Raport NIK miażdżący dla gabinetu Szydło

W minionym roku cała kwota budżetu na nagrody w kancelarii premier Beaty Szydło została przeznaczona dla kilkunastu osób. Fot. Wit Hadło
W minionym roku cała kwota budżetu na nagrody w kancelarii premier Beaty Szydło została przeznaczona dla kilkunastu osób. Fot. Wit Hadło

KRAJ. W 2017 r. cała pula nagród w Kancelarii Premiera trafiła do rąk zaledwie kilkunastu współpracowników premier Beaty Szydło. To ponad 900 tys. zł…

Na światło dzienne wychodzą kolejne zaskakujące informacje dotyczące „szczodrości” obecnej władzy. W ubiegłym roku budżet przeznaczony na nagrody w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wyniósł okrągły milion złotych, lecz ostatecznie na ten cel wydano 918 tys. zł. Co jednak zaskakuje? Że środki rozdzielono pomiędzy… kilkanaście osób!

Do tak zaskakujących informacji dotarła „Rzeczpospolita”, która powołuje się na raport Najwyższej Izby Kontroli. Co ciekawe, suma 918 tys. zł to zbliżona kwota do tej, którą również i w 2016 r. zabezpieczono na nagrody. Na czym jednak polega różnica? Dwa lata temu zaledwie jedna trzecia funduszy została przeznaczono na nagrody w KPRM, a pozostała pula pieniędzy trafiła w ręce osób piastujących funkcje kierownicze w resortach, urzędach wojewódzkich oraz centralnych. Oznacza to więc, że tym razem zyskała wyłącznie elita…

Olbrzymie kwoty
Kontrola NIK-u, jak co roku, objąć miała sprawdzenie budżetu w resortach oraz najistotniejszych urzędach, lecz przy okazji – za sprawą ustaleń i interpelacji posła PO, Krzysztofa Brejzy – zbadała temat nagród. Dzięki owej interpelacji i uzyskanej odpowiedzi, polityk poinformował, że w 2017 r. ministrowie w rządzie PiS uzyskali sowite nagrody. Mowa o kwotach od 65 tys. do 82 tys. zł, które zdaniem parlamentarzysty powędrowały do 12 ministrów. Nagrodę – 65 tys. zł – otrzymała również ówczesna premier, Beata Szydło. Dziennikarzy „Rzeczpospolitej” nurtuje jednak jeszcze inna sprawa, mianowicie skąd pochodziły fundusze na resztę nagród? Zwrócili oni uwagę na fakt, że na dokumentacji parafowanej nazwiskiem ówczesnej szefowej KPRM, Beaty Kempy, dodano adnotację „nagrody mają być wypłacone ze środków własnych ministerstwa”.

Co więcej? Brejza wyjaśnia “Rzeczpospolitej”, że istnieją poważne wątpliwości co do zasadności wydawania pieniędzy na nagrody. – Można mieć obawy, że odbyło się to kosztem wydatków resortów na ich bieżącą działalność – ocenia poseł.

Arogancja władzy?
Jeszcze na początku lipca portal tvn24.pl podał, że NIK ujął analizę nagród w innym dokumencie. Wynika z niego, że rząd PiS w ubiegłym roku wypłacił nagrody 12 razy wyższe niż rząd PO-PSL w latach 2014-2015! Wtedy na nagrody dla osób pełniących obowiązki o charakterze kierowniczym przeznaczono 700 tys. zł, z kolei w 2017 – ponad 8,6 mln zł. Warto również zaznaczyć, że w adnotacji NIK wyjaśnia, że do części z nich znajdują się pisemne uzasadnienia, natomiast do części już nie.

Skali zjawiska nie łagodzi nawet fakt, że nagrody wręczali sobie również politycy za czasów rządów PO. – Za naszych rządów nagrody rzeczywiście były nagrodami, a tym razem stworzono ordynarny system drugich pensji – ocenia Brejza.

Pytany wczoraj o nagrody premier Mateusz Morawiecki powiedział, że temat uważa za zamknięty. – Wszystkie nagrody ministrów zostały zgodnie z obietnicą przekazane na cele charytatywne – skwitował Morawiecki.

KOMENTARZ
Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha:
– Nie powinno być żadnych nagród w ramach rządu. Dlaczego? Osoby pełniące funkcje państwowe są zobowiązane do aktywności bez dodatkowego wynagrodzenia. To nie jest przecież praca zwykłego urzędnika, tylko niezwykle ważna funkcja polityczna. Stąd też, jeżeli chcemy uzdrowić działanie aparatu państwa to oficjalne zlikwidowanie nagród powinno być zadaniem na dosłownie pierwsze pięć minut rządzenia.

Kamil Lech

13 Responses to "Raport NIK miażdżący dla gabinetu Szydło"

Leave a Reply

Your email address will not be published.