
MIELEC. – To amatorszczyzna – grzmi wieloletni wiceprezydent miasta.
Trzeci już przetarg na budowę hali widowiskowo-sportowej ma w końcu wyłonić wykonawcę. Przemawia za tym fakt, że inwestycja ta została „odchudzono” w stosunku do pierwotnej wersji. Władze miasta przekonują, że prace mogą ruszyć jeszcze w tym roku. – Nie wydaje mi się – komentuje radny Mieczysław Wdowiarz. – Możemy różne rzeczy wymyślać i podbijać bębenek, ale trzeba liczyć siły na zamiary – dodaje.
W pierwszym przetargu, który zwołano jeszcze w ub.r., nie wpłynęła żadna oferta. Za drugim podejściem zgłosiło się konsorcjum trzech firm, ale za wybudowanie hali zażyczyło sobie ok. 145 mln zł, czyli jakieś 50 mln zł więcej niż zabezpieczyli na ten cel radni. Fryderyk Kapinos, który pełni funkcję prezydenta miasta, podjął decyzję o przeprojektowaniu zadania.
„Kilkaset tysięcy złotych wydano źle”
Dwa tygodnie temu miasto ogłosiło trzeci już przetarg na budowę hali. Usłyszeliśmy, że wykonawcę mamy poznać już jesienią, a prace mają rozpocząć się jeszcze w tym roku.
Bardzo krytycznie te zapowiedzi ocenia Mieczysław Wdowiarz, były wiceprezydent miasta, a obecnie radny opozycji: – Budowa hali nie ruszyła, a do tego trzeba korygować wszystko, co zostało pomyślane i zaproponowane – twierdzi. – To nie są drobne korekty, to przeprojektowanie hali. A wielu do tego podchodzi tak gładziutko, że jest fajnie, że będzie dobrze. Nie! Trzeba powiedzieć sobie szczerze: kilkaset tysięcy złotych wydaliśmy źle.
„Nie lubię takiego dziadostwa”
Czy budowy hali doczekamy się w tym roku? – Nie wydaje mi się – odpowiada. – Myślę jednak, że znajdziemy wykonawcę tej inwestycji. Może i za czwartym razem, ale zostanie on wyłoniony. Pod tym zadaniem wielu się podpisywało. Dzisiaj nie wiedzą, co było w projekcie, co sami proponowali. Ja nie lubię takiego dziadostwa. Jeśli coś robię, to ponoszę za to odpowiedzialność, a nie przypisuję komuś innemu nieudolności czy złej woli.
– Na dziś fakty są takie, że w Mielcu nie mamy hali – puentuje Wdowiarz. – Od początku byłem zwolennikiem modernizacji starego obiektu. Proponowałem, żeby zrobić to za 30-40 mln zł i pracować nad nową halą w innym rejonie miasta, która spełniłaby nasze oczekiwania. Nie posłuchano tego. Zabrakło wyobraźni i odpowiedzialności.
Paweł Galek


