
PODKARPACIE. Wojewoda podkarpacki i marszałek Władysław Ortyl wspólnie zaapelowali, by będący na zwolnieniach personel medyczny wrócił do pracy.
Trzy podkarpackie szpitale wstrzymały przyjęcia pacjentów z powodu braku pielęgniarek, które masowo biorą zwolnienia lekarskie. To Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie, Wojewódzki Szpital w Tarnobrzegu oraz Powiatowy Szpital Specjalistyczny w Mielcu. Lecznice pracują w trybie ostrego dyżuru – przyjmują tylko pacjentów, których życie jest zagrożone.
W Mielcu na zwolnieniach przebywa 95 pielęgniarek na 437 zatrudnionych, w Tarnobrzegu 75 na 364, w Rzeszowie do pracy nie przyszło 186 na 905 pielęgniarek, 116 położnych oraz 85 fizjoterapeutów. Jak zaznaczył marszałek, większość z nich jest na 3-dniowej absencji i jutrzejszy dzień (środa, 4 lipca) może być kluczowy. Marszałek podkreślił, że nie rozumie tej liczby „dziwnych zwolnień” w sytuacji, gdy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wyznaczyło już mediatora w sporze zbiorowym między siedmioma związkami zawodowymi, a dyrekcją szpitala. Będzie nim Małgorzata Holska z Rzeszowa. Ortyl zadeklarował swój aktywny udział w tym procesie. Zaznaczył też, że sytuacja finansowa szpitala nie pozwala na spełnienie dotychczas wysuwanych żądań personelu, szczególnie tych dotyczących podwyżek i zatrudnienia większej liczby pielęgniarek, które to postulaty na powrót wpędziłyby placówkę w zadłużenie.
To nie są głodowe pensje
– Wynagrodzenia pielęgniarek w rzeszowskiej „dwójce” są największe ze wszystkich szpitali podległych marszałkowi. Średnia praca brutto to 5 tys. zł, 3300 zł miesięcznie brutto dostaje pielęgniarka rozpoczynająca pracę po studiach. Specjalistka – 5,5 tys. zł. My nie twierdzimy, że podwyżki im się nie należą, chcemy wrócić do stołu rozmów, ale dziś apelujemy do wszystkich, którzy poczuwają się do troski o pacjenta o powrót do pracy – mówił Władysław Ortyl.
Duża nieobecność personelu w szpitalach rozpoczęła się od szpitala w Mielcu, gdzie do pracy nie przyszło 135 pielęgniarek na 437 zatrudnionych. Związki zawodowe nie przyznają się, że stoją za tym protestem, ale duża absencja zmusiła dyrektora do wstrzymanie pracy szpitalnego oddziału ratunkowego i oddziału dermatologii. – Jako, że pielęgniarki z Mielca zatrudnione są także w szpitalach w Tarnobrzegu i nowej Dębie podjęłam decyzje o wzmocnieniu koordynacji systemu państwowego ratownictwa medycznego. Z satysfakcją stwierdzam, że działa on dobrze – powiedziała wczoraj Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki. – Dyrektorzy wszystkich placówek mają dwa razy dziennie, o godz. 9 i 19 raportować o stanie wolnych łóżek w placówkach, co pozwoli na sprawne rozwożenie pacjentów. Uważam, że obecne działanie personelu medycznego jest świadomym działaniem przeciwko zdrowiu i życiu pacjentów. W Mielcu pielęgniarki zażądały podwyżki w wysokości 1500 zł. To mało prawdopodobne do spełnienia żądania. Średnia zarobków pielęgniarki w Mielcu to 4 tys. 226 zł, w Tarnobrzegu 4tys. 149 zł. Czy są to głodowe pensje proszę sobie odpowiedzieć samemu. Czy to uzasadnia taką formę protestu, który zagrozić może bezpieczeństwu życia pacjentów? – mówiła wojewoda.
Istotną kwestią jest to, że dyrekcja szpitala w Mielcu złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez prowadzenia działań sprowadzających zagrożenie dla zdrowie oraz podejrzenie wymuszenia świadczeń. – Powiatowy inspektor sanitarny zaś ma sprawdzić czy nie doszło do zagrożenia epidemiologicznego, bo skala nieobecności tak dużej liczby pielęgniarek odpowiedzialnych za czystość bakteriologiczną może na to wskazywać – dopowiedział marszałek.
Anna Moraniec



3 Responses to "ZBUNTOWANE SZPITALE pracują w systemie ostrodyżurowym"