
PRZEWORSK. Co roku w czasie zimy ściany robią się wilgotne do tego stopnia, że odpadają fragmenty farby i tynku. Oprócz tego pojawiają się ciemne plamy pleśni.
Mieszkańcy bloku przy ul. Misiągiewicza 26 oraz 26a od lat narzekają na niedocieplony blok. Zimą w mieszkaniach jest maksymalnie ok. 18 stopni, a na ścianach tworzy się pleśń, którą co roku muszą usuwać. Prezes jest nieubłagany i do tej pory nie zdecydował się docieplić budynku.
– Blok jest wybudowany zgodnie z dokumentacją i posiada docieplenie wewnętrzne – informuje Ryszard Duliban, prezes spółdzielni. – Tam gdzie jest nadporoże betonowe, zawsze jest chłodniejsza ściana – zauważa. Nie można wszędzie dodawać styropianu, ponieważ powstanie punkt rosy w ścianie i będzie ona mokra – tłumaczy. – To jest nie do zrealizowania – oświadcza.
Życie z pleśnią na ścianach
Co roku w czasie zimy ściany robią się wilgotne do tego stopnia, że odpadają fragmenty farby i tynku. To nie wszystko, bo pojawiają się ciemne plamy pleśni. – Myjemy to przeróżnymi środkami, jakie tylko uda nam się dostać. Potem malujemy ściany – mówi jedna z mieszkanek. – Od tej wilgoci nowy karnisz po dwóch latach zardzewiał – informuje. Nie jest to odosobniony przypadek. – U nas w kuchni i łazience jest czarno. Pleśń jest przy podłodze, w pobliżu drzwi balonowych i w kącie przy suficie. Kilka razy w roku to czyścimy i malujemy – mówi.
Niestety, całkowite pozbycie się pleśni jest praktycznie niemożliwe, a życie w takich warunkach ogromnie szkodliwe. Jedna z mieszkanek z tego powodu nabawiła się poważnej choroby płuc, inni chorób alergicznych. – Ja non stop jestem na tabletkach – mówi jeden z nich.
Zdaniem prezesa spółdzielni, wszystko z powodu złego wietrzenia. – Kiedy w mieszkaniu jest ciepło, gotuje się czy kąpie i nie ma wymiany powietrza, to skrapla się para wodna – mówi. Trzeba rozszczelnić stolarkę i wietrzyć mieszkanie – dopowiada. – Wszyscy mamy za szczelne okna i nie umiemy wietrzyć mieszkań – mówi zirytowany lokator. – Moje są tak szczelne, że muszę kupować uszczelki – dodaje.
Wysokie rachunki za niską temperaturę
Jak zapewniają mieszkańcy, budynek jest zwyczajnie niedogrzany. – U mnie są grzejniki maksymalnie podkręcone, ale co z tego? – pyta lokator – Budynek się nie nagrzewa do temperatury wyższej niż 18-19 stopni – dodaje. Podobny problem dotyczy wody. Jest ciepła, ale na gorącą nie ma co liczyć. Co ciekawe, każdego roku mieszkańcy muszą dopłacać do ogrzewania. – Wcześniej tak nie było – zauważa jeden z nich. – Co ciekawe, sąsiednie bloki są w innej spółdzielni. Lokatorzy mają 24 stopnie i ciągłe zwroty – zauważa. Mieszkańcy mówią, ze względu na warunki lokatorzy stąd dosłownie uciekają i przenoszą się do innych bloków lub domów. Wszelkie prośby i rady nie są brane pod uwagę.
Wioletta Kruk




2 Responses to "Mają dość mieszkania w chłodzie i z pleśnią"