Specjaliści od honoru

Gol Jana Bednarka (nz. z lewej w pojedynku z Shinji Okazaki) zapewnił Polsce zwycięstwo w czwartkowym meczu z Japonią. Fot. Facebook Fifa World Cup 2018
Gol Jana Bednarka (nz. z lewej w pojedynku z Shinji Okazaki) zapewnił Polsce zwycięstwo w czwartkowym meczu z Japonią. Fot. Facebook Fifa World Cup 2018

MUNDIAL 2018. Adam Nawałka w czwartek 50. raz wystąpił w roli selekcjonera biało-czerwonych. Czy ostatni?

Reprezentacja Polski w ostatnim spotkaniu fazy grupowej pokonała Japonię 1-0. Ta, mimo porażki zdołała wyjść z grupy. Tym samy stało się zadość tradycji, w której biało-czerwoni rozstrzygnęli na swoją korzyść mecz o honor. Taka sama sytuacja miała miejsce na mistrzostwach świata w 2002 i 2006 roku. – Jesteśmy w takim miejscu, a nie innym, i zdajemy sobie sprawę, że zawiedliśmy: kibiców, samych siebie. I nie ma co gdybać, bo sytuacja jest taka, a nie inna. To spotkanie to gra nie tylko o honor, ale i o radość ludzi. Wszyscy zdają sobie z tego sprawę – mówił przed czwartkowym pojedynkiem z „Niebieskimi Samurajami” selekcjoner reprezentacji Polski, Adam Nawałka. Zgodnie z przypuszczeniami, kolejny raz na mundialu w Rosji namieszał on w wyjściowym składzie biało-czerwonych, desygnując do gry od pierwszego gwizdka trzech nowych graczy. Między słupkami po raz pierwszy na tym turnieju pojawił się Łukasz Fabiański, a Polacy rozpoczęli mecz z czwórką obrońców. Wśród nich znalazł się Kamil Glik, zastępujący kontuzjowanego w spotkaniu z Kolumbią Michała Pazdana oraz Artur Jędrzejczyk, dla którego był to pierwszy występ w Rosji. W drugiej linii zadebiutował z kolei na Rafał Kurzawa. Dość niespodziewanie dużo zmian miało miejsce także w wyjściowym składzie Japończyków, którym w sprzyjających okolicznościach, do awansu wystarczał tylko remis. I to właśnie ta świadomość w głównej mierze warunkowała ich poczynania przed przerwą. Na tle rozleniwionych rywali, biało-czerwoni prezentowali się nieco lepiej, niż w dwóch poprzednich meczach, ale do ideału droga była jeszcze daleka. Jednak nasi próbowali, a najbliżej szczęścia przed przerwą był Kamil Grosicki, po którego strzale głową, Japończyków od utraty gola w sobie tylko znany sposób uchronił Eiji Kawashima. W innych akcjach Polacy tak jak wcześniej razili nieskutecznością. Taki stan rzeczy odpowiadał rywalom, którzy w I połowie tylko dwukrotnie poważniej zagrozili bramce Fabiańskiego, ale ten spisywał się bez zarzutu.

Parodia w końcówce

Obie drużyny musiały się w czwartek zmagać z ogromnymi upałami, jakie panowały w Wołgogradzie, gdzie w porze rozpoczęcia meczu, termometry wskazywały w cieniu aż 37 stopni. Skwar dawał się we znaki piłkarzom już przed przerwą, kiedy to co chwilę podbiegali oni do linii bocznej, by uzupełnić płyny. Po zmianie stron pod tym względem wcale nie było lepiej, a trudy spotkania dawały znać o sobie wraz z każdą upływającą minutą. O dziwo, trudny spotkania lepiej znieśli Polacy, na których przygotowanie fizyczne było wcześniej tyle narzekania. Decydująca o losach spotkania akcja miała miejsce w 59. min. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kurzawy, w polu karny rywali najlepiej odnalazł się Jan Bednarek, który strzałem z pierwszej piłki zmusił do kapitulacji japońskiego bramkarzy. W tym momencie „Niebiescy Samurajowie” byli poza mundialem, ale w sukurs przyszła im Kolumbia, która chwilę później zdobyła bramkę na 1-0 w meczu z Senegal. Taki wynik premiował awansem do 1/8 finału Japonię, która w tabeli wyprzedzała Senegal… lepszym współczynnikiem fair-play (4 żółte kartki Japonii, wobec 6 Senegalu). To wszystko sprawiło, że zarówno Polska jak i Japonia w ostatnich 10 minutach nie kwapiły się do konstruowania akcji ofensywnych i zafundowały kibicom istną parodię futbolu, która została „nagrodzona” przez fanów zgromadzonych na trybunach Wołgograd Areny solidną porcją gwizdów.

Powrót w piątek

Biało-czerwoni, którzy w czwartek po raz 50., i prawdopodobnie ostatni, wystąpili pod wodzą Adama Nawałki, bezpośrednio po meczu wrócili do swojej rosyjskiej bazy w Soczi, skąd w piątek o godz. 11.40 wylecą do Warszawy. Na stołecznym lotnisku Okęcie mają wylądować około godz. 15. Raczej trudno się spodziewać, by witały ich tłumy…

JAPONIA – POLSKA 0-1 (0-0)

0-1 Bednarek (59.)

JAPONIA: Kawashima – Sakai, Makino, Yoshida, Nagatomo – Sakai, Shibasaki, Usami (65. Inuj), Yamaguchi, Okazaki (47. Osako) – Muto (82. Hasebe)

POLSKA: Fabiański – Bereszyński, Glik, Bednarek, Jędrzejczyk – Góralski, Krychowiak – Grosicki, Zieliński (80. Teodorczyk), Kurzawa (80. Peszko) – Robert Lewandowski.

Sędziował Janny Sikazwe (Zambia). Żółta kartka Makino. Widzów 42 189.

Leave a Reply

Your email address will not be published.