Jemy tony niepotrzebnej chemii!

Mocno przesadzamy z suplementami diety. W 2015 roku pacjenci w Polsce wykupili leków nierefundowanych na receptę za 550 mln zł, leków na receptę refundowanych za 901 mln zł, a suplementów diety za 958 mln zł. Fot. Wit Hadło
Mocno przesadzamy z suplementami diety. W 2015 roku pacjenci w Polsce wykupili leków nierefundowanych na receptę za 550 mln zł, leków na receptę refundowanych za 901 mln zł, a suplementów diety za 958 mln zł. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Rocznie na suplementy diety, „żywność w pigułkach” wydajemy ok. 60 mln zł! W aptece leżą obok leków, i choć nie leczą, pacjenci nie potrafią ich rozróżnić.

„Na wzrok”, „na wątrobę”, „odchudzanie”, „zdrowy sen”, „wzmocnienie odporności”, „oczyszczające z toksyn” – wybór suplementów diety może przyprawić o zawrót głowy. Są w formie kapsułek, pigułek, syropów. Leżą na aptecznej półce, a konsument ma problem z rozróżnieniem, co jest lekiem, a co suplementem, czyli żywnością – zauważyło ministerstwo zdrowia.

Dlatego przygotowuje dużą nowelizację prawa farmaceutycznego, która ma wprowadzić zmiany w reklamie leków i suplementów diety. Za wprowadzanie konsumentów w błąd, firmom farmaceutycznym będą groziły dotkliwe kary, a opakowania suplementów diety mają się na pierwszy rzut oka różnić od opakowań leków.

Co na to eksperci?
– Z punktu widzenia lekarza nie byłoby żadnej szkody, gdyby z rynku zniknęły wszystkie suplementy diety czy leki homeopatyczne, bo nie ma żadnych wiarygodnych badań wskazujących, że one działają. Ich reklamy przynoszą więcej szkody niż pożytku – uważa dr n. med. Wojciech Domka, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie.

– Przede wszystkim nie stosujmy suplementów diety na chybił trafił. Mimo że to zwykła żywność, czasem w większej ilości i w połączeniu z lekami mogą być szkodliwe lub zmniejszyć wchłanianie leków, które stosujemy – mówi dr farm. Lucyna Samborska, prezes Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Rzeszowie.

I apelują: Nie diagnozujmy swojego stanu zdrowia na podstawie reklam. Ból pleców może być oznaką bardzo poważnej choroby… np. raka trzustki. Magnez nie jest lekiem na całe zło, a drżące ręce nie muszą być oznaką nadmiaru kawy. Pamiętajmy, że nie zastąpimy nimi zdrowego posiłku. Uodpornijmy się na hasła: „każdy po 50. roku życia”, „każde dziecko” itp. Nie reagujmy na natarczywe reklamy „schudła w 7 dni” – często to niebezpieczne produkty mogące prowadzić do odwodnienia lub skrajnego wyczerpania organizmu.

Nie ma choroby? To ją wymyślmy!
Zespół niespokojnych nóg? Kaszel palacza? Nie ma takich jednostek chorobowych. A jednak są suplementy, które przynoszą ulgę w tych dolegliwościach. Skąd o tym wiadomo? Z reklam w radiu i telewizji. Faktem jest jednak, że kaszel łagodzony syropem może zatuszować bardzo niebezpieczny objaw chorób płuc, a łykane na potęgę suplementy na potencję „z czegoś tam” prowadzą do lekceważenia poważnych problemów krążeniowych u mężczyzn.

Bez badań i nadzoru nie są bezpieczne
Zapobiegać czy leczyć może lek, nad którego bezpieczeństwem czuwa inspekcja farmaceutyczna, a dopuszczenie na rynek poprzedzają badania kliniczne. Natomiast suplement diety jest środkiem spożywczym, którego wprowadzenie na rynek wystarczy zgłosić do inspekcji sanitarnej.

Co więcej, suplementy diety mogą wykazywać szkodliwe działania. – Suplementacja jest niewskazana przy niektórych schorzeniach. Osoby, które mają kamicę nerkową nie powinny przyjmować preparatów z wapniem, wszyscy, którzy biorą leki przeciwzakrzepowe powinni unikać witaminy K. Zażywanie antybiotyków nie powinno być łączone z przyjmowaniem suplementów diety, ponieważ wapń, żelazo czy magnez mogą zmniejszać ich skuteczność – mówi Lucyna Samborska.

Anna Moraniec

One Response to "Jemy tony niepotrzebnej chemii!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.