
II LIGA. Resoviacy bardzo liczą na nowego-starego pomocnika, Mateusza Świechowskiego.
W rzeszowskim klubie wierzą w prawdziwość ludowej mądrości: do trzech razy sztuka. Pojedynek z Gryfem Wejherowo ma być przełomem w II-ligowej przygodzie beniaminka.
Trener Szymon Grabowski nie sypia dobrze. Jego drużyna rozpoczęła sezon od przykrych porażek ze Zniczem Pruszków i Stalą Stalowa Wola. Straciła aż 5 bramek, większość po dziecinnych, indywidualnych pomyłkach.
Stać ich na więcej
W nieszczęście zamieszani byli zawodnicy z doświadczeniem, co stanowi kolejny powód do rozczarowania. – Dlatego, chcąc nie chcąc, podczas analizy i treningów wróciliśmy do podstaw – komentuje gorzko opiekun Apklan Resovii. – Co może zrobić trener, gdy jego gracze podają piłkę rywalowi albo nie trafiają z kilku metrów do pustej bramki?
Biało-czerwoni przez ostatni tydzień pracowali zatem nad wykańczaniem sytuacji. Na szczęście duch w zespole nie ginie. – Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że stać nas na więcej. Jesteśmy źli, bo gra wygląda dużo lepiej, niż wyniki. Trzeba poprawić skuteczność i na koncie pojawią się pierwsze punkty – mówi Grabowski, zmuszony do dokonania kolejnych roszad w składzie. W sobotę na pewno nie wystąpi boczny obrońca Rafał Mikulec ukarany w ostatnim meczu czerwoną kartką. Resovia przez jakiś czas nie będzie mogła liczyć na stopera Damiana Barszczaka, który musiał poddać się leczeniu. Na zdrowie narzekał też Mateusz Kantor, opuścił kilka zajęć, lecz do soboty powinien się wykurować.
W rzeszowskim klubie dużo obiecują sobie po Mateuszu Świechowskim. 25-letni środkowy pomocnik do sezonu przygotowywał się z Podhalem Nowy Targ i wszystkie znaki wskazywały, iż podpisze kontrakt z „Szarotkami”. Ostatecznie wybrał jednak Rzeszów i drugą ligę. – Nie jest chyba gotowy na 90 minut walki, lecz umiejętności ma spore i mam nadzieję, że pomoże nam wkroczyć na odpowiednią ścieżkę – podkreśla Szymon Grabowski. Rudowłosy zawodnik zwany czasem „Bońkiem”, ostatnie 4 sezony spędził w Kotwicy Kołobrzeg. W Resovii występował w latach 2012-2014 i był o krok od awansu do II ligi.
Na Kaszubach optymizm
Gryf wszedł w sezon z większym przytupem. Zremisował 2-2 z Górnikiem Łęczna i pokonał 1-0 ROW Rybnik. Dla klubu z Pomorza to czwarty sezon na tym szczeblu, zawsze kończyło się walką o utrzymanie, ale są przesłanki, by teraz było inaczej. – Gryf co roku poddawany jest sporej przebudowie, różnica polega na tym, że dziś kadra została zamknięta wcześniej i zespół wygląda na bardziej zgrany. Posiada też pomysł na grę, zwycięstwo nad ROW-em powinno być okazalsze. Gryf najlepiej czuje się jednak w kontrataku i nie sądzę, by w Rzeszowie poszedł na wymianę ciosów – opowiada Krzysztof Grajkowski z portalu gwe24.pl. Dziennikarz z Wejherowa wskazuje, iż w Gryfie najwięcej zależy od doświadczonych pomocników Roberta Chwastka i Piotra Kołca. Ten drugi jest kapitanem, symbolem klubu i drugim trenerem. – Poza tym obrońcy Resovii muszą zwrócić baczną uwagę na dynamicznego Kamila Włodykę – ostrzega Grajkowski. – Przyszedł do nas ze Znicza, lecz wcześniej grał w ekstraklasie w Ruchu Chorzów. To on zapewnił zwycięstwo nad ROW-em. Mógł też strzelić drugiego gola oraz zanotować asystę.
APKLAN RESOVIA – GRYF
sobota, godz. 17 (Stadion Miejski)
Tomasz Szeliga


