Strażnicy miejscy sprawdzają, czym palimy

Główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza w Polsce są spaliny pochodzące z kotłów i pieców w gospodarstwach domowych. Sytuację dodatkowo pogarsza spalanie złej jakości węgla i śmieci. Fot. Wit Hadło
Główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza w Polsce są spaliny pochodzące z kotłów i pieców w gospodarstwach domowych. Sytuację dodatkowo pogarsza spalanie złej jakości węgla i śmieci. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE, RZESZÓW. Za palenie w piecu śmieciami strażnicy mogą pouczyć lub nałożyć mandat w wys. do 500 zł.

Sezon grzewczy w pełni. Niestety, Polacy nadal palą w piecach byle czym: śmieciami, plastikami, zużytymi oponami. Zanieczyszczają powietrze, trując przy tym siebie i innych. Straż Miejska w Rzeszowie prowadzi wzmożone kontrole i wystawia mandaty.

– Przeprowadziliśmy już 140 takich kontroli – oświadcza Marek Kruk, zastępca Komendanta Straży Miejskiej w Rzeszowie. – Jesteśmy upoważnieni do kontrolowania kotłowni osób fizycznych. Sprawdzamy, jakiego paliwa grzewczego używają mieszkańcy – mówi. Wizyty są niezapowiedziane i nie zawsze mile widziane, a strażnicy niechętnie przyjmowani. – Gdy właściciel posesji nie chce nas wpuścić, możemy wezwać policję i wejść w jej asyście – mówi Kruk.

Czujni sąsiedzi
Bardzo często Straż Miejska podejmuje interwencje po otrzymaniu informacji o podejrzeniu spalania śmieci. Zwykle zgłoszeń dokonują sąsiedzi, którzy zauważają gęsty dym. – Jest ich dużo, ale trzeba przyznać, że w większości nie potwierdzają spalania odpadów – zauważa. – Zwykle albo piece są stare, albo pali się mokrym lub złej jakości węglem – tłumaczy.

Na pouczeniu się nie skończy
Strażnicy mogą pouczyć lub nałożyć mandat do 500 zł. Jest to jednak indywidualna decyzja osoby przyjmującej interwencję. Jak zapewnia Kruk, nie stosuje się już pouczeń. – Nie pobłażamy osobom, które spalają śmieci – oświadcza. – Tyle się już o tym mówi, że świadomość społeczna powinna być już dojrzała – dodaje.

Jeżeli strażnik nie udowodni, że właściciel pali zabronionymi rzeczami, ale ma takie podejrzenia, może zwrócić się do Wydziału Ochrony Środowiska. Pobiera się wtedy próbki z pieca i bada, co zostało spalone.

Zastępca komendanta podkreśla, że kontrole nie są jednorazowe i funkcjonariusze wracają, żeby sprawdzić, czy zmieniło się postępowanie ukaranych. Czasem wystarczy tylko zaobserwować dym z komina, żeby sprawdzić, czy upomnienia podziałały.

Wioletta Kruk

16 Responses to "Strażnicy miejscy sprawdzają, czym palimy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.