
RZESZÓW. Przez wiele dni, w trackie upałów i silnych wiatrów, artysta malował grafikę, a ostateczne prace nad dziełem ukończył dopiero w czwartek.
Od początku tygodnia wiele osób zadawało pytanie, co dzieje się przy jednej z kamienic na ul. Lisa-Kuli w Rzeszowie. W poniedziałek wieczorem przy budynku pojawił się wysięgnik, folie, a sam teren został… odgrodzony taśmą. Jak już dziś wiadomo, na jego elewacji powstawał mural autorstwa Kamila Kuzki, poświęcony Fredowi Zinnemannowi.
Co przedstawia olbrzymi mural? Wycinek z planu filmowego „W samo południe”, na którym widać m.in. aktora Gary Coopera, odtwórcę roli Szeryfa Willa Kane’a, kowboja z westernu. Reżyserem pochodzącego z 1952 r. dzieła jest wspomniany Fred Zinnemann.
Rozmowa z autorem muralu, Kamilem Kuzką, doktorem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie
– O czym jest mural przy ul. Lisa-Kuli?
– Grafika poświęcona jest człowiekowi, którego, paradoksalnie na niej nie ma. Chodzi o reżysera filmu „W samo południe”, Freda Zinnemanna. Jeszcze przed rozpoczęciem pracy otrzymałem sugestie od organizatorów przedsięwzięcia, aby zainspirować się plakatem do filmu i odtwórcą jego głównej roli, Garym Cooperem. Sam wizerunek jest dość popularny, zwłaszcza dla starszego pokolenia.
– Dlaczego akurat, tu w Rzeszowie, fragment filmu Zinnemanna?
– Nie jest tajemnicą, że reżyser urodził się w Rzeszowie i ma z miastem sporo wspólnego. Inicjatorzy zadecydowali o takim wyborze, ja zostałem jedynie zaproszony do ukazania własnej formy wypowiedzi. Wydaje się jednak, że jest to słuszny kierunek przedstawienia lokalnej tożsamości.
– Ulica Lisa-Kuli jest odpowiednim miejscem na grafikę?
– Lokalizację otrzymałem bardzo dobrą. Ściana jest odsłonięta, w dobrym świetle i ciekawej przestrzeni przy skrzyżowaniu. Nie zdążyłem „poczuć” jeszcze miasta, lecz nie ukrywam, że tak ciekawe miejsce chciałbym dostać pod własny motyw.
– Mural wydaje się olbrzymi…
– Nie mierzyłem projektu, ale myślę, że przy szczycie liczy on blisko 19 m wysokości. Z kolei jego szerokość to 11 m. Trudno też oszacować ilość farby, która została przeze mnie zużyta w trakcie pracy. Ogólnie staram się malować wydajanie, lecz zapewne na ścianie i tak zostawiłem ok. 50 kg akwarel.
– Przechodnie widzą jedynie efekt pracy, nic więcej. Malowanie męczy fizycznie?
– Zdecydowanie tak. Ktoś może się z tym nie zgodzić, ale to zwyczajna praca budowlana. Trzeba się nagimnastykować, włożyć sporo wysiłku. Z sezonu na sezon czuję, że nie mam już 20 lat. Lekarze zalecali mi robić 5-minutowe przerwy co 20 minut, a co 40 minut schodzić na ziemię na chwilę oddechu.
– W praktyce zapewne inaczej to wygląda…
– No, niestety, tak… Tkwią we mnie pewne przyzwyczajania, nawyki niezdrowej pracy, wywodzące się jeszcze z czasów nielegalnego malowania. Zawsze było szybciej, wyżej, dalej… Czas był ważny, gdyż na początku malowałem w taki sposób, aby mnie nie złapano. Musiałem być szybki, zwinny i teraz brakuje przez to nieco sił i zdrowia… Dziś maluje już tylko legalnie.
Rozmawiał Kamil Lech




2 Responses to "Na ulicy Lisa-Kuli powstał mural z Gary Cooperem"