
PODKARPACIE. – Jeżeli pani minister mówi, że ta subwencja jest archaiczna, to ja pytam, gdzie ona była przez 2,5 roku? – pyta prezes ZNP.
W poniedziałek, w Rzeszowie, minister edukacji narodowej – Anna Zalewska zapowiedziała zmiany w zasadach przydzielania finansów na zadania oświatowe. Jej zdaniem, obecnie subwencja oświatowa jest niesprawiedliwa, archaiczna, a samorządy mogą ją przekazywać na budowę chodników. Czy faktycznie tak jest? I dlaczego MEN mówi o tym dopiero teraz?
– Jest niesprawiedliwa, archaiczna, pełna nieprawidłowości i różnych miejsc, które powodują, że nie jest właściwie rozdzielana – tak o subwencji mówiła w Rzeszowie Anna Zalewska. – To mechanizm finansowy, z którego samorządowcy mogą hojnie korzystać na budowę chodników, a MEN nie ma nad tym kontroli. To chcemy zmienić – zapowiedziała minister. Zapewniła, że jeśli nie zdąży tego zrobić w tej kadencji, na pewno przedstawi założenia i rozwiązania.
– Jeżeli pani minister mówi, że ta subwencja jest archaiczna, to ja pytam, gdzie ona była przez 2,5 roku? Co ministerstwo zrobiło, by dostosować ją do reformy oświatowej? – pyta prezes ZNP. Tak naprawdę nie ma wyodrębnionej subwencji oświatowej. – W ramach subwencji ogólnej, którą samorząd dostaje na realizację zadań samorządowych, jest tzw. cześć oświatowa i samorząd uchwałą może na różne rzeczy przeznaczyć – tłumaczy Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu.
Samorządy dokładają do oświaty
– Może to było modne w czasach, kiedy w szkołach była znaczna liczba uczniów. Wtedy subwencja była bardzo wysoka i część szła na inne zadania. Obecnie, gdy jest niedoszacowana, samorządy nie zabierają, tylko dokładają – zauważa prezes Kłak. Jak wyliczyli samorządowcy, nawet na podwyżki dla nauczycieli w całym kraju zabrakło 600 mln zł.
– Wydatki związane z oświatą są przekazywane jedynie na to. Nie ma szans przesuwania tych środków. Co roku miasto musi dokładać z budżetu bardzo duże kwoty. 200 mln zł albo więcej – podkreśla Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Podobnie jest w Przemyślu. – Nie jest to dla nas jakaś nadzwyczajna sytuacja. Od wielu lat, aby zapewnić sprawne funkcjonowanie naszych placówek oświatowych, dokładamy do wydatków oświatowych spore kwoty z własnych dochodów gminy ponad otrzymywaną subwencję oświatową – oświadcza Witold Wołczyk, rzecznik prezydenta Przemyśla.
Im więcej dzieci, tym subwencja jest wyższa, dlatego dzisiaj jest walka o każdego ucznia. W przyszłym roku samorządy otrzymają znacznie mniej pieniędzy, ponieważ ubędzie jeden rocznik.
Wioletta Kruk



8 Responses to "Samorządy budują chodniki za pieniądze na oświatę?"