
RZESZÓW. Ministerstwo Zdrowia rozważa powrót do „ostrych” i „tępych” dyżurów lecznic.
Według ministerstwa, dyżurowanie wszystkich szpitali sieciowych non stop jest nierozsądne m.in. z punktu widzenia finansowego i wykorzystania kadr. Propozycja resortu zyskała zwolenników w regionie. Dlaczego? – Wprowadziłaby koordynację do systemu szpitalnego, słowem, pozwoliłaby na odciążenie największego i najbardziej obłożonego pacjentami Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie – mówi Stanisław Kruczek, członek zarządu województwa, odpowiedzialny za służbę zdrowia.
Według niego, liczącej 0,5 mln mieszkańców aglomeracji jeden szpitalny oddział ratunkowy, gdzie zwożone jest gros pacjentów z urazami z całego regionu to stanowczo za mało. – W dodatku my wszyscy intuicyjnie po pomoc idziemy do tego szpitala, licząc na to, że znajdziemy tam każdego specjalistę. Szpital jest więc przeładowany i trudno mówić o komforcie leczenia w nim, czy pracy – dodaje Stanisław Kruczek. – Ministerialny pomysł czy to w formie rozporządzenia czy ustawy porządkowałby to co dziś nie ma koordynatora, bo szpitale mają różne organy założycielskie, od marszałka, przez starostów czy prezydentów po prywatne placówki, które co prawda weszły do sieci, ale bardziej patrzą na swój interes finansowy niż pacjenta. Wolą więc przyjmować pacjentów na planowe zabiegi, niż brać ludzi z wypadku, bo to i bardziej kosztowne, i pracochłonne i związane z powikłaniami – mówi. Dlatego trudno dojść do porozumienia ze wszystkimi.
– Dyżury tzw. ostre byłyby więc z korzyścią i dla pacjenta, który od razu trafiłby tam gdzie powinien. Teraz zdarza się, że jest odsyłany ze szpitala, do którego trafi, na inny, najczęściej do szpitala („na górkę”) – mówi Kruczek.
Nie musiałby leżeć na korytarzu, bo placówka mając jeden/dwa dni wolnego (tępy dyżur) miałaby czas na zdiagnozowanie czy zoperowanie pacjentów i zrobienie miejsca dla nowych. Personel mający tępy dyżur mógłby złapać drugi oddech. I chętniej dyżurowałby w szpitalu na górce (obecnie lekarze chętnie biorą dyżury nawet w powiatowych szpitalach gdzie dyżury przebiegają o wiele spokojniej).
W Rzeszowie jest 6 szpitali sieciowych, wliczając placówkę w Rudnej Małej, które mogłyby pełnić dyżury ostre na zmianę. Mogły by do nich trafiać pacjenci ortopedyczni – 3 oddziały, neurologiczni – 4 oddziały, chorób wewnętrznych – 5 oddziałów czy kardiologii 4 oddziały.
Anna Moraniec



4 Responses to "Dyżury „na zmianę” odciążyłyby przede wszystkim rzeszowską „dwójkę”"