
RZESZÓW. Może się okazać, że tegoroczne wybory to będzie walka dwóch kandydatów.
Chociaż kampania wyborcza jeszcze się nie zaczęła, już można przypuszczać, że walka o fotel prezydenta Rzeszowa rozegra się praktycznie między dwoma kandydatami. Wojciech Buczak z PiS ogłosił swoją kandydaturę w kwietniu. Obecny prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc nie mówi jeszcze o wyborach. Na horyzoncie na razie innych chętnych nie widać. Kto wygra tę rzeszowską grę o tron?
Głośno, w Rynku, na tle dzieci z flagami Polski, w tłumie partyjnych działaczy, PiS przedstawił swojego kandydata na prezydenta. Już mówi się, że będzie to dobrze zorganizowana kampania wyborcza. – Teraz przyjdzie mi – mam nadzieję, służyć mieszkańcom Rzeszowa. Chciałbym, aby dobra zmiana dokonała się w Rzeszowie – mówił Wojciech Buczak.
Buczak przyznaje, że miasto się rozwija i powstaje wiele inwestycji, ale jego zdaniem powstają one często w oderwaniu od opinii mieszkańców. – To, że w Rzeszowie w wielu miejscach powstają nowe drogi, budynki, mieszkania to bardzo dobrze, ale niestety źle, że nieraz decyzjami autorytarnymi – dodaje.
W środowisku prawicowym ludzie są podzieleni. Część w nieoficjalnych rozmowach uważa, że można było wystawić kogoś bardziej charyzmatycznego, np. Krystynę Wróblewską czy Ewę Leniart. Inni z kolei mówią, że Buczak jednak ma szanse: – Wszyscy mówili, że Duda nie ma szans w starciu z Komorowskim i co się okazało? Dobra kampania wyborcza robi swoje – mówi nam działacz PiS.
Ferenc milczy
Mimo że rządzący w Rzeszowie od 2002 roku Tadeusz Ferenc oficjalnie jeszcze przez kilka miesięcy nie zamierza ogłosić, że będzie startował o reelekcję, to jego kandydatura jest niemal pewna. Poparło go już Polskie Stronnictwo Ludowe oraz koalicja Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Władysław Kosiniak – Kamysz i Grzegorz Schetyna poinformowali o tym podczas swoich wizyt w Rzeszowie. Kiedy Tadeusz Ferenc ogłosi oficjalny start w wyborach?
– Nie rozpoczął się jeszcze okres wyborczy. Są szybsi ode mnie, ale powiem wam coś ciekawego. Jurek Cypryś życzył mi żebym wygrał wybory. Ja mówię „Jurek, wierzę, że życzysz to szczerze”. Startował kiedyś ze mną. Teraz ktoś startuje. Także życzył mi z całą pewnością szczerze, żebym wygrał, ale nie będę już dopowiadał dlaczego – mówił prezydent podczas spotkania z dziennikarzami.
Niewielka różnica
Co ciekawe, to właśnie Jerzy Cypryś z PiS, obecny Przewodniczący Sejmiku Województwa Podkarpackiego, podczas wyborów w 2010 roku najbardziej zbliżył się wynikiem do Tadeusza Ferenca. Urzędujący prezydent dostał wówczas ok. 54 proc. głosów, a Cypryś aż 35 proc. Prawie 8 proc. głosów zebrał Andrzej Dec (PO) – obecny Przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, Wiesław Walat ok. 3 proc., Jerzy Maślanka ok. 1,5 proc.
W wyborach w 2014 roku ta przewaga nad przeciwnikami znowu się zwiększyła. Ferenc dostał wówczas 66 proc. głosów, Andrzej Szlachta – 22 proc., socjolog Krzysztof Prendecki – 8 proc., a Marta Niewczas – 3,5 proc.
KOMENTARZ
Dr Krzysztof Prendecki, socjolog:
– Wydaje mi się, że powtórzy się sytuacja z poprzednich wyborów, bo Tadeusz Ferenc ma bardzo duże szanse na wygranie w I turze. Kontrkandydatów nie widać, jest jeden z PiS, ale to nie jest kandydat, który może zagrozić. To osoba pokroju Andrzeja Szlachty. Choć trzeba pamiętać, że sytuacje niespodziankowe się zdarzają. Prezydent Komorowski też był faworytem i przegrał. Prezydent Ślęzak prawie nie robił kampanii będąc przekonanym, że wygra i przegrał. Próba startu z Tadeuszem Ferencem jest jak to kiedyś powiedział Marek Belka, „kopanie się z koniem”. Jeśli ktoś będzie startował w tych wyborach to raczej dla przetarcia politycznego, żeby coś ugrać w partii, albo dla siebie w przyszłości. Myślę, że Tadeusz Ferenc stara się prowadzić politykę, żeby dogodzić wszystkim. Spotyka się z matkami z dziećmi, z taksówkarzami, kibicami, mieszkańcami osiedli, ludźmi kościoła, bo przecież księża proboszczowie i biskupi się przewijają przez ratusz. Także jest to polityka, która ma nie zrażać. Czy kościół teraz zmieni wajchę? Niekoniecznie musi się to przełożyć na wyniki, bo jest dużo osób chodzących do kościoła, głosujących na PiS, a wręcz zakochanych w Ferencu. Ująć punktów prezydentowi może zrażenie sobie ludzi, tam gdzie wchodzi się z budową blisko mieszkańców, ale patrząc na to, że 95 proc. inwestycji jest oprotestowywana to prezydent już się do tego przyzwyczaił.
Blanka Szlachcińska



77 Responses to "Rzeszowska gra o tron"