Pielęgniarki masowo „zachorowały”

Szpital Powiatowy w Mielcu jako jeden z nielicznych w regionie został zakwalifikowany do najwyższego poziomu w sieci szpitali. Fot. Paweł Galek
W związku z masowym odejściem pielęgniarek na „chorobowe” mielecki szpital zawiesił funkcjonowanie SOR-u i dermatologii. Wstrzymane są także przyjęcia na inne oddziały. Pacjenci muszą szukać pomocy w innych miastach. Fot. Paweł Galek

MIELEC. Szpital wstrzymuje zabiegi i zawiesza funkcjonowanie oddziałów. Pacjenci muszą szukać pomocy w innych miastach…

Paraliż Szpitala Specjalistycznego w Mielcu! Nagle „rozchorowało się” ponad 75 pielęgniarek. Lecznica musiała więc zawiesić funkcjonowanie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego i Dermatologii. Wstrzymane są też przyjęcia na inne oddziały. Leczeni są tylko pacjenci z zagrożeniem zdrowia i życia. Reszta kierowana jest do innych miast. Sytuacja nie jest wesoła, bo negocjacje nie przynoszą rezultatu.

Kobiety domagają się przede wszystkim stałego dodatku do pensji w wysokości 1500 zł, skrócenia okresu rozliczeniowego z 3 do 1 miesiąca, i rozpoczęcia prac nad regulaminem wynagradzania. Żądania te dotyczą każdej z 425 pracujących w Mielcu pielęgniarek.

Ponad 75 zwolnień lekarskich
Decyzja o masowych zwolnieniach lekarskich najprawdopodobniej podjęta została przez szpitalne związki zawodowe. Na biurko dyrekcji szpitala spłynęło ok. 75 zaświadczeń L4. Wszystkie one dotyczą pielęgniarek. To wymusiło wstrzymanie funkcjonowania tych oddziałów, gdzie braki personelu są największe, czyli SOR-u i Oddziału Dermatologii.

Niewykluczone, że podobny los czeka też i inne oddziały (m.in.: wewnętrzny, blok operacyjny i ortopedię), bo liczba nieobecnych „z powodu choroby” pielęgniarek rośnie. Pacjenci z Mielca wysyłani są głownie do Tarnobrzegu. Problem w tym, że tamtejszy szpital również ma problemy z brakiem rąk do pracy… z podobnych powodów co mielecka lecznica. W związku racjonalnym kierunkiem wydają się być szpitale w Kolbuszowej i Rzeszowie.

W piątek (29 ub.m.) w Mielcu odbyto serię spotkań z przedstawicielami nielekarskich związków zawodowych. Uczestniczyli w nich m.in. starosta Zbigniew Tymuła i wojewoda podkarpacka, Ewa Leniart. Rozmowy te nie przyniosły jednak rezultatu…

„Wielki szacunek dla pań, które pracują”
– W sprawie podwyżek dla pielęgniarek nie zająłem jednoznacznego stanowiska, bo jakiekolwiek uzgodnienia na szybko są niewskazane i mogą spowodować zaburzenia płynności finansowej naszego zakładu. Nie podejmę więc żadnej decyzji w ciągu krótkiego spotkania – zaznaczył Leszek Kwaśniewski, dyrektor mieleckiego szpitala.

Sytuację skomentował też Marek Kamiński, wiceprzewodniczący Rady Powiatu: – Masowe L4 pielęgniarek w mieleckim szpitalu to sprawa bez precedensu – napisał na portalu społecznościowym. – Wielki szacunek dla pań, które są zdrowe i pracują nadal.

– Słyszę o żądaniach: podwyżki 1500 zł netto miesięcznie, czyli 2000 brutto, a dla pracodawcy to koszt ok 2500 zł. Na szybko licząc 425 pielęgniarek x 2500 zł to ponad milion złotych na podwyżki miesięcznie. Rocznie to ponad 12 mln. Dla przypomnienia obecne koszty jakie ponosi szpital na wynagrodzenia pracowników zatrudnionych na umowie o pracę, w tym lekarzy, wynosi rocznie ok 34 mln zł – podsumował Kamiński.

Paweł Galek

2 Responses to "Pielęgniarki masowo „zachorowały”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.