
RZESZÓW. Dziennikarze mają zakaz informowania opinii publicznej o przebiegu procesu ws. Iwony Cygan. Za ujawnienie grożą konsekwencje.
W Sądzie Okręgowym w Rzeszowie, gdzie aktualnie toczy się głośny na całą Polskę proces dotyczący brutalnego zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan, doszło do zaskakującej sytuacji. Zakazano mediom informowania o tym, co zeznają oskarżeni oraz świadkowie. To pierwsza tego typu sytuacja w historii rzeszowskiego sądu.
„Nie wolno przytaczać zeznań świadków i wyjaśnień oskarżonych składanych podczas rozprawy. Sąd ma na uwadze zminimalizowanie niebezpieczeństwa wpływu zeznań i wyjaśnień osób wcześniej przesłuchanych na depozycje kolejnych przesłuchiwanych. Należy to rozumieć ściśle, czyli że nie można przekazywać publicznie nic z treści, jakie osoby te przedstawią na rozprawie” – czytamy w komunikacie, który ukazał się na stronie Sądu Okręgowego w Rzeszowie.
Dziennikarze mogą przebywać w sali podczas toczących się rozpraw, notować, za zgodą sądu rejestrować przebieg, ale nie publikować. To nie podoba się najbliższym zamordowanej dziewczyny, którzy niemal 20 lat czekali na proces. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Ireneusza Wilka, mecenasa rodziny Iwony Cygan. – Oskarżyciele posiłkowi (ojciec zamordowanej i jej dwie siostry – dop. red) chcieliby, żeby informacje z procesu były szeroko komentowane przez media i docierały do opinii publicznej, aby ludzie mogli wyrobić sobie na tej podstawie własne zdanie na temat przebiegu samego procesu, jak również działań, które w tej sprawie zostały podjęte – przyznaje adwokat.
Z pytaniem, co skłoniło sąd do tak radykalnych działań zwróciliśmy się do Sądu Okręgowego w Rzeszowie, który nałożył na dziennikarzy takie restrykcje. – Rzeczywiście, to pierwszy taki przypadek przynajmniej przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie – mówi sędzia Tomasz Mucha, rzecznik prasowy sądu. – Sąd obawia się wpływu relacji z procesu i cytowania zeznań świadków oraz oskarżonych na zeznania osób, które będą przesłuchiwane w przyszłości. Mogłyby pojawić się wątpliwości, czy świadkowie to, co zeznają, wiedzą z własnej obserwacji czy z przekazów medialnych. Zakaz sądu dotyczy publikacji w tym momencie. Na wykorzystanie tego materiału przyjdzie jeszcze czas – tłumaczy. – Kiedy? – dopytujemy. – Z całą pewnością po wyroku, natomiast mam nadzieję, że będzie to jednak wcześniej – dodaje sędzia.
Za złamanie zakazu dziennikarzom grożą konsekwencje. – W prawie prasowym mamy przepisy o karach pieniężnych. Natomiast czy publikacje w mediach prokurator mógłby uznać za utrudnianie postępowania? To już leży w gestii prokuratury. Kodeks karny przewiduje za to określoną karę – mówi sędzia Mucha.
Iwona Cygan została bestialsko zamordowana w 1998 r. w małopolskim Szczucinie. Proces jej oprawców ruszył 6 czerwca. Na ławie oskarżonych zasiada 17 osób: oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Paweł K., jego ojciec oskarżony o współsprawstwo w zbrodni, koleżanka Iwony Cygan oraz 14 byłych i emerytowanych policjantów, którzy odpowiadają za utrudnianie śledztwa i czerpanie z tego zysków.
Rozprawy zostały zaplanowane do września.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "Brutalny mord. Sąd knebluje media"