
Nowe fakty w sprawie tragicznej A�mierci w Tanzanii ksiA�dza pochodzA�cego z DA�bicy. PoruszajA�cy list ocalonego kolegi-kapA�ana.
Polski misjonarz, ks. Adam Bartkowicz, ktA?ry 20 marca utonA�A� w oceanie w Dar Es Salaam w Tanzanii, zginA�A� ratujA�c swojego kolegA� – kapA�ana. Aswiadectwo uratowanego i jedynego A�wiadka tego zdarzenia opublikowano na stronie internetowej Stowarzyszenia Misji AfrykaA�skich. Pogrzeb ks. Bartkowicza odbA�dzie siA� w A�rodA� w jego rodzinnej parafii pw. Matki BoA?ej Anielskiej w DA�bicy.
– OkolicznoA�ci tragicznej A�mierci polskiego misjonarza poznaliA�my dopiero teraz – z relacji uratowanego przez Polaka duchownego z Zambii. Jego relacjA� – przedstawionA� w sobotA� na mszy poA?egnalnej w Tanzanii – przekazaA� dziennikarzom ksiA�dz PaweA� MA�kosa, rzecznik prowincji polskiej Stowarzyszenia Misji AfrykaA�skich.
WyjaA�niA�, A?e ks. Bartkowicz uratowaA� A?ycie o. Chungu Cycusa naleA?A�cego do Kongregacji Ducha AswiA�tego, kiedy razem siA� kA�pali w Oceanie Indyjskim i tamten zaczA�A� tonA�A�.
– KsiA�dz Adam podpA�ynA�A� i zaczA�A� pomagaA� temu ksiA�dzu. PA�ynA�li jakiA� czas razem. RozdzieliA�a ich fala przypA�ywu, ale w ostatnim momencie ks. Adam wypchnA�A� go do takiego miejsca, A?e tamten mA?gA� stanA�A� na nogi – powiedziaA� rzecznik prowincji polskiej Stowarzyszenia Misji AfrykaA�skich.

PoruszajA�cy list ocalonego przez ksiA�dza z Podkarpacia przyjaciela publikujemy w caA�oA�ci dziA�ki uprzejmoA�ci misjonarzy ze Stowarzyszenia Misji AfrykaA�skich. Jego sA�owa rzucajA� nowe A�wiatA�o na przebieg ostatnich chwil A?ycia A�p. ks. Adama Bartkowicza:
a�zDrogi Adamie,
co mogA� powiedzieA� do przyjaciela, ktA?ry straciA� swoje A?ycie ratujA�c moje? Trudno jest wyraziA� moje uczucia w sA�owach. Adamie, jesteA� A�wiA�tym, ktA?ry mieszkaA� w sA�siednim pokoju. Nigdy nie zdawaA�em sobie sprawy z tego, jak wielkie byA�o Twoje serce. Wielokrotnie poA�wiA�caA�eA� swA?j czas i swoje A�rodki dla mnie i dla innych. JakA?e maA�o wtedy wiedziaA�em, A?e to byA�o czA�A�ciA� Twojej natury, hojnej do najwyA?szego stopnia!
We wtorek, 20-tego marca, o 14.03 poszedA�em z TobA� na plaA?A� Hawai, tak jak to robiliA�my wczeA�niej. PoszliA�my popA�ywaA� w Ocenie Indyjskim, tak jak mnie tego nauczyA�eA�. WeszliA�my caA�kiem daleko w ocean gdyA? byA� odpA�yw. OpowiadaliA�my sobie historie o naszych rodzinach, naszych misjach i cieszyliA�my siA� piA�knym dniem.
O 15.50, zdaA�em sobie sprawA�, A?e nadszedA� czas, aby wracaA�. ZasygnalizowaA�em to Tobie, skinA�A�eA� gA�owA� i zaczA�liA�my wracaA�. Spokojnie pA�ynA�A�eA� do brzegu i cieszyA�o CiA� to jak zwykle.
ZbliA?ajA�c siA� do brzegu, zdaA�em sobie sprawA�, A?e byA�o coraz gA�A�biej i A?e fale stawaA�y siA� coraz wiA�ksze. OsiA�gnA�A�em punkt w ktA?rym zrozumiaA�em, A?e nie mogA� dalej pA�ynA�A� i czuA�em, A?e ocean wciA�ga mnie do A�rodka. ZrozumiaA�em, A?e siA� topiA�. ZawoA�aA�em CiA�, Adam, abyA� mi pomA?gA�. WidziaA�em Ciebie szybko zbliA?ajA�cego siA� do mnie, aby mnie ratowaA�. Nawet przez sekundA� nie myA�laA�eA� o sobie. CaA�a Twoja uwaga byA�a skoncentrowana na tym, aby mnie ratowaA�. PamiA�tam dobrze, jak trzy razy woA�aA�eA�: a�?Cycus! Cycys! Cycus! Nie panikuj!a�� Natychmiast zaczA�A�eA� A�ciA�gaA� swojA� maskA� do nurkowania z rurkA�, aby pomA?c mi oddychaA�. DaA�eA� mi wpierw rurkA� do nurkowania. PojawiA�o siA� wiA�cej fal. TrzymajA�c rurkA� do nurkowania a Ty majA�c maskA�, poradziA�eA� mi, abyA�my pA�ynA�li razem oddalajA�c siA� od przypA�ywu. Nawet w tym momencie, myA�laA�eA� o tym, jak uratowaA� moje A?ycie. PomogA�eA� mi w przepA�yniA�ciu kilku metrA?w. Adamie, uA?ywajA�c caA�ej energii jakA� miaA�eA�, popchnA�A�eA� mnie z niebezpiecznego miejsca do bardziej bezpiecznego. Mocna fala rozdzieliA�a nas i to byA� nasz ostatni dotyk. SA�yszaA�em jak dwukrotnie krzyknA�A�eA� moje imiA�. Nie usA�yszaA�em wiA�cej Twego gA�osu.
