Niezniszczalni

Pomocnik Stali Michał Janota zdobył drugiego gola tej wiosny. Czy to będzie bramka sezonu? Fot. Stal Mielec
Pomocnik Stali Michał Janota zdobył drugiego gola tej wiosny. Czy to będzie bramka sezonu? Fot. Stal Mielec

STAL MIELEC – ODRA OPOLE. Grając w dziesiątkę, strzelili w ostatnich minutach dwie bramki! Podziw dla gospodarzy wyraził sam Zbigniew Boniek.

Nawet jeśli Stal nie awansuje do ekstraklasy, odbierze nagrodę dla najbardziej charakternej drużyny. Biało-niebiescy stworzyli w piątek kolejny dramatyczny spektakl, doprowadzając kibiców do ekstazy. Dreszczowiec skończył się cudownym golem Michała Janoty w 3. minucie doliczonego czasu gry!

STAL Mielec 2
ODRA Opole 2
(0-0)
0-1 Skrzypczak (70. – karny), 0-2 Skrzypczak (81.), 1-2 Nowak (84. – karny), 2-2 Janota (90.)
STAL
: Majecki – Sadzawicki (71. Wroński), Grodzicki, Kiercz, Leandro, Skoflek (35. Dobrotka), Janota, Soljić (84. Djermanović), Nowak, Banaszewski – Arak
ODRA: Kuchta – Trznadel (53. Habusta), Kowalski, Bodzioch, Winiarczyk, Brusiło, Bonecki (76. Niziołek), Peroński (53. Mikinić), Wodecki, Ledecky – Skrzypczak.
Sędziował Łukasz Szczech (Warszawa). Żółte kartki: Leandro, Janota – Kuchta, Bonecki, Peroński. Czerwona kartka: Leandro (27. – druga żółta). Widzów 3972.

Rozgrywający Stali huknął z ponad 20 metrów, piłka dostała tak niesamowitej rotacji, że nie złapałby jej Marc-Andre ten Stegen z Barcelony, przy całym szacunku dla Mateusza Kuchty z Odry. – Zamiast wybić piłkę w aut, pozwolił, by rywal mu ją odebrał – mówił o błędzie doświadczonego Marcina Wodeckiego trener opolan Mirosław Smyła. – Potem nastąpił kapitalny strzał i straciliśmy pewne, wydawałoby się, zwycięstwo. Przeżyłem w piłce dużo, ale dziś zebrałem kolejne doświadczenie. Piękny moment dla kibiców, zmora dla szkoleniowca – dodał, podsumowując jeden z najbardziej szalonych pojedynków nie tylko tego sezonu.

Oszukani przez sędziego?
Chaos, gra zrywami, sporo niecelnych podań i juniorskich wręcz błędów technicznych – tak wyglądał ten mecz w pierwszej połowie. Z pomyłek zrodziło się jednak wiele sytuacji bramkowych, więc nikt się nie nudził. No i można było przypuszczać, że po przerwie gole padną. Mielczanie już od 27 minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę, bo drugą żółtą kartkę, za nieodpowiedzialny faul po własnej stracie, otrzymał Leandro. Nieobecność doświadczonego obrońcy grającego niczym skrzydłowy mogła mieć znaczenie, ale biało-niebiescy postanowili sprawić rywalom psikusa. I to oni zaatakowali w II połowie z taką pasją, że piłkarze Odry przez kilka ładnych minut nie wiedzieli, co się wokół nich dzieje. Stalowcy oczywiście ryzykowali i po jednej z kontr spóźniony Martin Dobrotka położył rękę na barku przeciwnika. Ten runął jak rażony piorunem, sędzia zarządził „11” i opolanie objęli prowadzenie. Sytuacja wzbudziła jednak sporo kontrowersji. Wracał do niej zaraz po zakończeniu meczu Janota. Pytanie reportera Polsatu Sport, czy zdobył najładniejszą bramkę w karierze, zignorował, skupiając się na krytyce arbitra. – Zostaliśmy mocno oszukani – wypalił. – Musiałbym w mocnych słowach powiedzieć o pracy sędziego, ale szanuję go i lubię, dlatego ugryzę się w język. Jednak dziś to nie my popełniliśmy więcej błędów, lecz arbiter. Wielka szkoda, że nie udało się wygrać.

Głowa do góry, „Leoś”!
W 81 minucie, po perfekcyjnej kontrze, Odra podwyższyła i wydawało się, że odniesie pierwsze tegoroczne zwycięstwo. Najwyraźniej nie oglądała jednak spotkania Stali z Miedzią, wiedziałaby bowiem, że biało-niebiescy nie poddają się bez walki. W 84 minucie Bartosz Nowak strzelił z karnego kontaktowego gola, a potem nastąpił szturm zwieńczony wspomnianym już magicznym dotknięciem Janoty.

Kibice zostali obdarowani ogromną dawką pozytywnej energii, ale kto wie, czy do najważniejszego momentu nie doszło już po zakończeniu meczu, gdy fetowano wynik? To wtedy kapitan Krzysztof Kiercz podbiegł do Leandro, a potem zabrał jego koszulkę i zademonstrował trybunom. – Powiedziałem ostatnio, że tu się rodzi wielki zespół, a teraz wypada mi to tylko powtórzyć. Szacunek dla zawodników, a dla „Leosia” rada: głowa do góry, w piłce takie rzeczy jak kartki się zdarzają! – perorował na konferencji prasowej Zbigniew Smółka. Na Twitterze jego imiennik, szef PZPN, komentarz „Można?” opatrzył ikonkami dłoni bijących brawo. – Sytuacja jaka zaistniała w meczu z Odrą może dać nam bardzo wiele, wiem, że muszę to wykorzystać. I raz jeszcze podkreślam: w Stal trzeba wierzyć! – spuentował szkoleniowiec niezniszczalnych z Solskiego. Optymizm się przyda. Już we wtorek stalowcy odrobią zaległości na boisku broniącej się przed spadkiem Olimpii Grudziądz.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.