
TARNOBRZEG. Organizatorzy imprezy wędkarskiej dla dzieci spłoszyli kłusownika, który chcąc uniknąć odpowiedzialności za nielegalne połowy, ratował się ucieczką. Pech chciał, że oprócz złowionych ryb, zgubił także telefon.
Informację o incydencie z kłusownikiem, który nielegalnie łowił ryby na kanale dopływowym do Jeziora Tarnobrzeskiego otrzymaliśmy od Czesława Ordona, prezesa Koła Wędkarskiego nr 39 z tarnobrzeskiego Miechocina.
W minioną niedzielę, z okazji Dnia Dziecka wędkarze z miechocińskiego koła organizowali dla młodych miłośników moczenia kija zawody wędkarskie. Aby przygotować teren dla uczestników rywalizacji, przybyli nad kanał łączący Wisłę z Jeziorem Tarnobrzeskim około 5 nad ranem.
W miejscu, gdzie ryby biorą i to całkiem nieźle, na porannych łowach był także minimum jeden kłusownik. Na widok wędkarzy rzucił się do ucieczki, gubiąc cały nielegalnie pozyskany z wody łup.
– Znaleźliśmy siatkę wypełnioną rybami i reklamówkę, w której były dopiero co złowione ryby. Łącznie było to około 10 kg ryb, w tym około 4-5 kg karp – mówi Czesław Ordon, który nakrył kłusownika.
W miejscu, gdzie znaleziono ryby, kłusownik zgubił także telefon komórkowy, co pozwoli zapewne wezwanym na miejsce policjantom w jego identyfikacji. W sprawie będzie się bowiem toczyło postępowanie karne.
Przypomnijmy, że bez karty wędkarskiej i zezwolenia na połów nie opłaca się wybierać na ryby. Brak dokumentów jest jednoznaczny z kłusownictwem. A takie wykroczenie oznacza nawet 500 zł mandatu. Kontrolę nad łowiskiem może przeprowadzić zarówno straż rybacka, straż łowiecka, straż leśna, jak i policja. Z karą muszą się liczyć także zaprawieni wędkarze, którzy wyjątkowo zapomną zabrać ze sobą karty i zezwolenia.
mrok





One Response to "Tak uciekał, że pogubił ryby"