Stal nie płaci? To kłamstwo!

 - Zaprosiłem GKSŻ na kontrolę do naszego klubu i poprosiłem, a wręcz zażądałem, aby opublikować wyniki kontroli - tak na informacje o problemach finansowych Speedway Stali Rzeszów S.A. zareagował jej prezes i właściciel, Ireneusz Nawrocki. Fot. Jakub Malec - Speedway Stali Rzeszów

– Zaprosiłem GKSŻ na kontrolę do naszego klubu i poprosiłem, a wręcz zażądałem, aby opublikować wyniki kontroli – tak na informacje o problemach finansowych Speedway Stali Rzeszów S.A. zareagował jej prezes i właściciel, Ireneusz Nawrocki. Fot. Jakub Malec – Speedway Stali Rzeszów

ŻUŻEL. 2.LŻ. Ireneusz Nawrocki wypowiada wojnę osobom, które godzą w dobre imię rzeszowskiego speedwaya i składa zawiadomienie do prokuratury.

– Czy tak walczy drużyna, której się nie płaci, a jej żużlowcy grożą buntem? – pyta Ireneusz Nawrocki, prezes Speedway Stali Rzeszów S.A. w kontekście ostatniego zwycięstwa „Żurawi” w Rawiczu. Jeszcze przed sobotnim meczem, niektóre media sugerowały, że rzeszowski klub ma problemy finansowe, co później mieli potwierdzić Nicklas Porsing i trener Mirosław Kowalik. Rzekome problemy Stali, które na dobre rozsierdziły Nawrockiego, ujrzały światło dzienne w ubiegłym tygodniu po internetowych publikacjach. – Trudno powiedzieć, jaka jest moja sytuacja. Mam nadzieję, że prezes klubu będzie chciał trochę lepiej współpracować z zawodnikami. Chciałbym, żeby opóźnienia płac wobec mnie i zespołu zostało niebawem wypłacone – miał powiedzieć po meczu w Rawiczu kapitan Stali, Nicklas Porsing. – Stal nie płaci? To kłamstwo! – tak przynajmniej twierdzi właściciel i główny sponsor rzeszowskiej spółki żużlowej, który dodaje: – Problem jest – i to mówię z całą świadomością – nie z nierzetelnymi, a przekupnymi dziennikarzami. Informacje na temat naszych problemów finansowych pochodzą tylko z jednego źródła. Ta sprawa już została zgłoszona do prokuratury, a dziennikarz który o tym pisze, jest dla mnie idiotą. Rozmawiałem z Rafałem Hajem, menedżerem Grega Hancocka, którego owy dziennikarz próbował nakłonić do tego, aby przyznał, że Greg nie pojechał w Rawiczu nie z powodu choroby, a właśnie z powodu niepłatności. Również słowa Porsinga o zaległościach są totalną bzdurą, bowiem jeszcze do nie dawna miał on nadpłatę. Rozmawiałem też z Nicklasem w niedzielę i on także zapowiedział, że założy sprawę owemu dziennikarzowi. Przysłał nam nawet całą korespondencję, łącznie z tym, że dziennikarz nakłaniał go, żeby potwierdził informacje o zaległościach – dodaje Nawrocki.

Kowalik na cenzurowanym

O zaległościach finansowych Stali wypowiadał się również trener Mirosław Kowalik. – Zaległości są ale prezes obiecał, że w tym tygodniu wszystko będzie załatwione – mówił nam w poniedziałek Kowalik, który wyraził również nadzieję, że nadal pozostanie on na stanowiska trenera ekipy ze stolicy Podkarpacia. – Rozmawiałem z nim i stwierdził, że powiedział po meczu w Rawiczu tylko, że wobec niego jest drobniuteńka zaległość i jest ona chwilowa – kontynuuje Nawrocki. Zdaniem prezesa Speedway Stali Rzeszów S.A., zaległości te miały wynosić 3650 zł. – W sobotę wziął 500 zł, więc zostaje kwota 3150 zł, której przelanie na jego konto nie jest możliwe i to nie z mojej winy – dodaje Nawrocki, który również mocno zastanawia się nad sensem dalszej współpracy z obecnym trenerem. – Nie przyjeżdża ani na treningi, ani na młodzieżowe zawody, a wszystkim zajmuje się Janusz Stachyra. Byłem na etapie, by z trenerem Kowalikiem rozstać się już teraz, ale Marcin Janik (wiceprezes Speedway Stali Rzeszów S.A. – przyp. red.) przekonał mnie, że teraz przed play-offami popsułoby to atmosferę – kontynuuje prezes rzeszowskiego speedwaya. Ten odniósł się również do kwoty 1,1 mln zł, jaką już w tym sezonie przelał na konta żużlowców, co miałoby być niezgodne z regulaminem finansowym, obowiązującym w polskich ligach. – Zarzucają nam, że biegopunktówka zgodna z regulaminem wynosi połowę tej kwoty. Ja mam swoją prywatną kartkę A4, na której mam wypisane wszystkie zawody i wszystkich żużlowców. Znajdują się też na niej kratki, a każda kratka jest dzielona po przekątnej. W jednej części są kwoty przelewane z klubu, które są jasno określone w regulaminie, a w drugiej to, co jest przelewane z ramienia dewelopera, którego jestem właścicielem i którego żużlowcy reklamują na motocyklach. Jeśli są jakiekolwiek zaległości, to dotyczą one dwóch, góra trzech meczów i tylko z tej drugiej kwoty. Ja nie mam pieniędzy na kupce, a cały czas w inwestycjach, stąd też mogą wynikać drobne opóźnienia, ale mogę zapewnić, że wszystko jest pod kontrolą, a kolejne przelewy pójdą jeszcze w tym tygodniu. Zresztą zaprosiłem już GKSŻ na kontrolę do naszego klubu i poprosiłem, a wręcz zażądałem, aby opublikować wyniki tej kontroli – wyjaśnia Nawrocki.

Boją się rzeszowskiej konkurencji?

Zdaniem Nawrockiego, nagonka na rzeszowski klub rozpoczęła się od momentu, gdy stało się jasne, że wychodzi on na prostą i coraz bardziej zaczyna się rozpychać na żużlowej mapie Polski. – Najwyraźniej komuś się nie spodobało, gdy wystartowaliśmy w konkursie ofert na promotora i opiekuna żużlowej reprezentacji Polski – przekonuje szef rzeszowskiego żużla, którego zdaniem sprawa ma o wiele większy wymiar. – Na 90 procent wiem, która firma działa przeciwko nam. Już na początku robiła ona wredne podejścia w sprawie Diamond Cup, a w momencie gdy mamy szansę przejąć opiekę nad żużlową reprezentacją Polski, to już się zaczęło na całego. Ktoś zatem musi być na garnuszku tej firmy, na listach jej płac, bo innej możliwości nie widzę. Wszystkie artykuły są bowiem przeciwko mnie i wszystkie są kłamliwe – mówi bez ogródek Nawrocki, którego nagonka na jego osobę… mobilizuje do jeszcze bardziej wytężonej pracy. – To, co mnie najbardziej cieszy to fakt, że kibice są za mną. Pomówienia wprawdzie odbierają mi sporo sił, ale nie zniechęcają. Na pewno się nie wycofam i w przyszłym roku jeszcze bardziej wejdę w żużel – kończy Ireneusz Nawrocki.

mj

 

8 Responses to "Stal nie płaci? To kłamstwo!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.