
RZESZÓW. Burzliwa sesja Rady Miasta Rzeszowa.
Wtorkowa sesja Rady Miasta Rzeszowa przebiegała długo i burzliwie. Nie zabrakło kuriozalnych sytuacji i kłótni o zasługi. Prezydent przerywał przedstawianie wykonania ubiegłorocznego budżetu miasta, żeby odnieść się do problemu mieszkańców os. 1000-lecia z firmą Res-Drob. – Chodźmy z tym do pani wojewody – zwracał się do protestujących.
Po jednej stronie zebrali się pełni obaw mieszkańcy os. Zalesie, którzy chcą chronić sąsiednie tereny przed zabudową. Z drugiej strony z transparentami „Stop fetorowi i Res-Drobowi” miejsca zajęli mieszkańcy os. 1000-lecie. Tę pełną pretensji i bezsilności atmosferę przeciął niepasujący do sytuacji… występ dzieci z zespołu „Staroniwskie Promyczki”, które śpiewały piosenki o Rzeszowie. W sali pojawili się tez działacze różnych grup politycznych: Kukiz ’15 i Młodzieży Wszechpolskiej.
List do Morawieckiego ws. Smrodu
Po kłótni o ustalenie porządku obrad, głos zabrał prezydent: – Jako prezydent miasta czynię dużo starań, żeby Wam nie truć życia i powietrza. Miałem wiele spotkań z Urzędem Wojewódzkim i Wojewódzkim Inspektorem Ochrony Środowiska. Urząd Wojewódzki uważa, że jest wszystko w porządku. Ja uważam tak jak wy, że jest smród. Jedyny zarzut jaki potwierdza WIOŚ to hałas. Postanowiłem wystąpić do premiera Morawieckiego, żeby zlikwidować ten smród – mówił.
W pismach do premiera i ministra środowiska prezydent zwraca się z prośbą o przyspieszenie prac nad tzw. „ustawą antyodorową”, żeby można było skutecznie walczyć z uciążliwymi zapachami.
– Na dzisiaj przepisy nie pozwalają mi na podejmowanie jakichkolwiek decyzji. Mogę przeprosić państwa, że taka sytuacja jest. Mieszkańcy byli ze mną w WIOŚ i widzieli aroganckie zachowanie. Chcemy, żeby miasto było piękne i nie śmierdziało – mówił Tadeusz Ferenc.
„Zamknąć zakład” – krzyczeli mieszkańcy. Uspokajał ich Przewodniczący Rady Miasta Andrzej Dec, który zwrócił uwagę, że sprawa Res-Drobu będzie omawiana później i należy wrócić do porządku obrad.
Awantura o zeszłoroczny budżet
Na mównicę wyszedł prezydent i zaczął przedstawiać wykonanie sprawozdania finansowego budżetu Miasta Rzeszowa za 2017 r. W pewnym momencie przerwał:
– Przyznam się Państwu, że czytam sprawozdanie, ale myślę ciągle o mieszkańcach 1000-lecia. Bo to jest bardzo ważna sprawa. Pójdźmy razem do wojewody. Jeśli będą państwo uprzejmi, to ustalimy wspólne działania, żeby wam się żyło lepiej – powiedział.
Przywołany do porządku przez Przewodniczącego Rady Tadeusz Ferenc wrócił do przedstawiania sprawozdania finansowego zeszłorocznego budżetu. Zaraz potem rozpoczęła się burzliwa dyskusja w sprawie udzielenia absolutorium dla prezydenta.
– To był rok niespełnionych nadziei i marzeń. Wiele inwestycji nie zostało zrealizowanych. Ja rozumiem, ze prezydent lubi stać w korkach, ale to nie jest argument, żeby nie realizować inwestycji drogowych – mówił Marcin Fijołek, szef radnych PiS. Chodzi m.in. o park na os. Zalesie, Wisłokostradę, Centrum Sztuki Współczesnej.
Z kolei radni koalicji zwracali uwagę na pozycję Rzeszowa, rosnący budżet i wiele zrealizowanych inwestycji. – Pan przewodniczący ciągle tkwi w kampanii wyborczej, kiedy PiS nam wmawiał, że Polska jest w ruinie, a już po dwóch tygodniach się okazało, że nie jest – zwrócił się do niego Andrzej Dec (PO). Z kolei radny Robert Kultys porównał wykonanie budżetu do wywiązania z obietnic sprzątania domu złożonych żonie. – Jakbym obiecał, że zmyję naczynia, a umyłbym tylko dwa kieliszki po piwie, to nie byłby sukces – mówił.
Po długiej dyskusji pełnej przytaczania wysokich kwot, przywoływania różnych inwestycji, radni przystąpili do głosowania. Przeciwko było 9 radnych PiS. W konsekwencji udzielono prezydentowi absolutorium.
Blanka Szlachcińska


