Zwycięskie otwarcie Łętochy

W 4 meczach rozegranych w Rzeszowie, piłkarze Stali zdobyli 10 punktów. W niedzielę pokonali oni Gwardię Koszalin i nadal zachowują miano niepokonanych przy Hetmańskiej. Fot. Wit Hadło
W 4 meczach rozegranych w Rzeszowie, piłkarze Stali zdobyli 10 punktów. W niedzielę pokonali oni Gwardię Koszalin i nadal zachowują miano niepokonanych przy Hetmańskiej. Fot. Wit Hadło

STAL STALOWA WOLA – GWARDIA KOSZALIN. „Stalówka” ciągle niepokonana przy Hetmańskiej.

Stal Stalowa Wola w pierwszym meczu pod wodzą Krzysztofa Łętochy – dotychczasowego asystenta Janusza Białka – pokonała w niedzielę w Rzeszowie Gwardię Koszalin 2-0. Wynik meczu został ustalony już do przerwy.

– Myślę, że o naszym zwycięstwie przesądziła determinacja mojej drużyny. To, że przejąłem ją to jest pokłosie pracy trenera Białka. Tak jak to bywa w życiu trenerski, jeden odchodzi, drugi przychodzi. Pewne rzeczy, elementy, które nie funkcjonowały, nad którymi ciągle pracujemy, pomału zaczynają działać. Na pewno nie będzie to od razu czarodziejska różdżka, ale to zwycięstwo bardzo nas cieszy. Strzeliliśmy szybko bramkę i to na pewno podbudowało morale zespołu i dało bodziec do dziania. Nie poprzestaliśmy na jednym golu i to był bardzo dobry ruch ze strony mojego zespołu – mówił na pomeczowej konferencji prasowej nowy opiekun „Stalówki”.

Jeszcze nie wszyscy z nielicznie zgromadzonych kibiców zdążyli zasiąść na trybunach Stadionu Miejskiego w Rzeszowie, a Stal prowadziła już 1-0. Piłka wrzucona w pole karne przez Adriana Dziubińskiego minęła wprawdzie Szymona Jarosza, ale już nie Sebastiana Zalepę, który z bliska wpakował ją do siatki. To nie był koniec nieszczęść Gwardii w początkowej fazie meczu, bowiem chwilę później boisko opuścił kontuzjowany Radosław Mikołajczak, były gracz Stali Stalowa Wola. – Po przypadkowym zderzeniu Radek miał „mgłę” na jednym oku i jeszcze w czasie meczu pojechał na SOR. Bardzo żałuję, że nie mógł kontynuować gry, ale zdrowie zawodnika jest najważniejsze – podkreślał Tadeusz Żakieta, szkoleniowiec drużyny z Koszalina. Ta w 21. min musiała przełknąć gorycz kolejnej straconej bramki. Tym razem gospodarze perfekcyjnie rozegrali szybki kontratak, zainicjowany przez Adriana Gębalskiego. Piłka trafiła pod nogi Mateusza Stąporskiego, który najpierw nie dał się dopaść japońskiemu obrońcy gości, Junpei Shimmurze, by kilka sekund później kropnąć nie do obrony z 16 metrów. Po zmianie stron goście zagrali nieco odważniej, ale zarówno im, jak i stalowowolanom na grząskiej murawie i przy porywistym wietrze nie udało się zmienić wyniku. Przyjezdni, dla których przegrana w Rzeszowie przerwała serię 7 meczów bez porażki, swoją frustrację próbowali wyładować na ostrej grze, przez co ucierpiały nieco kości piłkarzy Stali. – W kontekście 3 meczów, jakie nam zostały jeszcze w tym roku, to chcemy w nich zgromadzić jak najwięcej punktów, żeby tę zimę spokojnie przepracować – dodał Krzysztof Łętocha.

STAL St. Wola 2
GWARDIA Koszalin 0
(2-0)
1-0 Zalepa (8.), 2-0 Stąporski (21.)

STAL:
Brylewski – Waszkiewicz, Jarosz, Zalepa, Sobotka, Dziubiński, Wasiluk (90. Stelmach), Żołądź (81. Bukowiec), Stąporski (89. Wójcik), S. Łętocha (74. Jonkisz), Gębalski
GWARDIA:
Hertleb – Januszkiewicz (77. Gregorek), Wojciechowski, Stańczyk (54. Baranowski), Majtyka, Mikołajczak (17. Maciąg), Poźniak, Shimmura, Przyborowski (69. Sopel), Karbowiak, Szubert.
Sędziował
Sebastian Krasny (Kraków). Żółte kartki: Gregorek, Maciąg, Majtyka. Czerwona kartka Majtyka (90. – druga żółta). Widzów 150.

mj

One Response to "Zwycięskie otwarcie Łętochy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.