
RZESZÓW. Na wielu ulicach w Rzeszowie tworzą się gigantyczne korki. Zmotoryzowani mają tego coraz bardziej dość.
Jazda samochodem po Rzeszowie nie należy do czynności najłatwiejszych, a już szczególnie w godzinach szczytu. Wiele ulic takich jak Piłsudskiego, Marszałkowska czy Powstańców Warszawy jest zakorkowanych, a kierowcy problemu doszukują się m.in. w źle zsynchronizowanej sygnalizacji świetlnej. – Gdzieniegdzie nawet półtorej minuty trzeba czekać na czerwonym świetle, mimo że z drugiej strony nic nie jedzie – skarżą się zmotoryzowani.
Gdzie najczęściej w Rzeszowie występuje problem z korkami drogowymi? W istocie można by wskazać teren niemal całego miasta, lecz do najbardziej „kłopotliwych” ulic należą: Piłsudskiego, Powstańców Warszawy, Rejtana, Marszałkowska, Dąbrowskiego czy Lisa-Kuli. Zator pojawia się, gdyż na drogach jest coraz więcej pojazdów, a w dodatku płynność ruchu ograniczają buspasy. Zdaniem kierowców, z taką sytuacją można się jeszcze pogodzić, jednak nie da się zaakceptować faktu, że sygnalizacja świetlna w mieście pozostawia wiele do życzenia. – Rozumiem, że na ulicach jest dużo samochodów, lecz świecące się ponad półtorej minuty czerwone światło nie jest czymś normalnym – irytuje się pan Tomasz, mieszkaniec Rzeszowa. – Zwłaszcza drażni, gdy wszystkie samochody z drugiej strony jezdni zdążą już przejechać, a zielone światło dla nich wciąż się świeci – dodaje.
Co na to radni?
Z problemem zwróciliśmy się przedstawicieli Rady Miasta Rzeszowa, którzy przyznali, że zdają sobie sprawę z obecnej sytuacji na drodze. – Wiadomo, że sygnalizacja świetlna powinna być tak ustawiona, aby powstawał płynny zielony ciąg, lecz nie zawsze ze wszystkich stron skrzyżowania da się to zrobić – mówi Mariusz Olechowski, radny PiS. – Na niektórych drogach zdarza się kłopot, bo możliwe, że źle funkcjonują czujniki poziomu ruchu – dodaje.
Zdaniem Witolda Walawendra z Rozwoju Rzeszowa, sytuacje na jezdni i tak poprawiła już sygnalizacja akomodacyjna, która reguluje czas działania światła zielonego i czerwonego. – Miejski Zarząd Dróg dostosował światła na skrzyżowaniach, wprowadzono również tzw. czasówki – tłumaczy radny. – Np. na ul. Rejtana nie ma ciągu świateł zielonych, ponieważ istnieje tam wiele przejść dla pieszych – dodaje.
Jak odkorkować miasto?
Lepsza synchronizacja świateł na rzeszowskich drogach mogłaby znacznie usprawnić ruch w mieście, lecz istnieją także inne rozwiązania, nieco mniej popularne. Po pierwsze warto wydłużyć (tam gdzie się da) pasy do skrętu w lewo. Odkorkowałoby to znacznie tzw. pasy szybkiego ruchu. Po drugie należy zmniejszyć ilość znaków drogowych, których mnogość ogranicza percepcję i reakcje kierowców. Czym jest ich więcej, tym podróżny bardziej się na nich skupia i traci płynność. Co więcej? – Sytuacje poprawiłaby likwidacja przejść dla pieszych i stworzenie kładek nadziemnych – wyjaśnia Olechowski. Taka opcja mogłaby sprawdzić się np. na ul. Cieplińskiego czy Piłsudskiego.
Pomoc zadeklarował radny Nowoczesnej, Robert Homicki, który dostrzega problem czerwonych świateł. – Jakiś kłopot istnieje, bo inaczej sygnalizacja funkcjonowałaby sprawniej – mówi. – Zgłoszę ten temat prezydentowi Markowi Ustrobińskiemu – dodaje.
Kamil Lech



16 Responses to "Kierowcy narzekają na słabą organizację ruchu w Rzeszowie"