
PODKARPACIE. Włodarze miast wariują i proszą o obniżenie pensji. Oburzeni radni nie godzą się, aby ich przełożeni zarabiali mniej. Głupota czy prowokacja?
Po tym, jak wyciekły informacje na temat nagród rozdawanych ministrom przez Beatę Szydło, prezes Kaczyński próbował ocieplić wizerunek i postanowił obniżyć pensje parlamentarzystom. Rykoszetem oberwali również samorządowcy. Od 1 lipca 2018 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wynagrodzeń pracowników samorządowych. Zgodnie z nim wynagrodzenia wójtów, burmistrzów i prezydentów miast powinny zostać obniżone. Sami zainteresowani nie kryją niezadowolenia. Niektórzy starają się obejść przepisy lub nie podejmować żadnych działań. Zdarzają się jednak i kuriozalne sytuacje, kiedy włodarze sami proszą o obniżenie pensji.
Rozporządzenie weszło w życie w połowie maja. Sami zainteresowani krytykowali przepisy, postulując, by przyjrzał się im Trybunał Konstytucyjny. Niektórzy radzą sobie jednak inaczej i zwyczajnie je obchodzą. Związek Miast Polskich udostępnił nawet miastom członkowskim informację prawną, przedstawiającą różne scenariusze postępowania po wejściu w życie rozporządzenia wraz z analizą możliwych ryzyk. Podobno przeważają decyzje o skierowaniu projektu stosownej uchwały do rady miasta, rozpatrzeniu projektu przez radę i jego odrzuceniu.
A jak jest na Podkarpaciu? Choć wydaje się to nieprawdopodobne, włodarze sami proszą o obniżenie pensji! Prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny zgłosił uchwałę dotyczącą zmniejszenia zarobków, a potem poprosił nawet, by radni przegłosowali uchwałę. W konsekwencji prezydent Stalowej Woli zarobi o 1 788 zł mniej niż do tej pory. Również prezydent Rzeszowa – Tadeusz Ferenc sam przygotował projekt uchwały zmniejszający jego pensję o ok. 1,5 tys. zł. Radni nie zgodzili się jednak na takie rozwiązanie.
Na dotychczasowym poziomie pozostało też wynagrodzenie burmistrza Sieniawy. Kwota, którą otrzymuje Adam Woś była podawana w wielu mediach. Jednak ani medialny szum, ani rozporządzenie nie wpłynęło na jej obniżenie. Według oświadczenia majątkowego burmistrz w 2017 r. zarobił 159,6 tys. zł, czyli ok. 13,3 tys. zł miesięcznie.
Pełniący obowiązki prezydenta Mielca, Fryderyk Kapinos miał dostać pensję niższą o niecałe 700 zł, ale radni zdecydowali, że obniżka nie byłaby słuszna. – Uznano, że te przepisy nie dotyczą pana Fryderyka Kapinosa, ponieważ jest on osobą pełniącą funkcję prezydenta. Nie jest wybierany, tylko wskazany przez Prezesa Rady Ministrów i to nie uchwała i ustawa o pracownikach samorządowych wyznacza kwestie wynagrodzenia, ale Prezes Rady Ministrów – tłumaczy Krzysztof Urbański, rzecznik prezydenta Mielca. Co ciekawe, władze Przemyśla do tej pory nie podjęły żadnych działań w kwestii wynagrodzenia prezydenta.
Posłuchali prezesa
„Na dzień 26 czerwca 2018 r. przedłożono Wojewodzie Podkarpackiemu 26 uchwał w sprawie obniżenia wynagrodzenia starostów, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast z następujących gmin i powiatów: Borowa, Jasienica Rosielna, Frysztak, Olszanica, Pruchnik, Pilzno, Skołyszyn, Leżajsk (gmina), Narol, Harasiuki, Zarzecze, Chorkówka, Brzozów, Haczów, Krościenko Wyżne, Nozdrzec, Rudnik nad Sanem, Wielopole Skrzyńskie, Przecław, Dydnia, Rymanów, Tryńcza, Sędziszów Młp., Iwierzyce, Powiat przeworski, Powiat rzeszowski.” – czytamy w oświadczeniu przesłanym przez Małgorzatę Waksmundzką-Szarek, rzecznik Wojewody Podkaprackiej. Samych gmin mamy na Podkarpaciu 160, więc trudno mówić, że samorządowcy chętnie dostosowują się do przepisów. Wyjątki? Wójt gminy Jasienica Rosielna dotychczas zarabiał 10,7 tys. zł. Po zmianach dostanie 9240 zł. Burmistrz Przecławia otrzymywał 11.5 tys. zł. Po obniżce – 10,2 tys. zł. Pensja burmistrza Rymanowa wynosiła 10620. Według najnowszej uchwały zmaleje o zaledwie 125 zł.
Wioletta Kruk



6 Responses to "Samorządowcy idą na wojnę z rządem"