
RZESZÓW. W Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2, placówce, która zatrudnia ponad dwa tysiące osób, wszystkie związki zawodowe są w sporze zbiorowym z dyrekcją.
Spór, według związkowców, to skutek wprowadzenia przez zarząd szpitala niekorzystnych dla pracowników zmian w zakresie organizacji i warunków pracy, bez konsultacji i jakiegokolwiek dialogu. Chcą też zwiększenia zatrudnienia w poszczególnych grupach zawodowych i podwyżek. Dyrektor lecznicy przekonuje, że żądania związkowców są nierealne do spełnienia.
– Wspólnie (wszystkie związki zawodowe) walczymy o to, by nie zmieniać warunków pracy i nie zmniejszać drastycznie zatrudnienia, bo to wpływa niekorzystnie i na bezpieczeństwo pacjentów i personelu. Jakie żądania zarobkowe mają inne grypy zawodowe nie chcę się wypowiadać. Jeżeli chodzi o nas, postulujemy podniesienie płacy zasadniczej do dwóch średnich krajowych dla lekarzy bez specjalizacji i rezydentów oraz trzy średnie krajowe dla lekarzy specjalistów w rozłożeniu na trzy lata, do roku 2021 roku. Czy to nie zbyt duże żądania? To zależy czy odniesiemy je do zarobków kasjerki w markecie czy lekarza we Francji – mówi Zdzisław Szramik, szef podkarpackich struktur Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. – Chcemy także partycypowania szpitala w kosztach szkoleń i kursów, które musimy przechodzić i dwutygodniowego płatnego urlopu przed egzaminem specjalizacyjnym – dodaje.
Lekarz podkreśla, że rozmowy z dyrekcją się toczą, ale nie tak jakby tego oczekiwali związkowcy. Pismo z żądaniami trafiło do dyrekcji w marcu, na razie doszło do jednego spotkania, na którym dyrektor oświadczył, że na podwyżki nie ma pieniędzy. Druga tura rozmów, która miała się odbyć w środę (9 maja) została przez dyrekcję przełożona.
Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych przewiduje najpierw negocjacje dwustronne, potem negocjacje z mediatorem, jeżeli te nie przyniosą rozwiązania zostaje ogłaszane referendum strajkowe, w którym udział musi zabrać co najmniej 50 proc. załogi. Jeżeli większość jest za strajkiem, związkowcy mogą go ogłosić.
Anna Moraniec



14 Responses to "W największym szpitalu w regionie wrze jak w ulu"