
MIELEC. Wśród kibiców nie brakuje osób, których w ogóle nie interesuje mecz.
Pseudokibice to w Mielcu wciąż poważny problem. Co prawda, nie ma już takich sytuacji jak choćby 4 lata temu, kiedy to hordy agresywnych bandytów demolowały budynki w centrum miasta i urządzały sobie regularne bitwy, niemniej jednak trzeba trzymać rękę na pulsie, tym bardziej że z danych policji wynika, że wśród mieleckiej kibiców jest co najmniej 50 osób, których bardziej interesują zadymy niż sam mecz.
Aby walczyć ze zjawiskiem stadionowej banderki, mielecka policja prowadzi przede wszystkim akcje prewencyjne. Polegają one głównie na spotkaniach z młodzieżą.
– Jeździmy do szkół, zwłaszcza średnich, żeby ten młody narybek pseudokibiców przekonywać do odpowiednich postaw i tłumaczyć im, czego nie wolno robić, a co wolno – tłumaczy nadkom. Grzegorz Bajda, zastępca komendanta powiatowego policji w Mielcu. – W tych spotkaniach towarzyszą nam piłkarze Stali, co wzmacnia nasz przekaz.
„Chcemy przerwać ten łańcuch”
– Ja jestem za kibicami, ale nie jestem za tymi ludźmi, którzy przychodzą na mecz tylko po to, żeby robić burdy – zaznacza policjant. – Wśród fanów Stali jest ok. 50 ludzi, których bardziej niż mecz interesują zadymy. Ale my ich doskonale znamy. Muszę powiedzieć, że współpraca z klubem w tym zakresie jest bardzo dobra. Kiedy jest mecz, to ja głównie dowodzę policją, więc również zależy na tym, żeby nic złego się nie działo.
– Przyjęte jest na stadionie, że od strony ul. Solskiego jest „młyn”. Tam siedzą młodzi pseudokibice, którzy czasem odpalą środki pirotechniczne, a czasami nie. Oni tam prowadzą doping – zdradza nadkom. Bajda. – Z kolei od ul. Kusocińskiego znajdują się „starzy” kibice, którzy kiedyś brali udział w różnych niebezpiecznych sytuacjach, ale dziś są już poważni i przychodzą na mecz po to, żeby pokibicować. I teraz chodzi mi o to, żeby zmienić postawy tego młodego narybku, który zamierza prowadzić doping, żeby ten łańcuch przerwać.
– I są jakieś tego efekty, bo grupy pseudokibiców z innych miast już nie za bardzo chcą się kontaktować z naszymi, bo ci nie bardzo chcą z nimi „dymić” – dodaje.
Paweł Galek



2 Responses to "Walczą ze stadionowymi bandytami"