Mielecka tiki-taka

Dejan Djermanović dziesięć minut po wejściu na boisko pokonał bramkarza Wigier i Stal prowadziła 2-0. Ale powodów do radości w piątkowy wieczór było znacznie więcej. Fot. Marta Badowska (stalmielec.com)
Dejan Djermanović dziesięć minut po wejściu na boisko pokonał bramkarza Wigier i Stal prowadziła 2-0. Ale powodów do radości w piątkowy wieczór było znacznie więcej. Fot. Marta Badowska (stalmielec.com)

STAL MIELEC – WIGRY SUWAŁKI. Najlepsza drużyna Podkarpacia wróciła na pozycję wicelidera i we wtorek w doskonałych nastrojach uda się do Chojnic.

Dwie czerwone kartki, krew na boisku, anulowany rzut karny, a nade wszystko trzy gole Stali zdobyte po kapitalnych akcjach – w piątkowy wieczór przy Solskiego piłkarze Zbigniewa Smółki zafundowali nam prawdziwą ucztę.

STAL Mielec 3
WIGRY Suwałki 0
(0-0)
1-0 Nowak (59.), 2-0 Djermanović (85.), 3-0 Wroński (88.)
STAL
: Majecki – M. Gancarczyk, Grodzicki, Kiercz, Leandro, Janota, Dobrotka, Swędrowski (83. Marciniec), Nowak (80. Wroński), Banaszewski – Arak (75. Djermanović)
WIGRY: Węglarz – Spychała, Remisz, Żyro, Bogusz, Iorga, Sokołowski, Jurkowski (70. Kwaśniewski), Obst (89. Gużewski), Rybicki (90. Świątek) – Klimala.
Sędziował Mateusz Złotnicki (Lublin). Żółte kartki: Kiercz, Dobrotka, Swędrowski, Nowak – Żyro, Bogusz, Iorga. Czerwone kartki: Grodzicki (66., za faul) – Iorga (79. – druga żółta). Widzów 4113.

– Efektowne zwycięstwo było nam bardzo potrzebne. Chcieliśmy wygrać właśnie w takim stylu, żeby podbudować morale i udowodnić – sobie samym i kibicom – że trzy wcześniejsze mecze były wypadkami przy pracy – tłumaczył Bartosz Nowak, który w 59 minucie strzałem pod poprzeczkę dał mielczanom prowadzenie.

Nie tylko z Nowakiem obrońcy Wigier mieli krzyż pański. Mateusz Gancarczyk, Leandro, Maksymilian Banaszewski, Łukasz Wroński – oni wszyscy chętnie wchodzili w drybling z rywalami. Orkiestrą dyrygował zaś Michał Janota, bezapelacyjnie numer 1 spotkania. Prostopadłe podania piłkarza wychowanego przez Feyenoord Rotterdam rozrywały defensywę gości. Po takim zagraniu Dejan Djermanović podwyższył na 2-0, natomiast trzeci gol dla Stali to był już majstersztyk. Na trzech metrach kwadratowych, w polu karnym przeciwnika, Janota wymienił krótkie podania z Banaszewskim, piłka trafiła do Łukasza Wrońskiego, a ten bez problemów zakończył tiki-takę. To było pierwsze trafienie pomocnika wracającego do gry po długiej rehabilitacji. – I to jest dla mnie bodziec do dalszej pracy. Po kontuzji niełatwo wrócić do formy, ale jestem wdzięczny trenerowi, że daje mi szansę – cieszył się Wroński.

Trzeba się zgodzić z opiekunem Wigier, że w I połowie jeden i drugi zespół nie mógł się rozpędzić. Artur Skowronek przekonywał, iż Wigry nie miały zamiaru zamykać się na swojej połowie, ale tak to właśnie wyglądało. Stal biła głową w mur, w 30 minucie wróciła nawet z dalekiej podróży, gdy Robert Obst z kilku metrów nie trafił w bramkę. Jednak po zmianie stron mielczanie zdominowali przeciwnika, a doświadczeni obrońcy udzielili srogiej lekcji utalentowanym suwalskim małolatom. – W końcówce sezonu jest nas mało. Zabrakło alternatyw, by dać drużynie impuls z ławki. W pewnym momencie mieliśmy na boisku sześciu młodzieżowców. Jeśli jednak ktoś twierdzi, że Wigry się poddały, jest w błędzie. Moi chłopcy są ambitni i wciąż będą kąsać – zapowiedział Skowronek.

Stal wróciła na zwycięską ścieżkę, konkurenci mieli z tym problem, więc na pięć kolejek przed końcem podkarpacki zespół znalazł się na miejscu dającym awans. W środę w Chojnicach będzie musiał poradzić sobie jednak bez stopera Rafała Grodzickiego, który przy próbie uderzenia piłki przewrotką rozbił głowę przeciwnikowi i obejrzał czerwoną kartkę. W 79 minucie siły się wyrównały, gdyż sędzia wyrzucił pomocnika Wigier Laurentiu Iorgę. Rumun to nie byle jaka postać, kilka lat temu grał z Otelul Galati w Lidze Mistrzów.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.