Czas wprowadzić większy rygor politykom?

Zmniejszenie liczby posłów wymagałoby zmiany konstytucji. Fot. Sejm/Krzysztof Białoskórski
Zmniejszenie liczby posłów wymagałoby zmiany konstytucji. Fot. Sejm/Krzysztof Białoskórski

KRAJ, PODKARPACIE. Parlamentarzyści cieszą się dobrymi zarobkami. A co gdyby ograniczyć liczbę posłów i senatorów, a następnie zaproponować im mandat za maksymalnie średnią krajową?

Temat ograniczenia liczby posłów w Sejmie powraca do dyskusji publicznej co najmniej raz w roku. Podobnie jest z kwestią zmniejszenia pensji parlamentarzystów oraz zakazu finansowania partii z budżetu państwa. Wszyscy o tym dyskutują, snują plany, lecz ostatecznie nic z tego nie wynika. Czy istnieje realna szansa na wprowadzenie większego rygoru wobec polityków?

Koncepcja zmniejszenia liczby posłów z 460 do 230 pojawiała się już w debacie kilkukrotnie. Kilka lat temu Platforma Obywatelska chciała, aby w Sejmie zasiadało 380 polityków, tak aby jeden przypadał na 100 tys. Polaków. Temat ostatecznie upadł, lecz, zdaniem ekspertów, zmiana byłaby pozytywna. – To dobra opcja, która z pewnością przyniosłaby ogromną oszczędność dla państwowych pieniędzy – mówi dr Dominik Szczepański, politolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego. – Należy jednak pamiętać, że takie rozwiązanie wymagałoby zmiany konstytucji, co już nie jest wcale takie łatwe – dodaje. A jaki byłby skutek zmian? – Może wreszcie politycy dyskutowaliby o tym, co jest potrzebne obywatelom, bo obecnie decyzje podejmuje jedna partia – wyjaśnia dr Szczepański.

Druga kwestia związana jest z obcięciem pensji parlamentarzystów do kwoty średniej krajowej, która wynosi obecnie niespełna 5 tys. zł brutto, czyli ponad 3,5 tys. zł „na rękę”. Tutaj pojawia się pytanie, czy politycy wciąż chcieliby sprawować mandat za tak „niskie” wynagrodzenie czy jednak nagle okazałoby się, że ich idee i przekonania nie są tak silne? – Jestem za tym, aby obciąć politykom wszelkiego rodzaju dodatki, w tym m.in. zwroty za dojazdy, diety poselskie, darmowe hotele czy pieniądze na utrzymanie biura – tłumaczy dr Szczepański. – Nie wiem czy polityk pracowałby za średnią krajową, ale ostatnio pojawił się pomysł, aby parlamentarzyści zarabiali trzykrotność najniższej krajowej czyli ponad 6 tys. zł brutto – dodaje.

Polacy chcieliby móc odwołać posła
Co z wymogiem, aby do parlamentu mogły dostać się jedynie osoby, które posiadają duży majątek? Dekady temu takie rozwiązanie funkcjonowało w wielu krajach i stanowiło swoistą gwarancję tego, że nikt nie walczy o mandat w celach zarobkowych. – W polskich warunkach mogłoby to się nie sprawdzić, gdyż kto posiadając olbrzymie pieniądze liczyłby się z potrzebami najbiedniejszych? – ocenia dr Szczepański. – Istniałaby realna obawa, że zamożni nie zrozumieliby osób uboższych i działaliby bez refleksji – dodaje.

Dziś kampanie wyborcze opłacane są z różnych źródeł, przez co często tracą na tym mniejsze partie. – Kampanie powinny być finansowane wyłącznie z pieniędzy polityków – zaznacza dr Szczepański. – To samo dotyczy innych kwestii, bo przecież nie może być tak, że szeregowy poseł Jarosław Kaczyński ma ochronę, która kosztuje ponad 1,5 mln zł – dodaje. Brak finansowania z budżetu państwa mógłby pozwolić na lepsze wydatkowanie publicznych pieniędzy.

Ostatnia kwestia, o której od dawna marzą Polacy dotyczy możliwości społecznego odwoływania polityka z pełnionego mandatu. Dziś jest to praktycznie nierealne, a wielu posłów czy senatorów po dostaniu się do parlamentu po roku czy dwóch latach osiada na laurach, nie uczestniczy w obradach czy nie dba o potrzeby wyborców ze swojego okręgu wyborczego. – Politycy działają w sposób długofalowy i trudno ich ocenić np. po roku działań – twierdzi dr Szczepański. – Są posłowie tzw. niemowy, czyli Ci nie zabierający prawie nigdy głosu, ale za to pilnie pracujący w komisjach. Trzeba to mieć na uwadze – dodaje.

Kamil Lech

2 Responses to "Czas wprowadzić większy rygor politykom?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.