Refundacja leków na raka to fikcja!

- Ponad połowa leków onkologicznych zarejestrowanych w ciągu ostatnich 12 lat w Europie w ogóle nie jest dostępna dla polskich pacjentów - mówi Szymon Chrostowski. Fot. Archiwum
– Ponad połowa leków onkologicznych zarejestrowanych w ciągu ostatnich 12 lat w Europie w ogóle nie jest dostępna dla polskich pacjentów – mówi Szymon Chrostowski. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Leki na raka są refundowane, ale nie dla wszystkich. Polacy mają dostęp tylko do niewielkiego procentu innowacyjnych leków przeciwnowotworowych dostępnych w innych krajach.

– Lekarz prowadzący mówi mi, że powinienem być leczony revlimidem, lekiem stosowanym w chorobach hematologicznych, a jednak nie jestem. Podobno NFZ nie zrefunduje mi terapii, bo nie spełniam jakichś warunków. Na płacenie 20 tys. zł za miesięczną kurację mnie nie stać, a żyć chcę – mówi pan Lesław z Rzeszowa.

Dlaczego NFZ nie refunduje leczenia panu Lesławowi, skoro lek jest w Polsce refundowany? – Revlimid jest refundowany w dwóch programach lekowych: w terapii szpiczaka mnogiego i zespołach mielodysplastycznych. Według naszej ocen,y nie ma żadnych ograniczeń w dostępie do programów – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.

O kłopotach w dostępie chorych do leczenia nie wie również dr hab. n. med. Andrzej Pluta, konsultant ds. hematologii w regionie. Lek jest refundowany, pacjent musi jednak spełniać warunki określone w programie, musi przede wszystkim chorować na zespół mieloplastyczny 5 q minus – mówi. – W innym wypadku do programu wejść nie może.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze
– Programy lekowe są tak skonstruowane, że mieści się w nich tylko jakiś procent chorych. Przykładem może być nasz podopieczny, Jan, który dwa lata walczył z nami o refundację leku na mielofibrozę, czyli włóknienie szpiku kostnego. Kiedy zaczęto wreszcie refundację leku, on nie załapał się do programu, bo coś tam go wykluczyło, ale inni korzystają do dziś – mówi Szymon Chrostowski, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

Onkolodzy, ale nie tylko (wiele chorób np. stwardnienie rozsiane, leczonych jest w programach lekowych), przyznają, że wiele leków refundowanych w kraju ma dość wąskie kryteria dostępu, albo są nierefundowane, bo cena miesięcznej kuracji sięga kilkudziesięciu lub kilkuset tys. zł. – Pacjenci, którzy mogliby żyć, bez nowoczesnych lekarstw umierają – mówią wprost. Dziś prognozy dla nich to zaledwie kilka miesięcy życia, a po zastosowaniu terapii mogliby przeżyć kilka lat i być może doczekać kolejnego innowacyjnego leczenia.

– Na 19 analizowanych nowotworów, tylko w jednym pacjenci w Polsce mają pewność, że są leczeni zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Na 19 przeanalizowanych w raporcie nowotworów (w tym najbardziej śmiertelnych 9 guzów litych i 10 hematoonkologicznych), tylko w jednym polski pacjent może mieć pewność, że jego leczenie będzie zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Tym wyjątkiem jest rak jajnika, gdzie leczenie jest spójne ze światowymi standardami. Oznacza to, że tylko w przypadku tego jednego nowotworu polscy onkolodzy dysponują pełnym arsenałem leków określonym w międzynarodowych standardach – mówi Szymon Chrostowski.

***
Wydatki państwa na innowacyjne leki onkologiczne stanowią zaledwie 2 proc. budżetu na leki, czyli ok. 230 mln złotych. Tymczasem szacuje się, że straty z powodu przedwczesnej śmierci w wyniku nowotworów tylko w ciągu jednego roku wynoszą 900 mln złotych.

Jednocześnie dopłaty pacjentów do leków w ciągu zaledwie dwóch lat wzrosły aż o 44 proc. (z 34 mln w 2014 do 49 mln w 2016 r.). Oznacza to, że pacjenci lub organizacje pozarządowe zbierające fundusze dla swoich podopiecznych w coraz większym stopniu przejmują koszty leczenia co należy do obowiązków państwa.

Anna Moraniec

One Response to "Refundacja leków na raka to fikcja!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.