
Wynajęcie restauracji, fotografa, limuzyny – koszty nie grają roli. Ważne, żeby było na bogato.
Pierwsza Komunia św. powinna być najważniejszym wydarzeniem w życiu dziecka. Niestety, dla wielu rodziców na pierwszy plan wysuwają się pieniądze, drogie prezenty i wystawne przyjęcie w restauracji. Niektórzy rezerwują dla córek makijażystki i fryzjerów, kupują strojne sukienki. Czasem nawet wynajmują limuzyny. Prezenty? Nadal najbardziej popularny jest laptop i rower. Ale są też inne pomysły. I wcale nie chodzi o złoty medalik.
Kilkanaście lat temu (a może i więcej) szczytem marzeń dziecka był rower albo zegarek, a przyjęcie po komunii odbywało się w domu, w kameralnym gronie. Dziś nierzadko przypomina małe wesele, a goście mają ogromy dylemat w związku z prezentami. – Mój chrześniak przedstawił całą listę. Telefon, laptop, Play Station, dron z kamerą, no i oczywiście quad – wylicza Robert z Rzeszowa. – Ode mnie dostanie laptop – dodaje. To jednak nic w porównaniu do egzotycznych zwierząt czy operacji plastycznych, które jeszcze kilka lat temu były popularne. Kilkulatkom poprawiano odstające uszy, nieidealne nosy, usuwano blizny, by mogły bez kompleksów wziąć udział w uroczystości.
Komunijne szaleństwo
W większości parafii strój został ujednolicony i dzieci wkładają alby. Dzięki temu żadne nie będzie się wyróżniać. Przynajmniej w kościele. Rodzice bowiem umiejętnie omijają to zalecenie i już na samą imprezę kupują dziecku inny strój. Chłopcy są ubierani w eleganckie garnitury, a dziewczynki bogato zdobione sukienki. Niektóre matki tak bardzo przywiązują uwagę do wyglądu córki, że zapisują je do fryzjera, a nawet kosmetyczki.
Przyjęcie? Najczęściej w lokalu i w dużym gronie osób. Do tego fotograf, który uwieczni wydarzenie. Zdarza się, że rodzice wynajmują limuzyny lub inne eleganckie samochody, by jeszcze bardziej zwrócić na siebie uwagę. Koszty takiej imprezy liczy się w tysiącach. – To przypomina cygańskie wesele. Limuzyna, balony i do tego małe dziewczynki w wielkich sukniach i fryzurach jak dla dorosłych – ocenia jedna z mam dziewczynki, która w tym roku przystąpi do Pierwszej Komunii. – Paradoksalnie zasłania się dziecku to, co jest najważniejsze tego dnia – zauważa. Odpowiedzialność za właściwy wymiar tego dnia spoczywa na rodzicach. I choć zdecydowana większość z nich rozumie istotę tego dnia dzieje, podejmuje współpracę z księdzem czy katechetą i dba o odpowiednią atmosferę, są też tacy, którzy uroczystość Pierwszej Komunii sprowadzają do absurdu. Warto na koniec przypomnieć fragment niedawno opublikowanej rozmowy z ks. Tomaszem Nowakiem. – Kiedy rozmawia się z dziećmi, to nie ma się wrażenia, że bardziej czekają na prezenty niż na Pana Jezusa. Wrażliwość religijna dzieci jest bardzo duża. Nie przypadkowo Pan Jezus mówił do dorosłych, aby stali się jak one. To co mają dzieci, a dorośli często już utracili, to zdolność do zaufania i szczerość. To nie dzieci przywiązują zbyt dużą wagę do prezentów, ale rodzice i rodzina. Trudno zakazać wręczenia komuś prezentów, i w sumie to dobrze, że bliscy o sobie pamiętają, ale lepiej to zrobić np. przy okazji urodzin, tak aby nie przysłaniać religijnego wymiaru Komunii Świętej. Tym bardziej, że ten wymiar jest kruchy i delikatny jak biały opłatek – podkreślał kapłan.



7 Responses to "Komunia czy już wesele?"