Emocji nie brakowało

Fot. Paweł Bialic

SPEEDWAY EKSTRALIGA. – Są tacy zawodnicy, którzy potrafią jeździć na każdym torze – mówi Chris Harris.

Obcokrajowiec PGE Marmy Rzeszów, Chris Harris w meczu z Włókniarze zmazał plamę, jaką przed tygodniem dał w starciu z Tauronem Azotami Tarnów. – W meczu z Częstochową jeździłem na tych samych motorach, na których w Tarnowie zdobyłem jeden punkt. Tutaj jednak spisywały się one znacznie lepiej – mówi CHRIS HARRIS.

– Z Włókniarzem pojechałeś zupełnie inaczej niż w Tarnowie…
– No tak. To jest właśnie speedway. Potrafiłem dobrze wyjść ze startu i na trasie również mogłem się dobrze rozpędzić. W Tarnowie przede wszystkim przegrywałem starty, a że na trasie praktycznie nie dało się wyprzedzać to było tak jak wszyscy widzieli.
– Po meczu z Częstochową, jesteś więc zadowolony?
– Jestem. To był dla mnie dobry mecz. Goście postawili poprzeczkę bardzo wysoko, ale mimo to zdołaliśmy odnieść cenne zwycięstwo. Kibice powinni być zadowoleni, bo chociaż losy spotkania i punktu bonusowego ważyły się do ostatniego biegu, to jednak wygraliśmy a emocji nie brakowało.
– Jakie są twoje oczekiwania jeśli chodzi o Grand Prix w Cardiff?
– Chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony przed swoją publicznością, dać z siebie sto dziesięć procent i wygrać tę rundę. Nie będzie to łatwe zadanie, bo pewnie piętnastu innych wspaniałych zawodników ma podobny plan, ale nastroje są bojowe i będę walczył z całych sił.
– Czy zawodnicy, startujący na co dzień w angielskiej lidze mają w Cardiff większe szanse?
– Być może, chociaż jak się tak zastanowić to nie sądzę, żeby to było najistotniejsze. Jest kilku zawodników w stawce Grand Prix, którzy pojadą w każdych warunkach i na każdym torze bez względu na to, jaką tor ma geometrię lub długość. Potrzeba im często tylko jednego biegu żeby wszystko dopracować perfekcyjnie.

Rozmawiał Przemek Pipała

Leave a Reply

Your email address will not be published.