Adamie, kiedy mnie popchnA�A�eA�, zdaA�em sobie sprawA�, A?e moje stopy dotknA�A�y podA�oA?a. Nie ruszyA�em siA� z tego miejsca ani na centymetr. ZostawiA�eA� mi rurkA� do nurkowania bez maski. WydawaA�o siA� to bezuA?yteczne, ale wiedziaA�eA�, A?e bA�dzie to bardzo waA?ne. Bez wA�tpienia, to mnie uratowaA�o poniewaA? byA�a to jedyna rzecz, ktA?rej mogA�em uA?yA�, kiedy wzywaA�em pomocy. ZauwaA?ono mnie, dziA�ki tej rurce. Udzielono mi pomocy z tego bezpiecznego miejsca, w ktA?rym mnie zostawiA�eA� a�� ja siA� nie ruszyA�em.
MiaA�eA� tak dobre serce, A?e nie mam sA�A?w aby to opisaA�. Tak dobre, A?e nawet umierajA�c nie chciaA�eA� aby ktokolwiek cierpiaA�. ZostawiA�eA� nam wszystkie wskazA?wki, gdzie CiA� odnaleA?A� nawet wtedy, kiedy ocean wciA�gnA�A� CiA� daleko od brzegu. TrzymaA�em TwojA� dA�oA� wyciA�gajA�c CiA� z oceanu. JakA?e chciaA�bym mA?c oddaA� Ci tA� samA� przysA�ugA�, ratujA�c Twoje A?ycie, tak jak Ty to dla mnie uczyniA�eA�, ale Ty poA�wiA�ciA�eA� je caA�e.
DziA�kujA� Adamie, za podarowanie mi Twojego A?ycia. DziA�kujA�, dziA�kujA�, dziA�kujA�. PozostajA� Twoim dA�uA?nikiem i bA�dA� modliA� siA� za Ciebie, proszA�c CiA�, abyA� podzieliA� siA� ze mnA� tym wielkim, hojnym, bezinteresownym i kochajA�cym sercem, ktA?re otrzymaA�eA� od swoich rodzicA?w.
Niech BA?g bA�ogosA�awi i pocieszy TwojA� MamA�, ktA?ra wydaA�a na ten A�wiat tak wspaniaA�A� duszA�. Zawsze bA�dA� Jej za to wdziA�czny. Moje A?ycie jest i zawsze bA�dzie A�wiadectwem, A?e sA� A�wiA�ci A?yjA�cy wA�rA?d nas, ktA?rzy, tak jak Chrystus, gotowi sA�, aby oddaA� swoje A?ycie dla innych. Niech BA?g bA�ogosA�awi Twego brata i go pocieszy. Adamie, wraz z TatA�, odpoczywaj w pokoju do czasu kiedy siA� spotkamy. Brawo, mA?j Przyjacielu i mA?j Bracie, A?e byA�eA� dla mnie jak Chrystus, ratujA�c moje A?ycie.
Wieczne odpoczywanie racz mu daA�, Panie i A�wiatA�oA�A� wiekuista niechaj mu A�wieci.
TwA?j przyjaciel i brat
O. Chungu Cycus C.S.Spa�?
Wprowadzenie urny do koA�cioA�a Ducha AswiA�tego odbA�dzie siA� w najbliA?szy wtorek o godz. 19, po czym bA�dzie odprawiona modlitwa rA?A?aA�cowa. Pogrzeb ks. Bartkowicza odbA�dzie siA� w A�rodA� o godz. 13. Mszy A�w. bA�dzie przewodniczyA� bp StanisA�aw Salaterski. Po mszy A�w. urna z prochami misjonarza zostanie zA�oA?ona w grobowcu kapA�aA�skim na cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej.
***
KsiA�dz Adam Bartkowicz, misjonarz ze Stowarzyszenia Misji AfrykaA�skich (SMA) przyszedA� na A�wiat 1 kwietnia 1983 roku w rodzinie StanisA�awa i Marii BartkowiczA?w. UrodziA� siA� w DA�bicy, w diecezji tarnowskiej i tam rA?wnieA? spA�dziA� dwadzieA�cia pierwszych lat swojego mA�odzieA�czego A?ycia przynaleA?A�c do parafii pod wezwaniem Matki BoA?ej Anielskiej. W latach 1990 – 1998 uczA�szczaA� do SzkoA�y Podstawowej nr 3 im. gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego w DA�bicy. NastA�pnie ksztaA�ciA� siA� w Zespole SzkA?A� Zawodowych nr 1 w DA�bicy i tam rA?wnieA? otrzymaA� tytuA� Technika Technologii Drewna dnia 10 marca 2003 roku. Po zdaniu egzaminu dojrzaA�oA�ci, podA�A?ajA�c za gA�osem powoA�ania misyjnego, ks. Adam zdecydowaA� siA� wstA�piA� do Stowarzyszenia Misji AfrykaA�skich w BorzA�cinie DuA?ym k. Warszawy.


