
RZESZÓW. Szpital Miejski wstrzymał przyjmowanie pacjentek na ginekologię i położnictwo.
W związku ze wzmożoną absencją chorobową pielęgniarek i położnych od dnia 13 lipca do odwołania wstrzymane zostają przyjęcia pacjentek na Kliniczny Oddział Ginekologiczno-Położniczy Szpitala Miejskiego przy ul. Rycerskiej w Rzeszowie – czytamy w piśmie, podpisanym przez dyrektora placówki, Grzegorza Maternę.
Pismo trafiło do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, Urzędu Wojewódzkiego i trzech innych szpitali w Rzeszowie mających w swoich strukturach tożsame oddziały oraz do Centrum Medycznego w Łańcucie, które będą musiały przyjąć więcej pacjentek. To znaczy, że Szpital Miejski jest kolejną placówką medyczną, w której personel zaczyna chorować. Kilka dni temu, we wtorek pielęgniarki i położne wystąpiły do dyrekcji z żądaniami. Jakimi? Chcą podwyżki o 1500 zł od przyszłego miesiąca, zwiększenie zatrudnienia i przywrócenia pełnej kwoty świadczenia socjalnego. Domagają się również jednomiesięcznego rozliczenia czasu pracy oraz włączenia do wynagrodzeń premii na równi z pozostałymi grupami zawodowymi. – Pracuję w szpitalu od 32 lat i zarabiam 2260 zł, razem z dyżurami nocnymi i świątecznymi. Do tego dochodzi dodatek zembalowy w kwocie ok. 660 zł – mówiła we wtorek Elżbieta Jęczalik, pielęgniarka z Klinicznego Oddziału Neonatologii z Pododdziałem Izolacyjnym i Intensywną Terapią Noworodka. Kobieta dodała również, że z powodu niskiego uposażenia nigdy nie korzystała ze zwolnień lekarskich. Rezygnowała z urlopów wypoczynkowych, a nawet urlopu wychowawczego.
– Wykonujemy ciężką i odpowiedzialną pracę. Chcemy być godziwie wynagradzane – dodała wtedy Agnieszka Bajrasz, przewodnicząca zakładowego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych SP ZOZ nr 1. Nie wykluczyła, że mogą zacząć chorować. – Ze względu na stres spowodowany spotkaniem z dyrekcją, czy wiek pielęgniarki i położne mogą skorzystać z pomocy lekarza. I dodała, że w placówce są osoby, które pomimo choroby do tej pory przychodziły do pracy. – Mamy w szpitalu pielęgniarki, które chorują, także na choroby nowotworowe. Przychodzą do pracy, bo są potrzebne, a także ze względu na wysokość uposażenia. W trakcie zwolnień lekarskich jest ono tak niskie, że chore pielęgniarki zmuszone są pracować – mówiła Agnieszka Bajrasz.
Tymczasem nadal podkarpackie szpitale borykają się z problemem pielęgniarek na zwolnieniach lekarskich. W Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie, w czwartek do pracy nie przyszło 157 osób (w środę – 158 osób, we wtorek nie było 141), w Szpitalu Wojewódzkim w Tarnobrzegu – w czwartek 163 (w środę 161 osób personelu, we wtorek 114), w Szpitalu Powiatowym w Mielcu – 107 ( w środę 115, we wtorek 113), a w Stalowej Woli 103 (w środę 77, we wtorek 61). 12 lipca na zwolnienie chorobowe poszło też 18 pielęgniarek ze szpitala miejskiego w Rzeszowie. Jak mówią dyrektorzy, problemem jest to, że zwolnienia, które wpływają w danym dniu dotyczą personelu, który właśnie rano miał rozpocząć dyżur. Ściągnięcie na to miejsce kogoś innego jest zadaniem mało prawdopodobnym szczególnie gdy w grę wchodzi większa liczba nieobecnych osób.
Anna Moraniec



4 Responses to "Od piątku wstrzymane porody w szpitalu miejskim"