
RESOVIA – AVIA ŚWIDNIK. „Pasiaki” znów na zwycięskiej ścieżce.
– Mieliśmy w tej rundzie słabszy okres, słyszeliśmy nieprzychylne komentarze. Ale znów pokazujemy, że chcemy wygrywać i liczyć się w walce o najwyższe lokaty – podkreślał po sobotniej wiktorii Szymon Grabowski, trener Resovii.
Szkoleniowiec gospodarzy zaczął od laurki dla Marcina Pietryki, który w 10 min w nieprawdopodobny sposób uratował swój zespół. Obronił jeden strzał z bliska, a potem poprawkę Wojciecha Białka z 3 metrów. Jeden z najlepszych napastników ligi nie pokonał „Cinka”, choć ten leżał na murawie i miał ograniczone pole manewru. – Czapki z głów przed Marcinem. Nikt by tego nie wybronił, ale on dokonał niemożliwego! – piał z zachwytu Grabowski. Kto wie, czy spektakularna interwencja nie przyspieszyła decyzji trenera gości o zmianie w ataku, bo na drugą część meczu Białek już nie wyszedł. A skoro już jesteśmy przy opiekunach Avii… Zbojkotowali oni konferencję prasową, tłumacząc, że strasznie się spieszą. Można domniemywać, że byli źli i rozczarowani wynikiem, ale przecież ich piłkarze wstydu nie przynieśli. Ba! Walczyli jak lwy i przy odrobinie szczęścia mogli wywieźć przynajmniej punkt. Bo też mecz był otwarty i ciekawy, okazje do strzelenia goli się mnożyły i gdyby nie fatalna skuteczność, skończyłoby się jak w hokeju, wynikiem: 6-5.
W Resovii stuprocentowych okazji nie wykorzystali: Bartłomiej Makowski, Michał Ogrodnik (na dwóch metrach w polu karnym okiwał trzech obrońców po czym huknął w poprzeczkę), Bartłomiej Buczek i Dawid Pałys-Rydzik. Na szczęście tuż po zmianie stron udało się uśpić czujność defensywy gości. Buczek posłał świetne prostopadłe podanie do Ogrodnika, a ten wykorzystał swoją szybkość i spóźniony start bramkarza Avii. W zespole z Lubelszczyzny najczęściej uderzał Patryk Czułowski. Zawodnik z dychą na plecach mierzył kilkukrotnie spoza pola karnego, a piłka przelatywała metr albo i mniej od słupka. Aż w końcu w 87 minucie w tę część bramki trafiła. Przez trybuny przeszedł charakterystyczny szmer: uuuf, bo też resoviacy wrócili z dalekiej podróży. – O tę jedną bramkę byliśmy lepsi – przekonywał Szymon Grabowski. – Doceńmy te 3 punkty, mało która drużyna wygrywa z Avią do zera – zakończył.
RESOVIA 1
AVIA Świdnik 0
(0-0)
1-0 Ogrodnik (48.)
RESOVIA: Pietryka – Kmiotek, Makowski, Pawlak, Cach – Ogrodnik (86. Adamski), Kaliniec, Kwiek (90. Kowal), Pyrdek (65. Pałys-Rydzik) – Feret (75. Lorenc), Buczek (76. Hass)
AVIA: Wójcicki – Kazubski, Mazurek, Jarzynka, Kołodziej – Wrzesiński (68. Wołos), Orzędowski, Piekarski (27. Szymala), Barański (68. Nowak) – Białek (46. Olszak), Czułowski.
Sędziował Kamil Przyłucki (Kielce). Żółte kartki: Buczek, Kaliniec, Pawlak, Feret – Białek, Piekarski. Widzów 450.
Tomasz Szeliga



3 Responses to "Powinno być jak w hokeju"