Czeka nas paraliż służby zdrowia

- Rozmowy wciąż prowadzimy, namawiamy lekarzy na masowe wypowiadanie umów, bo tylko to może przerwać ten chocholi taniec niemocy, działań mających na celu łatanie dziur, a nie przeprowadzenie konstruktywnych zmian – mówi Zdzisław Szramik.  Fot. Wit Hadło
– My nie chcemy nowej jakości, chcemy stworzenia normalnych warunków pracy, by wykonywać ją w sposób bezpieczny dla pacjenta, a także dla lekarza czy pielęgniarki. Lekarze ze wschodu? Tak, już jadą, po drodze ucząc się języka polskiego z rozmówek polsko-ukraińskich lub polsko-białoruskich – ironizuje Zdzisław Szramik. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Lekarze planują wypowiedzenie zgody na pracę w godzinach ponadnormatywnych. Co to oznacza dla pacjentów?

Naczelna Rada Lekarska w apelu opublikowanym na stronie internetowej organizacji zwróciła się do lekarzy o ograniczenie pracy do maksymalnie 48 godzin w tygodniu. – Kończymy protest głodowy, ale nie kończymy walki o nasze sztandarowe postulaty. Będziemy wypowiadać klauzulę opt-out, która pozwala pracować dłużej niż przewidują obowiązujące normy – zapowiedzieli w poniedziałek (30 października) lekarze-rezydenci.

– Wypowiedzenia, na razie na moje ręce, nie pracodawcy, złożyło już 70 proc. rezydentów pracujących w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie (wszystkich jest ponad 110). Czekamy na resztę i oczywiście specjalistów – mówi Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

I dodaje, że związki zawodowe lekarzy apelowały już o to od dawna. – Na rząd żadne argumenty nie działają, bo jest ślepy i głuchy. Nie usłyszał, ani nie zobaczył głodówki i pikiet rezydentów. Może zobaczy, gdy dyżurów w szpitalach nie uda się obsadzić. Praca w wymiarze ponadnormatywnym nie jest obowiązkowa. Ja nigdy nie podpisałem klauzuli opt-aut i nigdy nie brałem więcej niż dwa dyżury, ale są i tacy, którzy podpisawszy klauzulę przymuszani są do brania 8 i więcej dyżurów.

Łamane przepisy o czasie pracy
Potwierdzają to kontrole PIP, z których wynika, że co piąty szpital łamie przepisy o czasie pracy. Po 24-godzinnym dyżurze, zamiast 11 godzin przerwy, lekarze biorą bez odpoczynku kolejne dyżury. Rekord należał do neurologa, który spędził w pracy (w szpitalu i w gotowości pod telefonem w domu) bez przerwy 175 godzin, czyli tydzień.

Lekarze na etacie (mogą pracować do 48 godzin tygodniowo) po godzinach pracują na umowę-zlecenie albo jako pracownicy zewnętrznej firmy, z którą szpital podpisuje kontrakt. A rano ponownie przychodzą do pracy na etat. Są w stanie tak przepracować 88 albo 96 godzin. W ciągu roku dozwolone jest 416 nadgodzin, rekordzista miał 1245.

– Gdyby większość lekarzy zrezygnowała z pracy ponad normatywnej to w większości szpitali należałoby zatrudnić ich drugie tyle. Mając teraz 5 lekarzy na oddziale musiałbym więc dotrudnić kolejnych 5, a skąd ich wziąć? Mówienie, że przyjadą lekarze ze wschodu jest bzdurą – mówi Marian Furmanek, dyrektor Szpitala Powiatowego w Leżajsku.

Anna Moraniec

12 Responses to "Czeka nas paraliż służby zdrowia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.