Sondaże są dla partii, nie wyborców

Jak zauważa Anna prof. Siewierska-Chmaj, sytuacja w Polsce i na świecie jest tak dynamiczna, że prawdopodobieństwo różnic w poszczególnych sondażach opinii publicznej jest coraz większe. Fot. Archiwum WSIiZ
Jak zauważa Anna prof. Siewierska-Chmaj, sytuacja w Polsce i na świecie jest tak dynamiczna, że prawdopodobieństwo różnic w poszczególnych sondażach opinii publicznej jest coraz większe. Fot. Archiwum WSIiZ

Badania opinii publicznej – czy warto się nimi sugerować?

Niemal każdego dnia media informują o poparciu dla ugrupowań politycznych czy konkretnych polityków. Nietrudno zauważyć rozbieżności w prezentowanych wykresach. Skąd się biorą i na ile możemy ufać sondażom, jeśli według badań wygrywa jeden kandydat, a po wyborach na podium staje ktoś zupełnie inny?

W sondażach przedwyborczych w 2015 r. zdecydowanie prowadził Bronisław Komorowski. Wygrał jednak Andrzej Duda. Czy jego zwolennicy zmobilizowali się na tyle, żeby zapewnić mu zwycięstwo? A może zwyczajnie nie powinniśmy ufać przedwyborczym sondażom? – Niestety, sondaże stały się metodą manipulacji opinią publiczną, mogą realnie wpływać na wyniki wyborów – wzmacniać konformizm społeczny, mobilizować konkretne grupy wyborców lub przeciwnie – zniechęcać ich do głosowania – ocenia prof. Anna Siewierska-Chmaj, politolog z WSIiZ w Rzeszowie.

To tylko jeden z aspektów problemu. Jak wytłumaczyć rozbieżności w badaniach przeprowadzonych w tym samym czasie? – Różnice w sondażach wyborczych mogą wynikać z wielu przyczyn. Główną jest metodologia badań stosowana przez daną instytucję, np. sposób sformułowania pytania czy dobór próby badawczej – informuje politolog. – Generalnie czym mniejsza próba, tym potencjalnie większy błąd – zauważa.

Ważne, kiedy pytają
Trzeba jeszcze pamiętać o czynnikach, które wpływają na odpowiedzi ankietowanych.

A jest ich wiele, np. osoby pytane przez ankieterów telefonicznie chętniej ujawniają swoje prawdziwe preferencje, niż te pytane przez ankietera bezpośrednio, zwłaszcza odwiedzane w domu. – Tu bowiem wzmacnia się element konformizmu społecznego a nawet chęć odpowiedzenia na pytania zgodnie z oczekiwaniami władzy – tłumaczy politolog. Spore różnice widać także w ankietach prowadzonych przez Internet. – W tym wypadku dominuje młodsza grupa wiekowa, a zatem wyniki mogą być nieco zafałszowane w stosunku do całego społeczeństwa – zaznacza.

To nie wszystko. Istotny jest kontekst badania – czas czy określona sytuacja, podczas której je przeprowadzano. – W jednym dniu może być bardziej korzystny dla opozycji, by już wkrótce np. pod wpływem informacji o kolejnych zamach terrorystycznych w Europie – ankietowani odpowiedzieli zupełnie inaczej – mówi politolog. – Kto lepiej zarządza strachem, ten lepiej wypada w sondażach! – dodaje. Jak zauważa politolog, sytuacja w Polsce i na świecie jest tak dynamiczna, że prawdopodobieństwo różnic w poszczególnych sondażach opinii publicznej jest coraz większe. – Wydaje się zatem, że nie należy się nimi sugerować przy dokonywaniu wyborów – mówi prof. Siewierska-Chmaj. – Sondaże są dla partii politycznych, a nie dla wyborców. Wyborcom polecam zdrowy rozsądek! – dodaje.

Wioletta Kruk

11 Responses to "Sondaże są dla partii, nie wyborców"

Leave a Reply

Your email address will not be published.