Biało-czerwony falstart

Fot. FIFA
Fot. FIFA

MUNDIAL 2018. W niedzielę reprezentacja Polski zagra w Kazaniu mecz o życie z Kolumbią.

Tradycji stało się zadość (tylko w 1974 roku biało-czerwonym udało się wygrać pierwsze spotkanie na mistrzostwach świata) i w Moskwie reprezentacja Polski rozpoczęła mundial od porażki. Przeciwko Senegalowi nasz zespół zagrał nieporadnie i beznadziejnie, a obudził się dopiero w samej końcówce.

POLSKA 1
SENEGAL 2
(0-1)
0-1 Thiago Cionek (37. samobójcza)
0-2 Mbaye Niang (60.)
1-2 Grzegorz Krychowiak (86. głową)
POLSKA: Szczęsny – Piszczek (83. Bereszyński), Cionek, Pazdan, Rybus – Błaszczykowski (46. Bednarek), Krychowiak, Zieliński, Grosicki – Milik (73. Kownacki), Lewandowski.
SENEGAL: Ndiaye – Wague, Sane, Koulibaly, Sabaly – Sarr, Ndiaye (87. Kouyate), Gueye, Niang (76. Konate) – Mane, Diouf (62. Ndoye).
Sędziował: Nawaf Shukralla (Bahrajn). Żółte kartki: Krychowiak oraz Sane i Gueye. Widzów 44190.

Inauguracyjna presja, stres i oczekiwania po raz kolejny przerosły polskich piłkarzy Nie opanowali nerwów, popełniali najprostsze błędy, tracili piłkę na środku boiska, niecelnie podawali i na tle solidnych Senegalczyków prezentowali się bardzo kiepsko. Biało-czerwonym brakowało pomysłu na grę, szczególnie w pierwszej połowie. Niewiele lepiej było po przerwie. Zawiedli niemal wszyscy z Arkadiuszem Milikiem i Łukaszem Piszczkiem na czele. Na pierwszy celny strzał biało-czerwonych trzeba było zaczekać aż do 50. minuty, kiedy z rzutu wolnego uderzał Lewandowski. Lider biało-czerwonych był mało widoczny i przeciwko Senegalowi oddał jeden ww. celny strzał z wolnego po… faulu na sobie i akcji, którą sam zaczął, zabierając piłkę przeciwnikowi. Po 60 minutach gry biało-czerwoni przegrywali po błędach i stratach. W 37. minucie na strzał z dystansu zdecydował się jednak Idrissa Gueye. Trudno ocenić, czy piłka leciała w światło bramki, ale po tym jak odbiła się od Thiago Cionka wpadła do siatki obok kompletnie zdezorientowanego Wojciecha Szczęsnego. Od początku drugiej połowy Polacy dłużej utrzymywali się przy piłce, ale w 60. minucie popełnili bardzo kosztowny błąd. W stronę własnej bramki piłkę wycofał Grzegorz Krychowiak, który nie zauważył wbiegającego na murawę, a opatrywanego wcześniej Mbaye Nianga. Nie widział go również Jan Bednarek, który przegrał z nim pojedynek biegowy. Napastnik Torino przejął piłkę, minął wybiegającego poza pole karne Szczęsnego i bez trudu trafił do pustej bramki.

One Response to "Biało-czerwony falstart"

Leave a Reply

Your email address will not be published.