
ROPCZYCE, DĘBICA. Martwy kot, zamiast na cmentarz dla zwierząt, trafił do pieca.
W Prokuraturze Rejonowej w Dębicy toczy się postępowanie ws. przekroczenia uprawnień przez komendanta powiatowego policji w Ropczycach. Sprawa jest o tyle nietypowa, że chodzi o… zabicie kota, który wabił się Leon. A konkretnie o zatwierdzenie przez komendanta decyzji o spaleniu jego zwłok. Wolą właścicielki było bowiem, by kot został pochowany.
Sprawa zaczęła się od zabicia zwierzęcia. 15 marca br. właścicielka Leona, mieszkanka Krzywej w pow. ropczycko-sędziszowskim, znalazła jego zwłoki. Kot miał związane przednie i tylne łapy razem i został powieszony na nylonowej lince pod dachem szopy, w której trzyma drewno na opał. O makabrycznym znalezisku kobieta zawiadomiła policję, a sprawa ostatecznie trafiła do Prokuratury Rejonowej w Ropczycach, gdzie w myśl ustawy o ochronie praw zwierząt zostało wszczęte śledztwo ws. zabicia Leona ze szczególnym okrucieństwem. Zwyrodnialca, który w tak bestialski sposób pozbawił go życia niestety nie wykryto i śledztwo w efekcie zostało umorzone.
Gdy właścicielka Leona pojawiła się w komendzie, chcąc odebrać martwego pupila, okazało się, że zostały już zutylizowane. Zdenerwowana mieszkanka Krzywej, która chciała, by zwłoki Leona spoczęły na cmentarzu dla zwierząt, zawiadomiła o tym fakcie prokuraturę. – Prokurator nadzorujący postępowanie ws. zabicia kota wyłączył część materiałów do odrębnego postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień przez komendanta powiatowego policji w Ropczycach – potwierdza mówi prok. Bernadetta Szpyrka-Kwartnik, zastępca prokuratora rejonowego w Ropczycach.
Zatwierdził decyzję o utylizacji
Sprawa ta została ostatecznie przekazana do dalszego prowadzenia Prokuraturze Rejonowej w Dębicy. – Trafiła do nas 11 czerwca – potwierdza Piotr Żak, prokurator rejonowy w Dębicy. – Prokurator chciał powierzyć to postępowanie odpowiednim jednostkom policji, jednak te odmówiły, tłumacząc się znajomością z komendantem. W efekcie prokurator prowadzi je sam. Śledztwo prowadzone jest w sprawie przekroczenia uprawnień przez komendanta powiatowego policji w Ropczycach i niezabezpieczenia linek, na których kot został powieszony. Nikt w tej sprawie nie usłyszał jeszcze zarzutów – dodaje prokurator.
Jak się dowiadujemy, chodzi o to, że komendant zatwierdził postanowienie o spaleniu zwłok Leona, czyli podbił pieczątkę na rachunku, który dotyczył ich utylizacji. Truchło kota zostało zabrane z komendy przez specjalną firmę i wywiezione do spalenia. – Takich rachunków na komendzie są setki. Wymagają one akceptacji komendanta. Funkcjonariusze podchodzą do niego z nimi i ten je zatwierdza. Tak naprawdę komendant niekoniecznie musiał nawet znać meritum tej sprawy. Po prostu „przybił się” na rachunku – tłumaczy prokurator Żak.
Co dalej w tej sprawie? – dopytujemy w prokuraturze. – Prokurator prowadzący najpierw przeprowadzi wszystkie czynności, wyjaśni okoliczności tego zdarzenia i po ich zakończeniu podejmie decyzję co dalej ze śledztwem oraz to czy w ogóle i w jakim charakterze komendant ewentualnie zostanie przesłuchany. Powinno być to wiadomo do końca sierpnia – kończy prokurator Żak.
Katarzyna Szczyrek



16 Responses to "Spalili Leona. Czy komendant policji poniesie konsekwencje?"