewicza i Jana Grzesika, a na domiar złego za kartki musiał pauzować Mateusz Janeczko. Siarkowcy po raz drugi z kolei nie potrafili zdobyć gola przed własną publiczności, ale tym razem mogą czuć się w jakiś sposób usprawiedliwieni. ŁKS od początku sezony wybornie prezentuje się bowiem w obronie (9 straconych goli w 15 meczach), co potwierdził w Tarnobrzegu. W sukurs defensywie przyszła w sobotę też ofensywna gra i przyjezdni jeszcze przed przerwą mogli zdobyć co najmniej dwie bramki. To nakręciło gości do jeszcze odważniejszej gry po zmianie stron. Fatalna pogoda i z minuty na minutę coraz trudniejsze boisko sprawiały, że od piłkarzy obu drużyn trudno było wymagać fajerwerków. W takim warunkach błysnął jednak łódzki obrońca, który w 71. min huknął z ostrego kąta, a piłka – nie wiedzieć jakim cudem – znalazła drogę do bramki, odbijając się po drodze od poprzeczki i słupka. – Nie wiem, jak to wpadło, bo przy strzale zamknąłem oczy – śmiał się po meczu uradowany autor gola. – Do momentu zdobycia bramki, ŁKS nie oddał chyba jakiegoś groźniejszego strzału. Szukaliśmy potem jakiś wzmocnień z ławki, ale wiadomo, że nie jesteśmy w dobrej sytuacji kadrowej. Szkoda, że przegrywany kolejny mecz u siebie i to z drużyną z czuba tabeli. Trzeba jednak podkreślić, że są to dobre drużyny i nie na darmo plasują się tak wysoko w tabeli – przekonywał Włodzimierz Gąsior, trener Siarki. Stracony gol niewiele zmienił w poczynaniach jego zespołu. Mylił się ten, kto sądził że przy stanie 0-1, miejscowi ruszą do zdecydowanego ataku. Sprawiali oni chwilami wrażenie, jakby byli już pogodzeni z porażką, która ostatecznie chwilę później stała się faktem. – Bardzo trudny mecz, bardzo trudne boisko. To był typowy mecz walki do pierwszej bramki. Tym bardziej cieszymy się zwycięstwa na tak trudnym terenie z taki wymagającym przeciwnikiem – mówił po meczu Jacek Janowski, szkoleniowiec ŁKS-u.

SIARKA Tarnobrzeg 0
ŁKS 1
(0-0)
0-1 Widejko (71.)
SIARKA:
Dybowski – Kubowicz, Witasik, Stępień, Głaz, Płatek, Czyżycki (87. Kabała), Dawidowicz, Radulj (81. Zaradny), Mikita (73. Broź), Ropski
ŁKS:
Kołba – Widejko, Juraszek, Rozwandowicz, Rozmus, Pyrdoł (90. Nowacki), Kocot, Bryła (62. Margol), Kostyrka (89. Guzik), Zagdański (69. Pyciak), Radionov.
Sędziował
Mateusz Bielawski (Katowice). Żółte kartki: Ropski, Witasik – Bryła Zagdański, Pyrdoł. Widzów 600.

mj

[print_gllr id=222170]

Leave a Reply

Your email address will not be published.